Władze chińskie nie wymieniają pozostałych miast, gdzie odbyły się manifestacje. Na pewno do demonstracji doszło też w miastach Wuhan, Xi'an i Kunming.
Pierwsze demonstracje, do których masowo wzywano w chińskim internecie, odbywały się już podczas weekendu. Przed tygodniem w sieci pojawiły się też apele o bojkotowanie produktów francuskiej sieci Carrefour, a nawet wszystkiego co francuskie.
Pojawiły się komentarze, że sieć hipermarketów wspiera organizacje tybetańskie, a także takie, które krytykują Francję za prowadzenie polityki protybetańskiej.
Zarzuty nie są bezzasadne, bowiem dziś Dalajlama XIV, znienawidzony przez chińską propagandę
polityczny i religijny przywódca Tybetu, otrzymał od rady miejskiej Paryża tytuł honorowego obywatela.
Trwające od kilku dni to również reakcja Chińczyków na próbę zgaszenia ognia olimpijskiego przez francuskich demonstrantów podczas przejścia sztafety olimpijskiej przez Paryż.
W tej chwili olimpijski ogień znajduje się w Kuala Lumpur, stolicy Malezji.