- A zwycięzcami nie będą ani Zachód, ani Wschód, lecz tylko nacjonalizmy, ksenofobia, nieufność wobec demokracji i ideałów Europy - powiedział Topolanek w wywiadzie dla włoskiego dziennika "La Repubblica".
Upadek rządu, to nie jest szczęśliwa sytuacja Na pytanie, czy upadek jego rządu i kryzys polityczny w Pradze nie będzie stanowić problemu dla Unii Europejskiej, której Czechy przewodzą w tym półroczu, czeski premier odpowiedział: - Uważam za zabawne, że takie pytanie stawia włoski dziennikarz - to u was często rządy pracowały najwyżej jedną porę roku i w UE nigdy to nie spowodowało problemów.
- Uporządkujemy sytuację w ramach demokracji. To nie jest szczęśliwa sytuacja, ale nie będzie miała wpływu na przewodnictwo w UE - zapewnił.
Topolanek zarzucił opozycji w swoim kraju, że była "nieodpowiedzialna", doprowadzając do kryzysu w połowie czeskiego przewodnictwa w Unii.
"Epicentrum kryzysu w USA" Jako "wielkie kłamstwo" Topolanek ocenił obawy, że wschód Europy może stać się "nowym ogniskiem braku stabilizacji międzynarodowego kryzysu gospodarczego". Przypomniał, że "epicentrum międzynarodowego kryzysu są USA".
- Dostrzegam próby przeniesienia efektów kryzysu gdzie indziej, poza jego korzenie. Uprzedzenie wobec Wschodu jest całkowicie błędne - oświadczył ustępujący premier Czech.
Jego zdaniem "kryzys osłabił europejski entuzjazm".
- Ksenofobia, nacjonalizm, problemy społeczne rosną- zauważył Topolanek. - Jeśli
gospodarka USA nie ruszy z miejsca, nie będzie wyjścia z kryzysu - ostrzegł.