Islandia rozpocznie starania o członkostwo w Unii Europejskiej. Taką decyzje podjął islandzki parlament Allting.
Fot. Antti Aimo-Koivisto AP
Geir Haarde, Islandia.
Haarde był premierem Islandii do 1 lutego 2009 roku. Stracił posadę w wyniku kryzysu bankowego w kraju. Kryzysu, który traktuje się dzisiaj jako zwiastun problemów gospodarczych całej reszty Europy. Rząd Haardego był zresztą pierwszym, który upadł w wyniku kryzysu finansowego.
Sam Geir Haarde urząd sprawował od 2006 roku. Władzę stracił po licznych ulicznych protestach. Jego następczynią została Jóhanna Sigurdardóttir, pierwsza kobieta na stanowisku premiera w historii kraju.
Dwupartyjny lewicowy rząd Islandii nie mógł dojść do porozumienia w sprawie przynależności kraju do Wspólnoty. W tej sytuacji gabinet kierowany przez Johanne Sigurdardottir, gorącą zwolenniczkę Unii, postanowił, że decyzję podejmie parlament.
Głosowanie w tej sprawie miało odbyć się już wczoraj. Ponieważ jednak nie udało się zakończyć debaty, posiedzenie przedłużono o jeden dzień i dopiero dziś po południu udało się zakonczyż procedurę. Stosunkiem głosów 33 do 28, przy dwóch wstrzymujących się, parlament zgodził się, by rząd wystąpił z wnioskiem o przyjęcie Islandii do Unii Europejskiej.
Rząd w Reykjaviku zapowiada, że wniosek taki złoży już pod koniec lipca. Pośpiech wynika między innymi z faktu, że prezydencję w Unii pełni obecnie Szwecja - przychylnie nastawiona do członkostwa Islandii we Wspólnocie.