Według ustaleń dzisiejszego "NYT" za styczniowym atakiem (bądź, jak donosi AlJazeera dwoma atakami - drugi miał mieć miejsce w lutym), w którym zniszczono kilkanaście ciężarówek transportujących broń, stoi izraelskie lotnictwo. Izraelskie
MON nie potwierdza, ani nie zaprzecza tym doniesieniom. Początkowo sudański rząd o atak oskarżył Amerykanów, jednak przed kilkoma dniami pojawiły się informacje wskazujące na to, że były to izraelskie myśliwce.
W odpowiedzi - jak pisze dziś "New York Times" - z Teheranu wyleciał wysoki przedstawiciel Gwardii Rewolucyjnej, który zajmie się koordynowaniem transportu. Ataki miały miejsce w styczniu i w lutym - doniosła
telewizja Al Jazeera, powołując się na sudański rząd. Według Chartumu w nalotach zginęło około 40 osób.
Rakiety uderzyły w konwój, gdy ten jechał przez pustynię w kierunku miasta Port Sudan nad Morzem Czerwonym, które jest stałym przystankiem na trasie transportu broni.
Tymczasem według doniesień izraelskiej gazety "Haarec" w reakcji na rozwijający się przemyt broni do Gazy Egipt przesunął część swoich wojsk pod granicę z Sudanem. - Egipcjanie patrolują i sprawdzają granicę. Do tej pory tego nie robili. Zaczęli z powodu zwiększenia nacisków międzynarodowych, aby przeciwdziałać handlowi broni - cytuje "Haarec" oficerów izraelskiego wywiadu.
Teheran zaniepokojony Po tym jak przed kilkoma tygodniami Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakaz ścigania prezydenta Sudanu Omara al-Baszira za zbrodnie wojenne i ludobójstwo, jakiego dokonują wspierane przez Sudan bojówki w Darfurze, Sudan zareagował wściekłością na ataki na swoim terytorium. Prezydent oskarżył Waszyngton o "ludobójstwo" i - jak donosiła amerykańska prasa - z chęcią przyjął irańskich doradców, którzy mają udoskonalić przemyt broni dla palestyńskich terrorystów.
Iran z kolei podjął - jak pisze "NYT" - dodatkowe środki po tym, jak Stany Zjednoczone, Izrael i 8 krajów NATO przyjęły konwencję o wspólnym zwalczaniu nielegalnego handlu bronią dla Gazy. Na początku marca na Cyprze zatrzymano rosyjski statek Monczegorsk, który na pokładzie miał ładunek kilkudziesięciu ton broni wyprodukowanej w Iranie.
Zwrócenie uwagi przez izraelski i zachodnie wywiady na nowe trasy przerzutu irańskiej broni może - jak pisze izraelski "Jerusalem Post" kazać Teheranowi wrócić do strategii szmuglowania przez Turcję. W przeszłości próba ta zakończyła się bardzo silnymi starciami dyplomatycznymi między dwoma krajami po tym, jak turecki kontrwywiad przejął kilkanaście transportów.