Prasa o Eluanie: "Sępy rzuciły się na żywą"

mm, PAP, Gazeta.pl
10.02.2009 , aktualizacja: 10.02.2009 12:41
A A A Drukuj
Sprawa Eluany, stała się przedmiotem zaciekłych sporów zwolenników życia i prawa do śmierci Fot. FRANCO DEBERNARDI AP Sprawa Eluany, stała się przedmiotem zaciekłych sporów zwolenników życia i prawa do śmierci
"Sępy rzuciły się na żywą", "ból i wściekłość", "hańba" - tak włoskie media komentują polityczny spór dotyczący śmierci Eluany Englaro. Prasa, która popierała stanowisko premiera Silvio Berlusconiego, pisze z kolei o "morderstwie i kulturze śmierci". Włoszka zmarła w poniedziałek, cztery dni po odłączeniu jej od aparatury sztucznie podtrzymującej przy życiu.
Eluana zmarła o 20.10 po dniu chaosu i sporu parlamentarzystów - relacjonuje dziennik La Stampa
Fot. La Stampa
Eluana zmarła o 20.10 po dniu chaosu i sporu parlamentarzystów - relacjonuje dziennik La Stampa
Ostry atak na prezydenta Włoch Giorgio Napolitano przypuścił dziennik Il Giornale
Fot. Il Giornale
Ostry atak na prezydenta Włoch Giorgio Napolitano przypuścił dziennik Il Giornale
Minuta ciszy w Senacie po śmierci Eluany
Fot. PIER PAOLO CITO AP
Minuta ciszy w Senacie po śmierci Eluany
Abp Życiński o śmierci Eluany - czytaj>>

Eluana zmarła o 20.10 po dniu chaosu i sporu parlamentarzystów - relacjonuje "La Stampa". Jak podaje gazeta, zaraz po śmierci kobiety, profesor Amato De Monte zadzwonił do Beppino Englaro, ojca Eluany. W rozmowie z prasą skomentował: Po odłączeniu od aparatury, wszystko działo się zgodnie z naturą.

Poza relacjami z ostatniego dnia Eluany, włoska prasa w ostrych słowach komentuje decyzję o przerwaniu podtrzymywania kobiety przy życiu oraz kłótnie polityków.

"Sępy rzuciły się na żywą"

W komentarzu na pierwszej stronie "Corriere della Sera" włoski pisarz Claudio Magris nawiązując do toczącej się od wielu dni gorącej debaty politycznej wokół losu kobiety napisał: "W przypadku Eluany Englaro sępy, które zazwyczaj rzucają się na zmarłych, zawzięły się na osobę żywą, chociaż umierającą".

Zdaniem Magrisa "tragiczny, nierozwiązywalny problem tego, kiedy przestać ratować życie" został "niegodziwie wykorzystany" dla celów politycznych po to, by - jak stwierdził - zaatakować reguły państwa prawa.

Pisarz stanął w obronie Giorgio Napolitano, prezydenta Włoch. Wyraził przekonanie, że jego decyzja o odmowie podpisania rządowego dekretu była obroną właśnie tych zasad, stwierdzających wyraźnie, iż nie można dekretem zmieniać definitywnych wyroków sądu.

Prasa o awanturze w Senacie

"Corriere della Sera" przypomina także, iż natychmiast po minucie ciszy i hołdu dla zmarłej, doszło do awantury i wymiany obraźliwych okrzyków.

"La Repubblica" pisząc o "końcu kalwarii" kobiety wyraża przekonanie, że "oburzeniem" napawa fakt, że jej życie i agonia zostały do tego stopnia wmieszane w politykę, instrumentalnie przez nią wykorzystane. Uważa to za "godne potępienia". Śmierć Eluany, dodaje redaktor naczelny Ezio Mauro, "stała się czystym symbolem batalii władzy".

"Należałoby tylko milczeć, rozmyślać nad tym ludzkim wydarzeniem, nad tragedią dziewczyny, która stała się dojrzałą kobietą w stałej nieświadomości swego szpitalnego łóżka" - uważa Mauro. Pyta następnie w tekście pod tytułem: Śmierć i polityka": "Chciało żyć to ciało, które oddychało?". Atakowanie prezydenta i jego "wmieszanie" w dyskusję o życiu i śmierci dziennik nazywa "hańbą".

Atak na prezydenta

Ostry atak na prezydenta Włoch Giorgio Napolitano przypuścił dziennik "Il Giornale", wydawany przez rodzinę premiera Silvio Berlusconiego. Odnosząc się do tego, że przed kilkoma dniami prezydent nie chciał podpisać rządowego dekretu, który mógłby uratować jej życie, gazeta opatrzyła komentarz tytułem: "Gratulacje, Napolitano".

"Il Giornale" stwierdzając, że "Eluana została zamordowana" wymienia listę osób odpowiedzialnych za to, co się stało. Umieszcza na niej, po lekarzach i prokuraturze w Udine, także prezydenta Napolitano. W ostrym komentarzu podkreśla się, że "Pałac Prezydencki wolał kulturę śmierci niż wartość życia" .

Nawiązując do poniedziałkowego apelu prezydenta, a także lewicy o ciszę w obliczu śmierci, publicysta gazety konstatuje: "Zgoda, teraz będziemy milczeć".

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów