- W budynku uruchomił się alarm przeciwpożarowy. Musieliśmy przeprowadzić ewakuację - powiedział rzecznik Komisji Johannes Laitenberger. Z siedziby KE ewakuowano ponad 2000 pracowników. Pracownicy biur Komisji spokojnie opuścili budynek. Rzecznik uspokajał, że nic nikomu się nie stało. - Przewodniczący był w budynku, kiedy wybuchł pożar i został ewakuowany, podobnie jak wszyscy inni pracownicy według tych samych zasad - dodał Laitenberger.
Do pożaru doszło z budynku Berlaymont, w którym mieści się główna siedziba Komisji. Dziennikarze zgromadzeni przed budynkiem twierdzą, że z dachu budynku unoszą się kłęby czarnego dymu.
Rzecznik brukselskiej policji Christian de Coninck powiedział, że ogień pojawił się na ostatnim piętrze, gdzie biuro ma przewodniczący Komisji. - Strażacy jeszcze pracują w środku, teraz wprawdzie już nie widać ognia na zewnątrz, ale w środku budynek jest zadymiony - powiedział rzecznik brukselskiej policji.
Budynek Komisji Europejskiej pozostanie prawdopodobnie zamknięty do końca dnia. Tymczasem wielu urzędników zostawiło w biurach swoje rzeczy, w tym klucze do domu
Wcześniej jeden ze strażników, który zastrzegł sobie anonimowość, powiedział, że pożar wybuchł prawdopodobnie w sali prasowej. Jeden z ewakuowanych pracowników KE powiedział jednak, że prawdopodobnym miejscem były kuchnie na 8. piętrze. Tymczasem rzeczniczka brukselskiej straży pożarnej podała, że palił się dach, z którego na zewnątrz wydobywały się ogromne kłęby dymu
Akcja gaśnicza trwała kilka godzin - ogień ugaszono dopiero po godz. 17.00.