Według "Gazety Wyborczej",
Ławrow zaproponował Polsce wymianę: uznanie niepodległości Osetii i Abchazji w zamian za ustąpienie Moskwy w sprawie tarczy antyrakietowej i dopuszczenie do interesów - Ukraińskie władze w ostatnim czasie prowadziły politykę, której nie można nazwać innym mianem niż "nieprzyjazna" wobec Rosji - napisano w komunikacie.
Chodzi o stanowisko prezydenta Juszczenki wobec sierpniowego konfliktu w Gruzji. Wówczas to Juszczenka znalazł się w gronie 4 prezydentów i premiera(Ukraina, Polska, Litwa, Łotwa i Estonia), którzy pojechali do Gruzji, aby wyrazić swoje poparcie dla strony konfliktu.
Fot. Robert Kowalewski / AG -
Rosja pokazała swoją prawdziwą twarz. My mówimy takiemu zachowaniu "nie"! - przemawiał wówczas na wiecu w Tbilisi Lech Kaczyński, inicjator wyjazdu.
Ukrainie grozi to samo, co spotkało Gruzję? Zachodni dyplomaci poruszali ostatnio kwestię dużej mniejszości rosyjskiej na Ukrainie, obawiając się sytuacji analogicznej do tej w Osetii. Rosjanie oświadczyli, że powodem ich interwencji w Gruzji jest konieczność obrony Rosjan mieszkających w Południowej Osetii.
''Flota Czarnomorska stabilizuje region" Dodatkowo stosunki Kijów-Moskwa pogorszyły się w zeszłym miesiącu, gdy prezydent Wiktor Juszczenko wprowadził ograniczenia dla rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, nakazując aby kapitanowie okrętów występowali o specjalne zgody na wpłynięcie na ukraińskie wody 72 godziny wcześniej. Jest to niemal niewykonalne, gdyż flota federacji na stałe stacjonuje w ukraińskim Sewastopolu. Zgodnie z umową flota ta ma stacjonować na ukraińskim Krymie do 2017 roku.
- Jesteśmy poważnie zaniepokojeni działaniem władz ukraińskich odnośnie kwestii obecności rosyjskiej Floty Czarnomorskiej na terytorium ukraińskim - napisano w oświadczeniu rosyjskiego MSZ dosłownie 2 godziny po tym, jak minister SZ Rosji Siergiej Ławrow przybył do Polski. Rosjanie utrzymują, że ich okręty pełnia rolę stabilizującą dla regionu i pomagają także w kontaktach z Ukrainą.
"Prawa rosyjskiej populacji na Ukrainie są naruszane..." - Prawa rosyjskojęzycznej populacji na Ukrainie są systematyczne łamane. Istnieje ponadto polityka wykluczania języka rosyjskiego z życia publicznego w kraju - napisano w dzisiejszym oświadczeniu. Padły w nim też inne oskarżenia: utrzymywania zbyt kontaktów z prozachodnim rządem Gruzji i fałszowania historii.
- Nie usłyszeliśmy ani słowa współczucia w związku z śmiercią cywilów w Cchinwali. Wprost przeciwnie - ukraiński prezydent próbował Rosję obarczyć winą za te masakry - napisano dalej w oświadczeniu. Pada w nim także stwierdzenie, że to Ukrainy "ponosi odpowiedzialność za konflikt, bo sprzedawała broń do Gruzji".