Europejscy eksperci o liście wybitnych polityków Europy Środkowo-Wschodniej do Baracka Obamy

Rozmawiał Bartosz T. Wieliński
18.07.2009 , aktualizacja: 18.07.2009 02:46
A A A Drukuj
Barack Obama
Fot. KEVIN LAMARQUE REUTERS
Barack Obama

Zobacz również:
* Ameryka Obamy was nie opuści - mówi Stephen Larrabee, pracownik prestiżowej RAND Corporation. W rządzie prezydenta Jimmy'ego Cartera zajmował się Europą Środkową i był zaangażowany w rozszerzenie NATO w latach 90.
* Rząd USA o tezach listu do prezydenta Obamy
* Apel do Obamy



Musicie pozbyć się złudzeń wobec USA

Wschodnia Europa przestaje mieć dla Białego Domu priorytetowe znaczenie, bo Ameryka zawsze kierowała się interesem własnym, a nie sojuszników

Rozmowa z Corneliusem Ochmannem

ekspertem niemieckiej Fundacji Bertelsmanna

Bartosz T. Wieliński: W 2003 r., gdy prezydenci krajów Europy Wschodniej we wspólnym liście poparli George'a W. Busha i atak na Irak, oburzony francuski prezydent Jacques Chirac mówił, że kraje te „straciły okazję, by siedzieć cicho”. Jak teraz zachodnia Europa zareaguje na list do Baracka Obamy?

Cornelius Ochmann: Nie będzie większych reakcji. Media, przynajmniej w Niemczech, potraktowały list jako drugoplanową informację, zupełnie pozbawioną otoczki skandalu. To, że list pojawił się teraz, nikogo nie zaskakuje. Obama niedawno był w Moskwie i udało mu się pchnąć stosunki z Rosją do przodu. Wschodnia Europa musiała jakoś zareagować. Politycy i eksperci mogą jedynie dziwić się temu, że Polacy, Czesi czy Bałtowie mają jeszcze jakieś złudzenia wobec USA.

Złudzenia?

- Owszem. Ameryka nigdy nie kierowała się interesem sojuszników, bez względu na to, czy chodziło o Brytyjczyków, Niemców, czy Polaków, tylko własnymi interesami. Oczywiście wielu obserwatorom wydawało się, że jest inaczej.

Dziś w interesie USA jest poskromienie nuklearnych zapędów Iranu i Korei, trzymanie w szachu Chin, zabezpieczenie transportu dla wojsk w Afganistanie. Czy Polska albo Czechy są w stanie wesprzeć Waszyngton w tych sprawach? Nie. Może to jednak zrobić Rosja. Więc Obama dąży do "resetu stosunków". Wschodnia Europa przestaje mieć dla Białego Domu priorytetowe znaczenie.

List do Obamy to także apel do amerykańskiego prezydenta, by nie rezygnował z budowy tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach. Przyniesie jakiś skutek?

- Nie wiadomo, bo przyszłość tarczy jest niejasna. Wszystko wskazuje na to, że Amerykanie najpierw chcą dogadać się z Rosją co do nowego układu rozbrojeniowego, a do tematu tarczy wrócą później. Może porzucą projekt, może będą próbować budować go razem z Rosjanami w oparciu o ich bazy radarowe w Azji Środkowej?

Jeżeli wschodnia Europa nie może liczyć na zainteresowanie USA, to

- ...powinna zająć się grą na własnym boisku. Wzmacniać UE, rozwijać wspólną politykę zagraniczną i bezpieczeństwa, posuwać do przodu integrację. Polska musi wywalczyć sobie w Unii silną pozycję i w ten sposób zwracać uwagę Wspólnoty na kwestie, które Polaków niepokoją.



Nie ma co płakać, że już nas nie kochają

W Waszyngtonie czujecie się coraz bardziej zmarginalizowani, podczas gdy rosyjski niedźwiedź robi się coraz groźniejszy. To zrozumiałe, że was to niepokoi

Rozmowa z

Dominikiem Moisim

politologiem Francuskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych

Dominika Pszczółkowska: Czy narzekania intelektualistów i byłych przywódców z Europy Środkowo-Wschodniej, że USA już się nami nie interesują, są uzasadnione?

Dominique Moisi: Tak, ale to dotyczy całej Europy. Dla Waszyngtonu poważniejsze problemy są choćby na Bliskim Wschodzie, Azja jest ważniejsza... Ważne, by w takiej sytuacji nie reagować instynktownie i nie płakać "już nas nie kochacie". Oświadczenie Lecha Wałęsy czy Vaclava Havla nie zmieni polityki USA. Może wywołać najwyżej parę zapewnień, które będą miały na celu uspokojenie partnerów. Wykładałem w tym roku przez sześć miesięcy na Harvardzie. Tam po prostu nie mówi się o Europie, ona nie istnieje.

Europa Środkowa ma o jeden problem więcej niż Zachodnia - niepokoi nas zbyt miękki kurs Waszyngtonu wobec Moskwy.

- W epoce George'a W. Busha kazano wam wybierać między USA a Europą, teraz nikt tego nie wymaga. W Waszyngtonie czujecie się coraz bardziej zmarginalizowani, podczas gdy rosyjski niedźwiedź robi się coraz groźniejszy. To zrozumiałe, że was to niepokoi. Moim zdaniem odpowiedź leży jednak nie w Waszyngtonie, lecz w Europie. By lepiej radzić sobie z Rosją, potrzeba nam silniejszej Europy, np. w polityce energetycznej.

Czy Waszyngton faktycznie jest zbyt miękki wobec Moskwy?

- Nie ma co się łudzić. Obamie chodzi o to, by mieć jak najmniej złe stosunki z Rosją i działać gdzie indziej. W porównaniu z tym, co się dzieje w Afganistanie, ambicje rosyjskie wydają się małym problemem.

Autorzy listu apelują, by Obama nie uginał się pod naciskiem Moskwy w sprawie tarczy antyrakietowej w Europie Środkowej. Europa Zachodnia nigdy nie była wobec tarczy entuzjastyczna.

- Traktujemy to jako trochę abstrakcyjną dyskusję i z pewnością nie nasz priorytet. Myślę, że należy na to spojrzeć po prostu jako na kolejny powód, dla którego Polska czuje się trochę porzucona przez USA.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów