Grzegorz Mielcarski: Najdziwniejszy sezon, jaki widziałem

Robert to objawienie. Ciśnienie na niego powinni mieć wszyscy, ale nikt chce podjąć ryzyka i kupować Lewandowskiego. Bo żaden polski piłkarz kupiony wcześniej z naszej ligi za dwa-trzy miliony euro w ciągu dwóch-trzech lat nie był dwa razy droższy.
Robert Błoński: Czy jest nadzieja, że nowy sezon ligowy będzie lepszy od poprzedniego?

Grzegorz Mielcarski: Niewielka. W całej lidze z dobrych lub bardzo dobrych piłkarzy może udałoby się złożyć jedną jedenastkę. Pozostałym brakuje do poziomu ekstraklasy. Dlatego chciałbym, żeby chociaż rywalizacja była tak zacięta jak ostatnio. Niech do ostatniej kolejki cztery zespoły walczą o tytuł, a sześć broni się przed spadkiem. Niech na koniec różnica między ostatnim a 12. zespołem i czwartym a pierwszym wynosi cztery-pięć punktów, a nie kilkanaście. Które mecze z ostatniego sezonu chciałbym zobaczyć jeszcze raz?

Może Wisła - Lech. Pojedynki Legii z Lechem czy Wisły z Legią, gdy decydowały się losy mistrzostwa, nie były porywające. Za to w spotkaniu ŁKS - Cracovia padło siedem goli i były emocje. Na poziom nic nie poradzimy. Najlepsze drużyny mogłyby się wzmacniać, ale gdy tylko Lech, Wisła czy Legia chce kogoś kupić, cena jest z kosmosu. Milion euro za Dawida Nowaka? Przecież on przynajmniej raz w miesiącu ma kontuzję. Nie ma więc co się dziwić, że Korona sprowadza 33-letniego Edsona. Mam wątpliwości co do niego, ale widocznie nikogo tańszego tej klasy nie znaleźli.

Ściągamy zagranicznych zawodników, bo są tańsi. Jak Górnik mógł żądać trzech milionów złotych od Lecha za Adama Banasia? Rok temu zapłacił za niego 400 tys. zł. I czego ten 27-letni Banaś dokonał? Strzelił cztery gole, a Górnik i tak spadł z ligi. Znaczy, że cztery gole w Ekstraklasie są warte 2,6 mln zł. Paranoja. Dobre kluby mogłyby kupować polskich piłkarzy, ale sprzedający zmuszają, by szukali po świecie. Jeszcze chyba tylko w Azji nie byli.

A bałagan poza boiskiem?

- Uderzyło mnie jedno: Tomek Hajto i Marcin Adamski stojący pod drzwiami PZPN i czekający na orzeczenia z nadzieją, że swoimi osobowościami skruszą komisję licencyjną.

ŁKS jest słaby organizacyjnie. Piłkarze są od grania, trenerzy od trenowania, a działacze od działania. Ktoś wybrał prezesa, któremu zabrakło kompetencji. Oni popełnili błędy, przez które ŁKS ma problemy. Sugerowanie piłkarzom, by jeździli do Warszawy, stwarza wrażenie, że za niektóre rzeczy zabrali się od końca.

Nie może pracownik fizyczny, czyli piłkarz, wpieprz... się w dokumenty. Zawodnicy robili to w dobrej wierze, ale nie tędy droga do normalności. Wyszło, że ŁKS jest nieprzygotowany do gry w ekstraklasie. Nie było wiadomo, kto jest prezesem, kto ma udziały w klubie, przez pół roku nie płacono piłkarzom, oni strajkowali. Czyli - bałagan. ŁKS broni tylko wynik sportowy. Ale jak raz się tego syfu nie przetnie, nigdy z niego nie wyjdziemy. Zawsze ktoś powie: "Ale rok temu to tym i tym daliście licencje". Jak ktoś nie zdąży na prom, to on nie zawraca ze środka oceanu. ŁKS powinien grać w ekstraklasie, bo był siódmy na koniec sezonu, ale nie był do tej gry przygotowany organizacyjnie.

