Wizyta Lecha Wałęsy w Wenezueli nie doszła do skutku. Według agencji Ansa władze tego kraju uznały go za "persona non grata". Wenezuelski rząd zaprzeczył temu. Ambasada RP w Caracas podała zaś, że MSZ Wenezueli poinformowało, iż niemożliwe jest zapewnienie "odpowiedniej oprawy" wizycie Wałęsy.
Włoska agencja Ansa podała, że Wałęsa miał w poniedziałek wziąć udział w forum nt. demokracji na uniwersytecie w Caracas, ale nie otrzymał prawa wjazdu do Wenezueli jako "persona non grata".
Według stowarzyszenia obrońców praw człowieka Nowa Świadomość Narodowa, Wałęsa został zaproszony na forum razem z b. premierem Bułgarii Filipem Dymitrowem, b. ministrem spraw wewnętrznych Czech Janem Rumlem i b. szefem MSZ Słowacji Eduardem Kukanem. Władze wenezuelskie - twierdzi stowarzyszenie - oznajmiły jednak, że obecność Wałęsy nie będzie mile widziana i "nie będzie można zapewnić mu bezpieczeństwa".
Rząd poprosił Wałęsę, by nie odwiedzał Wenezueli
Wenezuelskie media podały z kolei, że "rząd poprosił Wałęsę, by nie odwiedzał Wenezueli", tłumacząc to "niewłaściwym momentem politycznym, zważywszy na bliski termin wyborów w kraju 23 listopada".
Rząd Wenezueli zaprzeczył, jakoby uniemożliwił wjazd Wałęsie. Źródła w kancelarii rządu powiedziały agencji EFE, że nie wysłano stamtąd do Wałęsy żadnego listu.
Również ambasador RP w Wenezueli Krzysztof Jacek Hinz podał w swoim oświadczeniu, że Wałęsa "nie został uznany przez rząd Wenezueli za 'persona non grata' ". Hinz poinformował też, że w czwartek MSZ Wenezueli otrzymało oficjalnie informację o planowanej podróży Wałęsy. Resort "odpowiedział, że ze względu na trudną sytuację przedwyborczą i małą ilość czasu, nie widzi możliwości zapewnienia odpowiedniej oprawy wizycie i o wiele bardziej dogodny byłby termin po wyborach do władz lokalnych zaplanowanych na 23 listopada" - podał Hinz. Według niego MSZ Wenezueli wyraziło gotowość odpowiedzi ws. zorganizowania wizyty "w terminie poźniejszym".
Gulczyński: To znaczy, że władze nie życzą sobie obecności Wałęsy
Polskie MSZ podało, że - na podstawie informacji z ambasady - przekazano Instytutowi Lecha Wałęsy, że nie zostały dopełnione warunki konieczne przy wizycie. W poniedziałek MSZ ma wysłać do Instytutu list "z podaniem szczegółowych informacji".
Również prezes Instytutu Lecha Wałęsy Piotr Gulczyński poinformował, że b. prezydent otrzymał w piątek te informacje od MSZ. Gulczyński przyznał w TVN24, że nie było "oficjalnego stwierdzenia", iż Wałęsa nie ma prawa wjazdu do Wenezueli.
Jak jednak mówił sformułowanie o niemożności zapewnienia mu bezpieczeństwa "w języku dyplomatycznym jest znakiem, że władze nie życzą sobie jego obecności". - W tej sytuacji po konsultacji z Biurem Ochrony Rządu i Ministerstwem Spraw Zagranicznych podjęliśmy decyzję, że prezydent do Wenezueli nie poleci - powiedział.
Wałęsa: Mam złe zdanie o Chavezie
Z kolei sam Wałęsa napisał w oświadczeniu dla prasy, że od dawna jest znane jego krytyczne zdanie o prezydencie Wenezueli Hugo Chavezie. "Miałem i mam złe zdanie i to publicznie od dawna głoszę; odmówiłem też kilka razy spotkania prezydentowi Chavezowi" - podkreślił były prezydent.
Gulczyński zaznaczył, że dopóki nie zapozna się z pismem z MSZ, nie chce z nim "polemizować". Dodał, że może domyślać się, iż stanowisko strony wenezuelskiej ma kontekst polityczny.
- Na pewno można powiedzieć, że konferencja, która tam się odbywa jest nie w smak władzom Wenezueli. Jest to konferencja organizowana w dużej mierze przez wenezuelską opozycję wobec Hugo Chaveza - zaznaczył Gulczyński.