Chavez patronem kolumbijskich terrorystów

Maciej Stasiński
12.05.2008 , aktualizacja: 11.05.2008 17:28
A A A Drukuj
Prezydent Wenezueli finansował i zbroił lewicową armię partyzancką FARC - wynika z informacji wydobytych z komputerów zabitego komendanta terrorystów.
Prezydent Hugo Chavez uściskał terrorystę z FARC Ivana Marqueza (z lewej), 8 listopada 2007 r.
Fot. Gregorio Marrero AP
Prezydent Hugo Chavez uściskał terrorystę z FARC Ivana Marqueza (z lewej), 8 listopada 2007 r.
Kiedy armia kolumbijska rozbiła 1 marca tajny obóz wiceszefa FARC w dżungli tuż za granicą ekwadorską, nie tylko zabiła Raula Reyesa oraz 24 jego przybocznych, ale także przechwyciła trzy komputery z dokumentacją i korespondencją wewnętrzną partyzantów.

Już po kilku dniach Kolumbia ogłosiła, że dokumenty wskazują na wspieranie przez rządy Wenezueli i Ekwadoru logistycznie, finansowo i propagandowo FARC, która od 40 lat walczy z władzami Kolumbii, a w USA i Europie uznawana jest za terrorystyczną. Ekwador i Wenezuela zaprzeczyły i zerwały stosunki dyplomatyczne z Kolumbią.

Ale od tamtej pory zawartość trzech komputerów była pieczołowicie przestudiowana przez wywiady Kolumbii, USA i ekspertów Interpolu. Za kilka dni o autentyczności ponad 11 tys. dokumentów, notatek i e-maili wypowie się Interpol. Wywiadowcy kolumbijscy i amerykańscy oraz urzędnicy Departamentu Stanu nie mają jednak wątpliwości - Hugo Chavez był od lat i jest nadal głównym sponsorem i sojusznikiem terrorystów.

Wyciąg z komputerów opublikowały w sobotę agencja AP, "The Wall Street Journal" i hiszpański "El Pais". Wynika z nich, że Chavez nawiązał tajne kontakty z FARC w 2000 r., dwa lata po zwycięstwie w wyborach prezydenckich. Rozmawiał z terrorystami za plecami władz Kolumbii ostrożnie i zawsze za pośrednictwem zaufanych wojskowych: generała Hugo Carvajala, szefa wywiadu wojskowego, i kapitana Ramona Rodrigueza Chacina, dziś ministra spraw wewnętrznych.

Obaj spotykali się z delegatami FARC w Wenezueli. Rząd w Caracas od lat pozwalał partyzantom zakładać na swoim terytorium obozy szkoleniowe i szmuglować kokainę, która jest głównym źródłem dochodów FARC, a w drugą stroną broń. E-maile ze stycznia 2007 r. mówią o przemycaniu dla partyzantów granatników przeciwpancernych i amunicji, a także zaproszeniu farkowców na tajne spotkanie z handlarzem broni z Panamy. Terroryści chwalą się, że generałowie wenezuelscy umożliwią im zakup rakiet ziemia-powietrze oraz przeszkolenie w ich obsłudze na Bliskim Wschodzie.

Przełom w kontaktach z FARC nastąpił w zeszłym roku, kiedy Chavez postanowił wystąpić w roli akuszera paktu humanitarnego o wymianie kilkudziesięciu zakładników trzymanych w dżungli na partyzantów siedzących w więzieniach kolumbijskich. Chavez spotkał się wtedy w pałacu prezydenckim w Caracas z wysłannikiem FARC Ivanem Marquezem, ale faktycznie chodziło o ścisły sojusz, którego celem było zbrojne obalenie rządu Kolumbii.

Mówią o tym kolejne e-maile wysyłane przez Marqueza do pozostałych dowódców FARC. Chavez, występujący w nich jako "Angel" ("Anioł"), "bez mrugnięcia okiem" miał dać partyzantom 300 mln dol. Proponował też przerzut broni od dwóch handlarzy australijskich, zaoferował pomoc w załatwieniu kontraktów zbrojeniowych z Białorusią (w 2007 r. Wenezuela kupiła od Mińska broń za 720 mln euro) i umawiał ich na spotkanie w Caracas z "białoruskim przyjacielem". Chodzi o Wiktora Szejmana, szefa rady bezpieczeństwa narodowego przy prezydencie Aleksandrze Łukaszence, który był w Caracas 17 lutego br.

Chavez oferuje wreszcie dowódcom FARC udział w interesach naftowych państwowego koncernu PdVSA. Proponuje też, że PdVSA zapłaci za adwokatów jednego z komendantów sądzonego w USA za terroryzm. Ze swej strony prosi farkowców o przeszkolenie swoich ludzi w leśnej partyzantce, obsłudze bomb i min.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów