Za ratyfikacją Traktatu oddano 752 tysiące 451 głosów, a przeciwko - 862 tysiące 415 głosów, czyli o 110 tysięcy więcej. Frekwencja wyborcza wyniosła 53,13 proc. Do głosowania uprawnionych było 3 051 278 Irlandczyków. Oddano 6 171 nieważnych głosów.
Irlandia była jedynym krajem "27", w którym ratyfikacja przebiegała na drodze referendum.
- Premier Donald Tusk opowiada się za tym, aby mimo odrzucenia Traktatu Lizbońskiego w irlandzkim referendum, reszta krajów Unii Europejskiej ratyfikowała ten dokument.
Wynik referendum w Irlandii to "ciężki cios" - mówi minister spraw zagranicznych Niemiec Frank-Walter Steinmeier.
Referendum w Irlandii "zwycięstwem wolności" - mówi prezydent Czech Vaclav Klaus.
To jeszcze nie kryzys UE - mówi kanclerz Niemiec Angela Merkel.
Szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso opowiedział się mimo tego za kontynuowaniem ratyfikacji w kolejnych państwach UE. - Wierzę, że odrzucenie Traktatu nie było głosowaniem przeciwko Unii - dodał Barroso. - Traktat nie jest martwy - przekonywał.
Tusk: Referendum w Irlandii nie dyskwalifikuje Traktatu
Szok w Brukseli Odrzucenie Traktatu wywołało szok wśród eurokratów oraz polityków w Brukseli. Część eurodeputowanych wezwała do kontynuowania ratyfikacji; inni apelują o specjalny szczyt UE.
- Traktat z Lizbony jest praktycznie martwy, trudno mi sobie wyobrazić, by Irlandia zgodziła się na powtórne głosowanie - powiedział brytyjski liberał Andrew Duff, który reprezentował
Parlament Europejski podczas negocjacji zarówno eurokonstytucji, jak i Traktatu z Lizbony. - Renegocjacja jest niemożliwa, bo powody, dla których ludzie odrzucili traktat, to zatruty koktajl absurdalnych argumentów. To tragiczny wynik dla Irlandii, Unii Europejskiej oraz miejsca Europy w świecie. Problemy, na które odpowiadał Traktat z Lizbony, jak potrzeba większej demokracji, skuteczności i zdolności do działania, pozostają - dodał.
Z kolei niemiecki chadek Elmar Brok zdecydowanie wezwał do kontynuowania procesu ratyfikacji w innych krajach. - Irlandzkie "nie" jest nieszczęśliwe. Niemniej jednak musimy kontynuować ratyfikację; w interesie wszystkich państw UE jest wejście w życie Traktatu z Lizbony - powiedział Brok. Ostrzegł przed ponowną renegocjacją traktatu: - Obecny tekst jest rezultatem wieloletnich dyskusji, w które włączony był Parlament Europejski i opinia publiczna. Tylko ten traktat daje podstawy, by sprostać tak kluczowym sprawom jak bezpieczeństwo energetyczne, zmiany klimatyczne, imigracja czy walka z terroryzmem i zorganizowaną przestępczością. Traktat z Lizbony jest najlepszy, jaki mogliśmy przyjąć, i dlatego nie możemy się poddawać.
Zdaniem socjalistów w Parlamencie Europejskim odrzucenie traktatu przez Irlandczyków powinno skłonić liderów do "debaty o tym, jakiej Unii Europejskiej chcemy". - Ratyfikacja powinna być kontynuowana w innych krajach. Ale fakt, że pracujący ludzie w Irlandii odrzucili traktat, pokazuje, że potrzebujemy UE bardziej socjalnej, Unii, która odpowiada na obawy dnia codziennego, jak rosnące ceny żywności czy paliwa - powiedział lider socjalistów Martin Schulz.
Z kolei lider liberałów w Parlamencie Europejskim Graham Watson wezwał do zorganizowania specjalnego szczytu "27". - Wszystkie 27 krajów musi zdecydować, jaki będzie los Traktatu z Lizbony i reform, jakie on proponuje, oraz zobowiązać się do podjęcia konkretnych działań na rzecz wyjaśnienia, czym jest Unia Europejska, jak działa i dlaczego warto ją popierać.
Jakie mogą być skutki irlandzkiego "nie"? - To zła wiadomość dla Europu - mówi Gazecie. pl politolog Aleksander Smolar. Według niego irlandzkie "nie"
pogłębi europejski pesymizm . - Traktat reformował działanie Unii po przyjęciu nowych państw w 2004 i 2007 r. Gdy zostanie przez Irlandczyków odrzucony, Unia znów pogrąży się w wieloletniej dyskusji o nowym dokumencie -
mówi w wywiadzie dla ''Metra'' Paweł Świeboda, dyrektor Centrum Strategii Europejskiej "demosEuropa".
Zamiast zajmować się więc obmyślaniem strategii skutecznego konkurowania z innymi światowymi potęgami jak
USA, Chiny lub
Indie, Unia znów utknęłaby w jałowych sporach. Przepadłaby także wspólna polityka obronna i zagraniczna.
Co dalej Europo - komentarz Jacka Pawlickiego