Amerykański Kościół dyscyplinuje polityków

Marcin Bosacki, Waszyngton
27.05.2008 01:00
Benedykt XVI  i kardynał Edward Egan, arcybiskup Nowego Jorku w Strefie Zero

Benedykt XVI i kardynał Edward Egan, arcybiskup Nowego Jorku w Strefie Zero (Fot. PIER PAOLO CITO AP)

Dwa tygodnie temu biskup Joseph Neumann zadzwonił do Kathleen Sebelius, gubernator Kansas, z prośbą, by nie przyjmowała komunii świętej, dopóki nie przestanie popierać aborcji
W USA toczy się zażarta dyskusja wokół dyscyplinowania przez Kościół katolicki polityków, którzy otwarcie popierają prawo do aborcji.

Gubernator Kansas Kathleen Sebelius nie jest tuzinkowym politykiem Partii Demokratycznej. Ma nawet szanse, by zostać wiceprezydentem u boku Baracka Obamy.

Rok temu sąd najwyższy USA poparł prawo poszczególnych stanów do zakazania późnej aborcji - po szóstym miesiącu ciąży. To pierwsze zaostrzenie przepisów o całkowitej dowolności aborcji wprowadzonych 35 lat temu. W wielu stanach rozpoczęły się boje prawne o późną aborcję.

W Kansas Sebelius dwukrotnie zawetowała przegłosowane przez parlament stanowy przepisy zaostrzające przepisy dotyczące aborcji. Za pierwszym razem kwestionowała wymóg, by w wypadku późnej aborcji trzeba było podać "ważne przyczyny zdrowotne". Za drugim razem, w kwietniu, odrzuciła przepis umożliwiający ściganie lekarzy przeprowadzających późne aborcje z powództwa cywilnego, np. przez ojca dziecka.

Sebelius, katoliczka, mówi, że "prywatnie uważa aborcję za zło", jednak "nie chce ograniczać prawa kobiet do wyboru".

Konserwatyści zarzucają jej, że przyczyny, dla których odrzuca najmniejsze nawet ograniczenia prawa do aborcji, są polityczne. Gdyby nie zawetowała tych ustaw, jej szanse na zostanie wiceprezydentem z ramienia Demokratów znacznie by zmalały. Co więcej, kliniki aborcyjne w Kansas wspierają Demokratów setkami tysięcy dolarów rocznie.

Biskup z Kansas Joseph Naumann najpierw wysłał do Sebelius list, potem do niej zadzwonił. Publicznie tłumaczył, że działania Sebelius nie mogą wywoływać wrażenia, że "nauka Kościoła w sprawie aborcji jest opcjonalna".

Wskazania Watykanu w tej sprawie są wyraźne: politycy popierający aktywnie aborcję nie powinni przyjmować komunii świętej. Jednak Kościół w USA, podzielony na konserwatywne i liberalne skrzydło, nie jest w tej kwestii konsekwentny.

Miesiąc temu podczas mszy odprawianych przez papieża Benedykta XVI w Waszyngtonie i Nowym Jorku komunię przyjęło wielu polityków - zwolenników całkowitej wolności aborcji. Gdy komunię przyjął republikanin Rudy Giuliani, zresztą dwukrotny rozwodnik, kardynał z Nowego Jorku Edward Egan powiedział, ze Giuliani "złamał niepisaną umowę". W Waszyngtonie komunię przyjęli też demokraci - sławny senator Edward Kennedy i Nancy Pelosi, przewodnicząca Izby Reprezentantów Kongresu.

Z kolei liberalny arcybiskup Waszyngtonu Donald Wuerl tłumaczył, że odmowa komunii może nastąpić tylko po "jasnych wysiłkach wytłumaczenia danej osobie, że jej działania są moralnie naganne". Czyli że względem Kennedy'ego i Pelosi takich wysiłków nie podjęto.

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje