Wiceminister spraw zagranicznych Rosji skrytykował sobotnie oświadczenie prezydentów krajów bałtyckich i Polski w sprawie Gruzji. Grigorij Karasin na konferencji prasowej w Moskwie zarzucił im nieodpowiedzialność. Wszystkim krajom Zachodu stosowanie podwójnych standardów w ocenie wydarzeń w Osetii Południowej.
Rosyjski wiceminister nazwał stanowisko prezydentów państw nadbałtyckich i Polski nielogicznym i nieodpowiedzialnym, a wydanie przez nich oświadczenia cynicznym. Według niego to właśnie przez takie sygnały doszło do rozpoczęcia konfliktu w Osetii Południowej. Karasin dodał, że
"Znaleziono najbardziej cyniczne i niefortunne formy wyrażenia tego niezrozumiałego i nielogicznego stanowiska".
Przywódcy państw bałtyckich i Polski wezwali Unię Europejską i NATO do przejęcia inicjatywy i sprzeciwu wobec - jak się wyrazili - szerzenia imperialistycznej i rewizjonistycznej polityki na wschodzie Europy. Według wiceministra Karasina winną wojny w Osetii Południowej jest Gruzja, a Rosja wypełnia jedynie misję pokojową. - Wszyscy powinni zrozumieć, kto rozpoczął tragedię, a kto próbuje ją zatrzymać i przywrócić normalne życie w tym regionie Kaukazu - powiedział wiceszef rosyjskiego MSZ. Jego zdaniem, zachodnie media często nieobiektywnie pokazują przebieg konfliktu w Osetii i udział w nim Rosji.
Karasin, ocenił, że Zachód przeszkadza Rosji w prowadzeniu "operacji mającej na celu przymuszenie do pokoju".Tragedia ta, jego zdaniem w nowym świetle ukazała rolę wspólnoty światowej. Pokazała niebezpieczeństwo cynizmu i podwójnych standardów, które cechują niektóre kraje, uważające siebie za odpowiedzialnych członków społeczności międzynarodowej" -powiedział Karasin.
Rosyjski dyplomata zauważył, że Zachód po raz kolejny zaprzepaścił szansę zademonstrowania, że wyzbył się nieobiektywności i podwójnych standardów w stosunku do Rosji. -W obecnej sytuacji Zachód przepuścił szansę dowiedzenia, że przeżyły się klisze niedawnej przeszłości (...) Po raz kolejny Zachód zachował się dziwnie w pierwszych godzinach w sprawie Osetii Płd., po rozpoczęciu agresji w niewyraźny sposób milczał. Potem jak na komendę niektóre kraje zajęły krytyczne pozycje wobec Rosji i teraz przeszkadzają w realizowaniu operacji mającej na celu przymuszenie do pokoju, podważając metody, cele i tempo- powiedział wiceszef MSZ Rosji.- Stawia to pod znakiem zapytania ich szczerość i prawdziwy stosunek do naszego kraju.
Na koniec zastępca Ławrowa (jeszcze w piątek był na urlopie na Ałtaju) domagał się utworzenie międzynarodowego trybunału do osądzenia gruzińskich "zbrodni humanitarnych", popełnionych w Osetii Płd.