Doradca japońskiego dworu ds. medycznych Ichiro Kanazawa określił stan cesarza jako "stabilny". Jak powiedział dziennikarzom, Akihito przechodzi kompleksowe badania w związku ze stwierdzeniem u niego dzień wcześniej skoków ciśnienia, nieregularnego pulsu i bólu w piersiach.
Lekarze uznali stan Akihito za zadowalający - nie ograniczono codziennych zajęć cesarza, jakkolwiek anulowano oficjalny program japońskiego władcy na najbliższe dni, zalecając mu odpoczynek.
Cesarz, który w końcu grudnia ukończy 75 lat, od dwóch tygodni uskarżał się na bóle w piersi i arytmię, a we wtorek wieczorem miał podwyższone ciśnienie - podaje agencja Kyodo. W środę anulowano spotkanie cesarza z prokuratorem generalnym Japonii, a w czwartek audiencję polskiej pary prezydenckiej w Pałacu Cesarskim - podaje Kyodo.
300 km/h w Shinansenie Składający wizytę w Japonii prezydent
Lech Kaczyński przybył do Tokio. Rano, po zwiedzeniu zabytków w mieście Kioto i spotkaniu z gubernatorem prowincji w starym Pałacu Cesarskim, Kaczyński opuścił Kioto szybkim pociągiem Shinkansen.
Polska delegacja w ciągu około 2,5 godziny pokonała dystans 500 kilometrów. Shinkansen jechał momentami z prędkością 300 kilometrów na godzinę. Z okna pociągu można było podziwiać widok świętej dla Japończyków góry Fudżi - najwyższego szczytu Japonii (3776 m n.p.m.).
Nazwa Shinkansen obejmuje system szybkich pociągów w Japonii - w sumie działa tu osiem takich linii o łącznej długości niemal trzech tysięcy kilometrów. Pociągi Shinkansen jeżdżą ze średnią prędkością 160 km na godzinę a ruch pociągów jest monitorowany w centrum komputerowym w Tokio.
Po przybyciu do Tokio prezydent wraz z małżonką wezmą udział w przyjęciu, inaugurującym obchody 90-lecia nawiązania stosunków dyplomatycznych między Polską a Japonią.
W czwartek prezydent spotka się w Tokio m.in. z premierem Japonii Taro Aso.
Przyjechał z 7 - godzinnym opóźnieniem Prezydent przyleciał do Japonii z ponad siedmiogodzinnym opóźnieniem (o pierwszej w nocy czasu japońskiego). Powodem była awaria prezydenckiego samolotu. Jak się okazało, usterka była znacznie poważniejsza niż początkowo przypuszczano. Gdyby nie wykryto jej na ziemi, mogłoby dojść do katastrofy.
Maszyna TU-154 nie mogła odlecieć z Ułan Bator do Osaki z powodu oblodzenia skrzydeł. Awarię stwierdzono w czasie rozmrażania i szczegółowego sprawdzania instalacji samolotu. Okazało się, że uszkodzeniu uległ element elektroniczny sterujący rozmrażaniem ruchomych elementów skrzydeł. W konsekwencji prezydent przyleciał do Japonii samolotem wyczarterowanym od Mongolskich Linii Lotniczych. Prawdopodobnie również podczas dalszej podróży po Azji prezydent będzie korzystał z czarterowanych samolotów. Z Japonii prezydent poleci jeszcze do Korei Południowej.