Carrefoury w Chinach oblężone, bo "Francja jest protybetańska"

tan, gazeta.pl, PAP
21.04.2008 , aktualizacja: 21.04.2008 22:07
A A A Drukuj
Chińska młodzież gromadzi się przed francuskim supermarketem w mieście Hefei, w prowincji Anhui. Fot. AP Chińska młodzież gromadzi się przed francuskim supermarketem w mieście Hefei, w prowincji Anhui.
Antyfrancuskie protesty odbyły się w poniedziałek pod supermarketami francuskiej sieci Carrefour w dziewięciu miastach Chin. Według chińskiej milicji w manifestacjach w sumie uczestniczyło kilka tysięcy ludzi. Do największego protestu doszło w Zhengzhou, centrum administracyjnym środkowochińskiej prowincji Henan. Tam kierownictwo sklepu zmuszone było do przerwania pracy.
Władze chińskie nie wymieniają pozostałych miast, gdzie odbyły się manifestacje. Na pewno do demonstracji doszło też w miastach Wuhan, Xi'an i Kunming.

Pierwsze demonstracje, do których masowo wzywano w chińskim internecie, odbywały się już podczas weekendu. Przed tygodniem w sieci pojawiły się też apele o bojkotowanie produktów francuskiej sieci Carrefour, a nawet wszystkiego co francuskie.

Pojawiły się komentarze, że sieć hipermarketów wspiera organizacje tybetańskie, a także takie, które krytykują Francję za prowadzenie polityki protybetańskiej.

Zarzuty nie są bezzasadne, bowiem dziś Dalajlama XIV, znienawidzony przez chińską propagandę polityczny i religijny przywódca Tybetu, otrzymał od rady miejskiej Paryża tytuł honorowego obywatela.

Trwające od kilku dni to również reakcja Chińczyków na próbę zgaszenia ognia olimpijskiego przez francuskich demonstrantów podczas przejścia sztafety olimpijskiej przez Paryż.

W tej chwili olimpijski ogień znajduje się w Kuala Lumpur, stolicy Malezji.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów