Pomoc międzynarodowa dla ofiar cyklonu Nargis w Birmie zostanie przyjęta z zadowoleniem, ale ekipy organizacji humanitarnych będą musiały się zwrócić o pozwolenie na wjazd do kraju - poinformował we wtorek birmański minister opieki społecznej Maung Maung Swe.
- Przybywające tu ekipy zagranicznych ekspertów będą musiały zwrócić się do Ministerstwa Spraw Zagranicznych i innych wyższych instancji - oświadczył minister na konferencji prasowej w Rangunie
"Nargis" był jednym z najbardziej niszczących cyklonów tropikalnych na świecie w ostatnich latach i i najbardziej niszczący z tych, które nawiedziły Birmę.
Birma przyjmie pomoc, ale pod warunkami - Wszystko wskazuje na to, że każdy zdaje sobie sprawę, że to jest wyjątkowe zdarzenie w historii Birmy i rząd dużo chętniej przyjmuje międzynarodową pomoc niż to miało miejsce wcześniej - powiedział Andrew Kirkwood z organizacji "Uratować Dzieci". Przyjęcie zagranicznej pomocy jest w sytuacją wyjątkową. Do tej pory wojskowa junta niechętnie zgadzała się na podobne gesty. Zagraniczni korespondenci są zgodni, że taka deklaracja obrazuje skalę zniszczeń.
Przedstawiciele Światowego Programu Żywnościowego (WFP) spotkali się w poniedziałek w Rangunie z władzami Birmy i uzyskali "zielone światło" w sprawie pomocy. - WFP jak najszybciej wyśle pomoc humanitarną do Birmy - zapowiedział rzecznik prasowy tej ONZ-owskiej agendy Paul Risley. Sekretarz Generalny ONZ Ban Ki-Mun powiedział, że organizacja zrobi wszystko, co będzie konieczne, by zapewnić konieczną pomoc.
Dziś powinien dopłynąć transport pomocy z Tajlandii.
Indie planują wysłanie dwóch statków. Departament Stanu
USA przekazał 250 mln dolarów na walkę ze zniszczeniami. Międzynarodowy Czerwony Krzyż przeznaczył na ten cel 190 mln dolarów.
Krajobraz jak po wojnie Prędkość wiatru sięgała nawet 240 km/h. Najbardziej spustoszony został region delty rzeki Irawadi. To właśnie tam leży Bogalaj, w którym zginęło ok. 10 tys. ludzi oraz największe miasto Azji południowo-wschodniej, 5-milionowy Rangun, dawna stolica Birmy, gdzie do tej pory nie ma prądu. W niektórych miejscowościach regionu zostało zniszczonych nawet 95 proc. budynków.
Dramatycznie skoczyły ceny żywności, paliwa i artykułów pierwszej potrzeby - benzyna kosztuje nawet ponad 7 złotych za litr. Zniszczone zostały uprawy ryżu. Może to mieć bardzo poważne konsekwencje nie tylko dla Brimy, ale tez dla Sri Lanki i Bangladeszu, które importują ryż z Birmy.
Anonimowy dyplomata stwierdził, że Birma po przejściu "Nargis" wygląda "jak po wojnie". Setki tysięcy osób pozbawionych jest dachu nad głową i wody pitnej. Straty jeszcze nie zostały oszacowane, gdyż wiele miejsc pozostaje odciętych od świata, ale, jak poinformował szef MSZ Birmy w państwowej telewizji, rząd ocenia skalę zniszczeń. Przedstawiciele niezależnego od władzy "Demokratycznego Głosu Birmy" twierdzą, że całe wioski znikły z powierzchni ziemi.
Brak ostrzeżenia W wyniku paniki, która wybuchła w trakcie przejścia cyklonu w piątek wieczorem w więzieniu w pobliżu Rangunu, siły bezpieczeństwa zabiły 36 więźniów. 70 osób odbywających karę zostało rannych.
Pierwsza dama Stanów Zjednoczonych
Laura Bush oskarżyła władze birmańskie o to, że nie poinformowały mieszkańców o nadchodzącym cyklonie.
- Rząd zwodził ludzi - powiedział w rozmowie z AP anonimowy Birmańczyk. - Mogli nas ostrzec o sile nadchodzącego cyklonu, byśmy byli lepiej przygotowani - dodał.
Władze są oskarżane również o brak adekwatnej reakcji na zniszczenia. - Ludzie są wściekli na rząd za powolne działania - powiedział CNN birmański dziennikarz Aung Zaw.
Polska pomaga Polskie organizacje humanitarne planują wysłanie pomocy dotkniętej tragedią Birmie. Caritas Polska przeznaczył na ten cel 20 tys. dolarów.
W Birmie jest już pięć zespołów specjalistów z Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Oceniają skalę zniszczeń i ustalają, jaka pomoc jest w tej chwili najważniejsza - czy pieniądze, czy dary materialne. Polski Czerwony Krzyż wciąż nie może ogłosić zbiórki celowej na rzecz dotkniętej kataklizmem Birmy, ponieważ czeka na zezwolenie z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. - W najlepszym razie czekamy na nie kilka dni, ale może to trwać nawet miesiąc - mówi Borys Poleganow z PCK. - Takie są procedury, jeśli ogłosilibyśmy zbiórkę bez zezwolenia
MSWiA, będziemy mieć na karku prokuraturę - dodaje.
Jednak osoby, które chcą pomóc Birmie mogą wysyłać pieniądze na główne konto PCK -
Bank Millennium SA, nr 60 1160 2202 0000 0000 7547 7267 z dopiskiem "Birma". - Pieniądze z tych przelewów przekażemy Międzynarodowemu Czerwonemu Krzyżowi i w ten sposób pomoc Polaków szybciej trafi do Birmy - mówi Borys Poleganow. Także firmy, które chcą przekazać dary rzeczowe mogą przynosić paczki z kaszami, mąką, makaronami do siedzib PCK w całej Polsce. - Nie możemy zagwarantować, że trafią one do Birmy, ale na pewno zostaną przekazane na rzecz ofiar klęsk żywiołowych.
Zainteresowani mogą też wpłacać pieniądze na konto organizacji: CARITAS POLSKA, ul. Skwer Kard. Wyszyńskiego 9, 01-015 Warszawa, Bank Millenium S.A., nr rachunku 77 1160 2202 0000 0000 3436 4384, z dopiskiem: BIRMA. Szczegóły na
stronie Caritasu