Zapowiedź ministra ma precedensowe znaczenie. Do niedawna państwo francuskie negowało istnienie jakiegokolwiek związku między próbami jądrowymi a chorobami, na które zapadali cywile i żołnierze pracujący na terenie ośrodków nuklearnych.
- Musimy uznać ofiary testów jądrowych. Prawie wszystkie państwa już to zrobiły, Francja nie może się wyłamywać - powiedział dziennikowi "Le Parisien" minister Morin. Wielka Brytania i Stany Zjednoczone wykazały się takim aktem skruchy już 20 lat temu. We Francji projekt ustawy w tej sprawie ma w styczniu trafić do parlamentu.
Zmianę stanowiska rządu można również tłumaczyć procesami, jakie francuskiemu państwu wytoczyły ofiary prób jądrowych. Od 2004 r. paryscy sędziowie śledczy zaczęli rozpatrywać skargi o "nieumyślne spowodowanie zabójstwa i nieumyślnie usiłowanie uszkodzenia ciała". Od 2007 r. wiele procesów w apelacji zakończyło się pozytywnym wynikiem dla skarżących. We wrześniu sąd wojskowy w Nancy przyznał rentę inwalidzką weteranowi prób jądrowych w Algierii.
Sędziowie uznali, że dolegliwości dermatologiczne i
depresja, na jakie cierpi były żołnierz, 72-letni André Geneix, mogą być efektem napromieniowania, na jakie został narażony, uczestnicząc 1 maja 1962 r. w próbie nuklearnej.
W tym tygodniu szef MON przyznał też, że odtąd resort nie będzie już wnosić apelacji od skazujących go wyroków.
- Rząd wreszcie przyznał, że próby jądrowe mogły zaszkodzić ludziom, którzy w nich uczestniczyli - oświadczyło Stowarzyszenie Weteranów Prób Nuklearnych (Aven). Jednak zarówno ta organizacja, jak i pozostałe bardzo krytycznie oceniają wstępne kryteria, na podstawie których chorzy mieliby otrzymać wypłaty.
Według oficjalnych szacunków w 210 próbach jądrowych, jakie Francja przeprowadziła w latach 1960-96, wzięło udział ok. 100 tys. osób, w tym 17 tys. na terenie algierskiej Sahary i 41 tys. w Polinezji. Jednak francuski MON ocenia, że tylko kilkadziesiąt lub kilkaset osób może dostać odszkodowanie.
Żeby je uzyskać, trzeba bowiem spełniać dwa warunki - cierpieć na chorobę wywołaną przez napromieniowanie, np. białaczkę, nowotwór płuc lub oskrzeli, i otrzymać dawkę promieniowania co najmniej 50 mSv (milisiwertów). Minister Morin wytłumaczył, że jest to poziom promieniowania, przy którym ewakuuje się ludność zamieszkującą skażone tereny. Odszkodowań mieliby zostać pozbawieni również ci, których choroby mogą wynikać z nałogu nikotynowego lub alkoholowego.
Organizacje wzywają resort do zmiany tych wstępnych założeń i włączenia weteranów do przygotowań rządowego projektu. - Każda osoba, która znajdzie się na terenie skażonym, jest również skażona. Dlaczego ministerstwo ustala jakiś minimalny poziom? - krytykuje MON Michel Verger, przewodniczący Stowarzyszenia Weteranów.