Śmieszy mnie też powoływanie komisji ds. nagłych. A jaka to była sprawa nagła, skoro liga skończyła się w maju? I wtedy trzeba było rozwiązać te problemy. Były dwa miesiące! Bałagan, zamieszanie, sądy, papiery... Nikt nie wiedział, gdzie gra, piłkarze nie mogli jechać na urlopy. Niech to się wreszcie skończy. Może wszyscy powinni zbojkotować rozgrywki, póki nie zostanie zaprowadzony porządek?

Dlaczego nikt nie chce gwiazd polskiej ligi?

- Za granicą wiedzą, że Paweł Brożek po meczu z Tottenhamem mówił, że fizycznie był zmęczony jak po trzech meczach polskiej ligi. Piłkarz z polskiej ligi nie jest silny, nie jest szybki, niej jest wybiegany, nie ma wielkiej wydolności. A nie zaczęliśmy mówić o umiejętnościach, technice i taktyce. Gdzie europejskie kluby oglądają naszych ligowców? W pucharach. Jak ktoś zobaczył Pawła Brożka w spotkaniach z Levadią, to zapłaciłby za niego trzy miliony euro? Nie ma szans.

Jeśli Brożek, najlepszy piłkarz najlepszej polskiej drużyny, jest wyceniany na trzy miliony euro, to ile warci są inni? 1,5-2 mln euro to ceny adekwatne za najlepszych polskich piłkarzy.

Robert Lewandowski jest młody, strzela gole w reprezentacji i pucharach. Wyłożenie za niego pięciu milionów euro to nie problem dla wielu europejskich drużyn. Nawet tych z siódmych-dziesiątych miejsc w Hiszpanii czy Włoszech.

- Zadzwonił do mnie menedżer i mówi: Szukam młodego piłkarza. Odpisałem, że jest 19-latek. Nie spodobał mu się... rocznik. Był za stary, bo - jak mu powiedziałem - nie grał jeszcze w lidze. 19-latek, skoro jest dobry, powinien grać w beniaminku czy słabym zespole ekstraklasy, ale grać.

Robert to objawienie. Ciśnienie na niego powinni mieć wszyscy, ale nikt chce podjąć ryzyka i kupować Lewandowskiego. Bo żaden polski piłkarz kupiony wcześniej z naszej ligi za dwa-trzy miliony euro w ciągu dwóch-trzech lat nie był dwa razy droższy.

Czy Wiśle, Legii i Lechowi może ktoś zagrozić w walce o tytuł?

- Nie bardzo. Zobaczymy, jak spisze się Śląsk. Rok temu, jako beniaminek, zadziwił ligę. Ciekawe, jak poradzi sobie w Lubinie Andrzej Lesiak, który trenowania uczył się na Zachodzie.

W czołówce zostanie status quo. Porażka z Levadią nie spowoduje, że Wisła będzie chłopcem do bicia. Ale w Krakowie nie ma alternatywy dla Brożka - drugiego napastnika, który odciążyłby Pawła w strzelaniu goli. Jak on nie strzela, Wisła ma problem. W Lechu są Rengifo i Lewandowski. W Legii Szałachowski, Chinyama i Mięciel. Wskazywanie jednego faworyta teraz to szaleństwo. Potencjał tych drużyn jest niemal identyczny. Legii i Lechowi brakuje za to piłkarzy z charakterem, takich jak Głowacki czy Sobolewski w Wiśle.

Liczę na postęp Glika z Piasta, Sadloka z Ruchu, Cetnarskiego i Gola z Bełchatowa, Fidziukiewicza z Jagiellonii. Niech nie myślą, że między nimi a tymi z lepszych zespołów jest przepaść. Tamci są silniejsi medialnie, piłkarsko - niekoniecznie.

To jaki to będzie sezon? Derby Krakowa odbędą się w Sosnowcu.

- Dziwny to chyba najlepsze określenie. Nic nie można powiedzieć, że "na pewno" się wydarzy. Może być najdziwniejszy z tych sezonów, które pamiętam.

Sezon wystartował! Wielki Piątek Lechii - czytaj tutaj ?