Takiego listu po 1989 roku jeszcze nie było. List byłych prezydentów: Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Lecha Wałęsy, Czech Vaclava Havla, Litwy Valdasa Adamkusa i innych, mocno podkreśla, że autorzy są "i przyjaciółmi Stanów, i oddanymi Europejczykami". A także to, że "nasze kraje mają duży dług wdzięczności wobec USA" za "pomoc w przemianach demokratycznych od czasu, gdy 20 lat temu runęła żelazna kurtyna". Podkreślają jednak, że obecnie w stolicach Europy Środkowej "dominuje zaniepokojenie", gdyż "NATO wygląda na słabsze, niż gdy do niego wstępowaliśmy".
Autorzy listu piszą, że "nadchodzi nowa generacja przywódców", którzy czują się mniej związani z USA, a przy tym mają "bardziej prowincjonalne spojrzenie na świat". Przypominają, że "niektórzy przywódcy w regionie zapłacili cenę polityczną za poparcie niepopularnej wojny w Iraku" i dlatego w przyszłości Europa Środkowa "będzie bardziej ostrożna w popieraniu USA". Pretensje do Waszyngtonu w liście są wyraźne, choćby w stwierdzeniu, że politycy z Europy Środkowej "w Waszyngtonie często mają kłopoty, by ich głosy słyszano".
„Gdy nowa administracja Obamy wyznacza priorytety swej polityki zagranicznej - czytamy - nasz region jest jednym z tych, o które Amerykanie przestali się martwić. Chwilami mamy wrażenie, że polityka USA była [tu] tak udana, że wielu amerykańskich urzędników doszło teraz do wniosku, iż nasz region (...) można » odfajkować «i skupić się na innych kwestiach strategicznych. Wielu zakłada, że proatlantyckie nastawienie regionu, jego stabilność i dobrobyt będą trwały wiecznie. To pogląd przedwczesny”.
W sprawie Rosji autorzy listu piszą: "Nasze nadzieje, że stosunki się poprawią, a Moskwa w końcu zaakceptuje naszą całkowitą suwerenność i wstąpienie do NATO i UE, nie ziściły się. Zamiast tego Rosja znów jest siłą rewizjonistyczną, która chce osiągać XIX-wieczne cele za pomocą XXI-wiecznych metod. (...) By rozszerzyć swe interesy w Europie Środkowej i zagrozić jej orientacji atlantyckiej, Rosja używa jawnych i tajnych sposobów wojny ekonomicznej, począwszy od blokad energetycznych i inwestycji motywowanych politycznie, a skończywszy na przekupstwach i manipulowaniu mediami.
Ten niezwykle ostry jak na zwyczaje dyplomatyczne list prócz byłych prezydentów Polski i Czech podpisali też byli prezydenci Litwy Valdas Adamkus, Rumunii Emil Constantinescu, Słowacji Michal Kovacz i Łotwy Vaira Vike-Freiberga. Wśród kilkunastu sygnatariuszy jest także były premier Estonii Mart Laar, a z Polaków byli szefowie MSZ Adam Rotfeld i MON Janusz Onyszkiewicz.
Gdy administracja Obamy wyznacza priorytety polityki zagranicznej, nasz region jest jednym z tych, o które Amerykanie przestali się martwić
Bardzo mocna jest w liście krytyka waszyngtońskich „realistów” w polityce zagranicznej, którzy - jak się w USA uważa - mają wielki wpływ na Obamę: „Nasz region cierpiał, gdy USA w Jałcie poddały się » realizmowi «. (...) Gdyby poglądy » realistów «zwyciężyły w latach 90., nie bylibyśmy dziś w NATO, a idea Europy jednej, wolnej i pokojowej byłaby odległym snem”. Politycy z Europy Środkowej piszą, że rozumieją wielkie wyzwania stojące przed Pana Administracją i polityką zagraniczną USA: „Nie chcemy dorzucać kolejnego problemu do długiej listy, z którą musi się Pan zmierzyć. Chcemy raczej pomóc, być silnymi sojusznikami we wspólnocie europejskoamerykańskiej, która jest poważną siłą na rzecz dobra w świecie. Ale nie jesteśmy pewni, gdzie będzie nasz region za pięć czy dziesięć lat. Musimy podjąć właściwie kroki, by mocne stosunki między USA a Europą Środkową z ostatnich 20 lat przetrwały”.
Większość sygnatariuszy to politycy znani z sympatii do Ameryki. List jest zapewne reakcją na postępujące od niedawna ochłodzenie stosunków państw regionu z USA. Wielu ekspertów uważa, że dla administracji Obamy Europa Centralna nie jest ważna. Również sondaże opinii publicznej pokazują powoli, ale jednak stale spadające poparcie społeczeństw Europy Środkowej dla sojuszu z USA.
Dziś list zostanie przedstawiony w Waszyngtonie na konferencji zorganizowanej przez znanego politologa Rona Asmusa, związanego z Partią Demokratyczną współautora polityki rozszerzenia NATO na wschód. W konferencji weźmie też udział m.in. była szefowa dyplomacji USA Madeleine Albright.
Autorzy listu ostrzegają, że "Europa Środkowa i Wschodnia jest na politycznym rozdrożu, a w regionie wzrasta nerwowość", m.in. z powodu tego, że "NATO stało z boku", gdy Rosja podczas zeszłorocznej wojny z Gruzją "gwałciła prawo międzynarodowe". "Witajmy z zadowoleniem zresetowanie stosunków Ameryki z Rosją", gdyż "nikomu bardziej nie zależy na rozwoju demokracji w Rosji i lepszych stosunkach Moskwy z Zachodem" - piszą sygnatariusze, ale ostrzegają Obamę przed zbytnimi ustępstwami: "Z naszych doświadczeń wynika, że bardziej zdecydowana i oparta na wartościach polityka wobec Moskwy nie tylko wzmocni bezpieczeństwo Zachodu, ale sprawi, że Moskwa będzie bardziej skłonna do współpracy".
Jednak najtrudniejszą sprawą może się stać plan budowy w Polsce i Czechach amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Umowy z Warszawą i Pragą podpisał rząd George'a W. Busha, ekipa Obamy wciąż zastanawia się, czy je realizować: "Ta sprawa stała się symbolem wiarygodności Ameryki. Wycofanie się z tego projektu lub zbyt głębokie zaangażowanie Rosji bez konsultacji z Polską i Czechami może podważyć wiarygodność USA".
Autorzy listu proponują, by Europa i USA mocniej współpracowały, m.in. w Afganistanie i Pakistanie, by zobowiązały się do próby "renesansu NATO", by w Radzie Rosja -NATO "powrócić do praktyki, że kraje członkowskie NATO siadają do rozmów z Moskwą ze skoordynowanym stanowiskiem". Dodają jednak, że "potrzebujemy też lepszego i bardziej strategicznego partnerstwa USA z UE. (...) NATO i UE muszą pracować jako tandem nie tylko w sprawie Rosji". Postulują też, by USA i UE współpracowały w sprawie bezpieczeństwa energetycznego Europy.
Kwaśniewski, Wałęsa, Adamkus, Havel i inni podkreślają, że wizy do USA, które wciąż obowiązują obywateli części krajów regionu, w tym Polaków, są „absurdalne”: „To niewytłumaczalne, że krytycy [USA], tacy jak francuski działacz antyglobalizacyjny José Bové, nie potrzebują wizy do Stanów, ale były przywódca » Solidarności «i laureat Pokojowej Nagrody Nobla Lecha Wałęsa potrzebuje”.
List oparty jest w dużej mierze na ogłoszonym kilka dni temu opracowaniu grupy sześciu ekspertów waszyngtońskiego instytutu German Marshall Fund, którego celem jest budowanie silniejszych więzów USA i Europy. Na zaproszenie tej bardzo znanej w Waszyngtonie instytucji analizę stosunku Europy Środkowej do USA napisali m.in. Adam Rotfeld i Alexandr Vondra, byli szefowie dyplomacji Polski i Czech. Oni też są wśród sygnatariuszy listu, który zawiera w sobie duże fragmenty ich opracowania.
Pełna treść listu w języku angielskim.)
Dla Gazety: Karel Schwarzenberg, były szef MSZ Czech, jeden z sygnatariuszy listu Nie wiem, czy Barack Obama nie rozumie, czy nie docenia ambicji Moskwy w naszej części Europy. Może mając na głowie Chiny, Iran i cały Bliski Wschód, Obama umieścił nas poza listą priorytetów. Jeśli tak, to naszą rolą jest uświadomienie mu tego błędu. Nie chodzi wcale o ratowanie tarczy za wszelką cenę. Jednak zgoda na nią była potwierdzeniem przyjaźni z USA. Dlatego powinniśmy mieć głos w debatach na jej temat.
not. tobi