W tym tygodniu papież może ogłosić koniec schizmy lefebrystów

Papież Benedykt XVI zamierza odwołać ekskomunikę biskupów z lefebrystycznego Bractwa św. Piusa X, które zbuntowało się przeciw Watykanowi w 1988 r. - Papieski dekret zostanie ogłoszony przed końcem tygodnia - twierdzą włoscy watykaniści
Zwykle świetnie poinformowany Andrea Tornielli z "Il Giornale" oraz Paolo Rodari z "Il Riformista" nie znają dokładnej daty ogłoszenia ponoć już podpisanego dokumentu anulującego ekskomunikę. Można się jednak spodziewać, że Benedykt XVI będzie chciał zdążyć przed niedzielnymi obchodami 50. rocznicy ogłoszenia zwołania Soboru Watykańskiego II przez Jana XXIII.

Choć założyciel Bractwa św. Piusa X abp Marcel Lefebvre uczestniczył w soborze (1962-65) i podpisał się pod jego wszystkimi dokumentami, to potem ze swymi zwolennikami uznał Vaticanum II za "zgorszenie", początek kryzysu oraz "protestantyzację Kościoła".

Bractwo św. Piusa X, które ma obecnie ponad 100 tys. wiernych, głównie we Francji i w Ameryce Łacińskiej, popadło w schizmę w 1988 r., kiedy abp Lefebvre wyświęcił czterech biskupów bez zgody Watykanu. Wszyscy narazili się w ten sposób na automatyczną ekskomunikę przewidzianą prawem kanonicznym, którą wkrótce publicznie potwierdził Jan Paweł II. Głównym punktem sporu było wówczas żądanie lefebrystów, aby Watykan zezwolił wszystkim księżom na odprawianie łacińskiej mszy trydenckiej, czyli wedle formuł sprzed ostatniego soboru i z księdzem odwróconym plecami do wiernych.

Benedykt XVI w 2007 r. wycofał wszelkie ograniczenia w odprawianiu mszy trydenckiej, a jego podwładni z kurii rzymskiej wręcz zachęcają, by co najmniej raz w tygodniu celebrowano ją w każdej parafii. Sam papież niedawno w Kaplicy Sykstyńskiej sprawował mszę tyłem do wiernych i zdecydował, że podczas papieskich liturgii komunia będzie rozdawana wyłącznie klęczącym wiernym na język, nie do ręki. - Stara łacińska msza nie jest zagrożeniem dla dorobku Soboru Watykańskiego. Należy zrozumieć przywiązanie wiernych do tej prastarej liturgii - mówił Benedykt XVI jesienią ub.r. we Francji.

Katoliccy teolodzy posługują się formułą "lex orandi, lex credendi" ("zasady modlitwy są zasadami wiary") i dlatego bali się, że wokół łacińskich mszy będą się ogniskować katolickie środowiska podważające soborowe reformy i nauki, m.in. emancypację świeckich i ekumenizm. Dlatego księża do 2007 r. musieli otrzymywać zezwolenia biskupów na celebrowanie starej mszy, a i teraz wielu biskupów z lęku przed rozłamem (m.in. we Francji) często sabotuje decyzję Benedykta XVI o "uwolnieniu" starej liturgii.

- Ekumenizm to ciężki błąd. Jak można dialogować z ludźmi nieznającymi nieskażonej prawdy o Chrystusie. Ich trzeba jak najszybciej nawracać - mówił niedawno o. Franz Schmidberger z Bractwa św. Piusa X. Lefebryści odrzucają też dialog katolicko-żydowski, wracają do przedwojennego nauczania o teologicznej odpowiedzialności Żydów za śmierć Chrystusa oraz kwestionują zasadę wolności religijnej.

Benedykt XVI, który jako wysłannik Jana Pawła II nie zdołał zapobiec schizmie w 1988 r., przyjął szefa Bractwa bp. Bernarda Fellaya (następcę zmarłego w 1991 r. Lefebvre'a) już w kilka miesięcy po wyborze na papieża. - Mieliśmy nadzieję, że Benedykt XVI odwrócił się od kościelnych błędów. Teraz wątpimy, czy przestał być liberałem - ogłosił jednak rozczarowany bp Fellay, kiedy latem ub.r. załamały się rozmowy o pojednaniu. Dlaczego teraz Benedykt XVI wycofuje ekskomunikę Fellaya oraz innych lefebrystów? - To akt papieskiej wspaniałomyślności - mówi Tornielli.

Bractwo, które będzie chciało wywalczyć status odrębnej wspólnoty w Kościele, najprawdopodobniej zobowiązało się do powstrzymywania się od publicznych polemik z Benedyktem XVI i podważania nauki Kościoła. Nie będzie też wyświęcać nowych biskupów bez zgody Watykanu (dla katolickich teologów święcenia Bractwa były niegodne, lecz jednocześnie ważne), czyli - tego Kościół bał się najbardziej - włączać w schizmę kolejnej grupy katolików.