Grisza-Reichstag, któremu zabrali zwycięstwo

W Słobodskim pod Wiatką Stalina nie lubią. Bo zniszczył ich bohatera Griszę Bułatowa zwanego Griszą-Reichstagiem. A to tak, jakby wszystkim mieszkańcom miasteczka zabrał zwycięstwo
Telewizje rosyjskie zawsze 9 maja pokazują kronikę filmową z 1945 r. Czerwonoarmiści pędzą po schodach Reichstagu. Na czele zgrabny chłopiec z flagą w ręku. Wpadają na dach, podbiegają do konnej rzeźby Wilhelma I, młody żołnierz mocuje flagę na zbroi rumaka. Pierwszy czerwony sztandar nad broniącym się jeszcze Berlinem...

I kiedy na ekranie widać twarz bohatera, 35-tysięczny Słobodskoj zrywa się zza świątecznych stołów z krzykiem: - To Grisza! Nasz Grisza! A nie żaden tam Gruzin!

Gazety w to święto przypominają historyczną fotografię zdobywców Reichstagu - grupa czerwonoarmistów przed wejściem. Na pierwszym planie w kufajce szeregowy 18-letni Grigorij Bułatow. Dumny i szczęśliwy, bo przeżył i pomścił ojca, który zginął na froncie. Bo czeka go szczerozłota Gwiazda Bohatera Związku Radzieckiego. Stalin obiecał, że da ją temu, który pierwszy zawiesi sztandar zwycięstwa nad Reichstagiem.

A Grisza to zrobił. Dowódca jego 674. Pułku Strzelców ppłk Aleksiej Plechodanow już tu, pod Reichstagiem, pisał wniosek o odznaczenie. Potem podpisali go dowódcy dywizji i korpusu.

Wymarzonego orderu nie dostał. Rok po wojnie Grisza dowiedział się, że pierwszy sztandar nad Berlinem zawiesili Michaił Jegorow spod Smoleńska i Gruzin Meliton Kantarija. I to oni zostali bohaterami.

- Stalin chciał, żeby zwycięzcą okazał się jego rodak. I żeby sztandar, który do dziś jest relikwią naszej armii, nie był naprędce skleconą z czerwonej szmaty i patyka chorągiewką Bułatowa, tylko proporcem z sierpem, młotem i gwiazdą. Dlatego wyznaczył chorążych zwycięstwa i taką flagę, jaka mu pasowała - mówi mi Jewgienij Ryczkow, redaktor gazety "Słobodskije Kupoła".

W Słobodskim wierzą, że Stalin zaprosił Bułatowa na Kreml i kazał mu milczeć "przez 20 lat". Chłopak nie rozumiał dlaczego. Następnego dnia wsadzili go do więzienia za gwałt, którego rzekomo dopuścił się w hotelu po spotkaniu z wodzem. Odsiedział dwa lata. I od razu znowu go zamknęli na kolejne dwa.

- Audiencja u Stalina wygląda na legendę. Kadry z kroniki filmowej to na pewno inscenizacja. Nikt przecież nie biegł za szturmującymi żołnierzami na dach Reichstagu z ciężką kamerą. Wiadomo też, że czerwonoarmiści powiesili nad gmachem kilka sztandarów. Wymyśliliście sobie swego bohatera? - pytam Siergieja Sarkina, historyka zbierającego pamiątki po Bułatowie.

- Nie. Owszem, kronikę nakręcili już po szturmie. Ale autorzy wzięli do filmu żołnierzy, którzy naprawdę brali Reichstag. Opowieści świadków potwierdzają, że Grisza był u Stalina. Jest list marszałka Żukowa, że to nasz chłopak pierwszy zawiesił sztandar nad Berlinem - słyszę.

Słobodskoj nie zawsze wierzył w swego zdobywcę. Kiedy Grisza wrócił z więzienia, czepiał się wszystkich, przekonując, że to jemu należy się tytuł bohatera. Szydzili z niego, przezwali Griszą-Reichstagiem. Złościł się, rwał do bójki. I pił. W 1973 r. po kolejnej awanturze powiesił się pijany w ubikacji kombinatu drzewnego. Pochowali go w zarośniętym chwastami kącie cmentarza.

Dopiero pod koniec lat 80., gdy zaczęły się pierestrojka i głasnost, towarzysze broni i historycy ze Słobodskiego upomnieli się o Griszę. W miejscowym muzeum wystawili wniosek ppłk. Plechodanowa o odznaczenie. Władze miasta i obwodu zażądały od Moskwy nadania Griszy pośmiertnie Gwiazdy Bohatera. Cztery lata temu, w 60. rocznicę zwycięstwa, jego ciało przeniesiono na honorowe miejsce przy wejściu na cmentarz. Władze, kompania honorowa, salwy nad grobem. Swojemu "chorążemu zwycięstwa" miasto ufundowało wspaniały nagrobek. A miejscowa fabryka spirytualiów wypuściła na rynek wódkę "Grisza-Reichstag" z podobizną młodego Bułatowa na tle Parlamentu Rzeszy.

- Ojcu należy się Gwiazda. On nie mógł znieść, że ludzie z niego szydzą. I mnie zależy, by mu ją przyznali, bo nie było słodko być córką człowieka, z którego w mieście się nabijali za to, że opowiadał o jakiejś sprawiedliwości i prawdzie, którą zabrał mu Stalin. I mojej córce Nataszy. Żeby mogła w szkole mówić nie ze wstydem, ale z dumą, że jest wnuczką Griszy-Reichstaga - wzdycha Ludmiła Pyregowa, córka Bułatowa.

Skomentuj:
Grisza-Reichstag, któremu zabrali zwycięstwo
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX