Na otwarcie Igrzysk Paryż krzyczy: "Sarko Kolaborant!"

jas, PAP
08.08.2008 , aktualizacja: 08.08.2008 21:15
A A A Drukuj
Protestujący trzymali transparent z hasłem Fot. MICHEL EULER AP Protestujący trzymali transparent z hasłem "Chiny, Igrzyska Olimpijskie splamione krwią". Paryż, 08.08.2008
"Sarko kolaborantem, Hu Jintao - mordercą" - z takimi flagami stawiło się ponad 600 demonstrantów pod ambasadę Chińskiej Republiki Ludowej w Paryżu. Około 300 osób z Ligi Obrony Praw Człowieka manifestowało nieopodal paryskiego Trocadero. Protestowano również we Włoszech i w Brukseli.
Protybetańscy aktywiści protestują przed chińską ambasadą w Brukseli
Fot. Yves Logghe AP
Protybetańscy aktywiści protestują przed chińską ambasadą w Brukseli
Około 600 osób (według oceny policji) demonstrowało w bezpośrednim sąsiedztwie ambasady Chińskiej Republiki Ludowej mieszczącej się przez jednej z najbardziej reprezentacyjnych ulic stolicy Francji. Uczestnicy protestu przyszli z flagami tybetańskimi i transparentami, na których napisano "Wolność dla Chin, Wolność dla Tybetu" i "Sarko kolaborantem, Hu Jintao - mordercą" nawiązując do prezydentów Francji i Chin - Nicolasa Sarkozy'ego i Hu Jintao.

Ze względu na protesty opozycji Sarkozy długo zwlekał z oficjalną decyzją o udziale w ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich. Do krytyki wyjazdu Sarkozyego do Pekinu przyłączył się znany polityk europejski frakcji Zielonych Daniel Cohn-Bendit. We francuskiej rozgłośni radiowej France Inter porównał podróż prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego do Pekinu na igrzyska do uściśnięcia dłoni Hitlerowi na owianej niesławą olimpiadzie w Berlinie w 1936 r., gdyż jego zdaniem w Chinach panuje reżim totalitarny. - Miałem nadzieję, że zrezygnuje z podróży do Chin - powiedział Cohn-Bendit, pytając retorycznie: - Czy uściśnięcie dłoni Hitlera w 1936 r. było czymś właściwym?

Dwieście lub trzysta osób z Ligi Obrony Praw Człowieka, wśród których była grupa Tybetańczyków, demonstrowało niedaleko paryskiego Trocadero, po czym ruszyło w stronę ambasady chińskiej.

Paryska prefektura policji zabroniła w czwartek wszelkich demonstracji w pobliżu chińskiej ambasady, ale w piątek rano - po skardze Reporterów bez Granic - sąd administracyjny dla miasta Paryża uchylił ten zakaz, z czego skorzystali demonstranci.

W Brukseli, mieście będącym siedzibą władz Unii Europejskiej, na krótko przed otwarciem olimpiady w Pekinie przed ambasadą chińską demonstrowało około 300 osób. Domagały się poszanowania praw człowieka i swobód religijnych. We Włoszech niewielka, ale mająca znaczny wpływ na opinię publiczna Partia Radykalna zorganizowała demonstrację, która odbyła się w Asyżu.

Samospalenie podczas antychińskiej demonstracji



Tybetańczycy i Birmańczycy protestują w Brukseli



1400 Tybetańczyków aresztowanych w Nepalu



Atak Tybetańczyków na ambasadę w Indiach



Giewont w barwach Tybetu



Członkowie organizacji Reporterzy bez Granic złamali chińską cenzurę i z różnych punktów w pobliżu Pekinu za pomocą miniaturowych nadajników emitowali 20-minutowe programy radiowe na fali 104,4 FM. Ich tematem było łamanie praw człowieka w Chinach. Programy nadano w mandaryńskiej odmianie chińskiego, po angielsku i po francusku. Kilku członków RbG zdołało przemycić w tym celu do Chin miniaturowe nadajniki radiowe z antenami wmontowanymi w inne przywiezione przedmioty. Reporterzy bez Granic ogłosili, że była to pierwsza emisja nie autoryzowanego przez państwo programu radiowego od objęcia władzy przez chińską partię komunistyczną w 1949 roku.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów