Karadżić, który sam broni się przez trybunałem ONZ ds. zbrodni wojennych w dawnej Jugosławii, powiedział, że bardzo pragnie, żeby "jak najszybciej" doszło do procesu. Daty jego rozpoczęcia jeszcze nie ustalono.
Zwrócił się do sędziów, aby nakazali prokuratorom zaprzestanie przeszukiwania domów jego krewnych i przyjaciół. Dodał, że takie działania zastraszają jego rodzinę i narażają na szwank jego obronę. "Nie mają prawa wchodzić do czyichś domów i gromadzić dokumentów, które mogą zostać wykorzystane przeciwko mnie" - oświadczył Karadżić. - Niełatwo wpadam w gniew, ale (prokuratorzy) sprawiają mi ból, terroryzując moją rodzinę i przyjaciół - dodał.
Prokuratura nie zareagowała na oskarżenia. Karadżić zapowiedział zaś, że swoje zarzuty przedstawi w pisemnym wniosku.
Oskarżony żalił się też na - jak to określił - "przeszkody", które napotkał podczas przygotowań do swego procesu. "Cieszę się, że chce pan określić, jak się mają przygotowania obrony, podczas gdy wcale nie mają się dobrze" - powiedział Karadżić do sędziego Iaina Bonomy'ego.
- Mogę się bronić sam, ale tylko wtedy, gdy żadna przeszkoda nie będzie stała na mojej drodze - zaznaczył. Kiedy sędzia odpowiedział, że podsądny może być reprezentowany przez adwokata, Karadżić odparł: "Pomimo wszystko będę bronił się sam". Karadżiciowi towarzyszy dwóch adwokatów i prowadzący śledztwo.
Karadżicia, ukrywającego się przez kilkanaście lat, zatrzymano w lipcu zeszłego roku. Grozi mu kara dożywotniego więzienia za zbrodnie przeciwko ludzkości, morderstwa, deportacje, terror, ataki na ludność cywilną, branie zakładników. Obciąża się go m.in. odpowiedzialnością za masakrę 8 tysięcy Muzułmanów w Srebrenicy w 1995 roku. Karadżić odmówił ustosunkowania się do któregokolwiek z 11 zarzutów.