Partia Regionów, w sojuszu z Blokiem Julii Tymoszenko, chce wprowadzić pośrednie wybory prezydenckie - co oznacza, że głowę państwa wybierałby parlament. Chce też przedłużyć kadencję obecnej Rady Najwyższej. Oznaczałoby to, że Ukraińcy zostaliby pozbawieni prawa wyboru jakichkolwiek władz na najbliższe 5 lat.
Borys Kolesnikow, który z ramienia Partii Regionów prowadzi rozmowy z Blokiem Julii Tymoszenko, powiedział, że zmiany konstytucji mają uporządkować podział pełnomocnictw między parlamentem, prezydentem i rządem. Według niego, przedłużenie kadencji ma pomóc w zakończeniu reform.
W wywiadzie dla dziennika "Segodnia" Borys Kolesnikow podkreślił też, że najpierw zostaną przegłosowane zmiany do konstytucji, a dopiero potem formalnie powołana koalicja. Obecnie szanse na jej powstanie przedstawiciel Partii Regionów ocenia na 50 procent. Jeżeli do tego dojdzie, koalicja będzie prowadziła "politykę zrównoważonych stosunków" między Ukrainą a Rosją i Unią Europejską.
Apel Juszczenki do wspólnoty międzynarodowej Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko zapowiedział, nie dopuści, aby politycy zmienili konstytucję. Wezwał wspólnotę międzynarodową do poparcia jego stanowiska w konflikcie z Julią Tymoszenko i Wiktorem Janukowyczem.
Juszczenko spotkał się z ambasadorami krajów G7, czyli najbardziej wpływowych państw świata oraz Polski, Słowacji, Węgier, Czech i Szwecji. W rozmowach uczestniczył także reprezentant Komisji Europejskiej. Nie było za to przedstawiciela Rosji, którą ukraiński prezydent oskarża o pomoc w budowie nowej koalicji Partii Regionów i Bloku Julii Tymoszenko.
Wiktor Juszczenko powiedział, że zmiany do konstytucji, które chcą wprowadzić te ugrupowania, mają charakter przewrotu i niszczą wszystkie demokratyczne osiągnięcia Ukrainy. Także część politologów zwraca uwagę, że Ukraińcom odbiera się prawo wyboru na 5 lat, a zmiany mają na celu jedynie utrzymanie się u władzy Julii Tymoszenko i Wiktora Janukowycza.