Jak narastał konflikt gruzińsko-osetyjski - kalendarium
Za: 130, przeciw: żaden Rada Federacji - na wniosek przewodniczącego izby Siergieja Mironowa - jednomyślnie uchwaliła apel do Dmitrija Miedwiediewa o uznanie niepodległości Osetii Płd. i Abchazji. Izba wyższa zdecydowała też o wysłaniu w rejon konfliktu gruzińsko-abchaskiego i gruzińsko-południowoosetyjskiego dodatkowych sił. Liczbę żołnierzy określi Miedwiediew jako zwierzchnik sił zbrojnych.
Rada Federacji podkreśliła, że odmowa Gruzji podpisania z obiema republikami porozumień o niestosowaniu siły, a także jej agresja z początku sierpnia "pozbawiają gruzińskie kierownictwo prawa do pretendowania na to, by narody Osetii Płd. i Abchazji były uzależnione od jego awanturniczej polityki, która doprowadziła do katastrofy humanitarnej".
Przedstawiając uchwałę Mironow zauważył, że narody obu nieuznawanych republik "mają wszelkie prawa, by uzyskać niepodległość". - Chodzi przede wszystkim o międzynarodowe prawo narodów do samostanowienia - wyjaśnił. - Uznanie przez Rosję niepodległości Osetii Płd. i Abchazji jest niezbędnym warunkiem zapewnienia bezpieczeństwa zamieszkujących te republiki narodów - dodał.
W posiedzeniu Rady Federacji uczestniczyli prezydenci Osetii Płd. i Abchazji - Eduard Kokojty i Siergiej Bagapsz. Bagapsz oznajmił, że Abchazja i Osetia Płd. nigdy nie będą z Gruzją w jednym państwie i że oba narody określiły już, z kim chcą iść dalej.
Rosyjski parlament przerwał wakacje, by zająć się sprawą obu separatystycznych republik Gruzji. Uchwały izb oznaczać będą uruchomienie formalnych procedur ws. uznania przez Rosję niepodległości Abchazji i Osetii Płd.
W zeszłym tygodniu parlamenty obu republik zatwierdziły posłania swoich prezydentów do władz Rosji z apelami o uznanie ich niepodległości. Posłania te zostały następnie poparte przez narodowe zgromadzenia, które zebrały się w stolicach Abchazji i Osetii Płd. - Suchumi i Cchinwali. W obu republikach odbyły się już referenda niepodległościowe: w Abchazji - w 1999 roku, a Osetii Płd. - w 2006 roku. Jednakże nikt na świecie nie uznał ich wyników za prawomocne.
Wojna w Gruzji - czytaj relację