Podczas trwającego około godziny spotkania w Białym Domu pytania zadawali prezydentowi, poprzez zainstalowany tam komputer z wielkim monitorem, zaproszeni goście oraz internauci. Ci ostatni przysyłali swe pytania już od godz. 9 rano (czasu lokalnego) - nadeszło ich, jak obliczono, ponad 100 tysięcy.
Ameryka wyjdzie z recesji Obama zapewniał, tak jak poprzednio, że Ameryka wyjdzie z recesji prawdopodobnie w przyszłym roku. Podkreślił jednak, że trzeba zreformować gospodarkę, aby dostarczała więcej miejsc pracy w sektorach związanych z najnowszymi technologiami - takich jak rozwój alternatywnych źródeł energii i paliw nie zanieczyszczających środowiska naturalnego.
Będą to prace lepiej płatne, choć wymagające lepszego wykształcenia, co z kolei wymaga reformy oświaty. Obama opowiedział się tu za ocenianiem nauczycieli według wyników w nauce uczniów.
Zapytany o dalszy los przemysłu samochodowego, prezydent odpowiedział, że nie można pozwolić mu upaść, Zaznaczył jednak, że koncerny "wielkiej trójki" z Detroit muszą zmienić profil produkcji, odchodząc stopniowo od paliwochłonnych dużych aut typu SUV. "To model, który nie działa" - oświadczył.
Wiele pytań dotyczyło ochrony zdrowia, gdzie administracja Obamy planuje reformę zmierzającą do objęcia w przyszłości wszystkich Amerykanów ubezpieczeniami zdrowotnymi. Nie przewiduje ona jednak systemu państwowej służby zdrowia, finansowanej z podatków, jak w Europie.
Przeciw legalizacji marihuany Odpowiadając na pytanie, dlaczego takiego europejskiego modelu nie wprowadza się w
USA, prezydent tłumaczył, że trudno znieść obecny system oparty na ubezpieczeniach zapewnianych przez pracodawców. Amerykanie przyzwyczajeni są bowiem do niego od pokoleń. Obama zapewnił też, że wraz z Kongresem postara się wypracować "optymalny" system.
Na bezprecedensowym forum prezydent opowiedział się także zdecydowanie przeciw legalizacji marihuany - narkotyku popularnego wśród młodzieży amerykańskiej. Obiecał poza tym dalszą pomoc rządu w spłacaniu długów hipotecznych i refinansowaniu spłaty długów.
Spotkanie było częścią PR-owskiej kampanii Białego Domu, który stara się wykorzystać osobistą popularność Obamy do mobilizacji poparcia dla programu administracji. Prezydenturę Obamy dobrze ocenia ponad 60 procent Amerykanów.