Vaclav Klaus ponownie prezydentem Czech

Wczoraj czescy parlamentarzyści wybrali znanego z kontrowersyjnych poglądów Vaclava Klausa na drugą kadencję
Sondaże pokazują, że Czesi dzielą się na "klausowców" i "antyklausowców" mniej więcej pół na pół. Tak jak cały kraj wczoraj podzieleni byli też posłowie i senatorowie. Popierali go deputowani rządzącej prawicowej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS) i większość współtworzących koalicję chadeków. Za jego przeciwnikiem Janem Švejnarem, znanym ekonomistą z podwójnym obywatelstwem (czeskim i amerykańskim), głosowali opozycyjni socjaldemokraci i należący do koalicji rządowej Zieloni.

W ubiegły piątek Klausowi zabrakło jednego głosu. Także wczoraj dwie pierwsze tury nie przyniosły rozstrzygnięcia. Tym razem urzędujący prezydent miał jednak wystarczające poparcie, by jednym głosem wygrać w trzeciej decydującej rundzie, w której wystarczyła zwykła większość głosujących parlamentarzystów.

Ostatnie pięć lat prezydentury to szczyt długiej, 19-letniej kariery politycznej Klausa. Rozpoczęła się pod koniec 1989 r., kiedy jako "niekomunista", ale bynajmniej nie dysydent, został ministrem finansów w pierwszym demokratycznym rządzie Czechosłowacji. Założył prawicową ODS, przeprowadził "prywatyzację kuponową", która każdemu Czechowi pozwoliła poczuć się właścicielem części "majątku narodowego", i na czele z ODS wygrał wybory w 1992 r. Na Słowacji zwyciężył wtedy Vladimir Meciar i pomimo braku zgody większości Czechów i Słowaków Klaus i Meciar podzielili Czechosłowację.

Jako "premier założyciel" Klaus stał na czele czeskiego rządu aż do roku 1997. Wtedy padł ofiarą skandalu korupcyjnego w ODS i recesji, którą wywołał krach "prywatyzacji kuponowej" zakończony rozkradaniem majątku narodowego na wielką skalę. W 2003 r. po długich przepychankach - dzięki głosom części komunistów i socjaldemokratów - został następcą Vaclava Havla na stanowisku prezydenta. Bez skrupułów wykorzystał swoje uprawnienia. Zawetował 30 ustaw rządu lewicy i często ingerował w niezawisłość sądów.

Funkcje prezydenta wykorzystał przede wszystkim do szerzenia swoich niezwykłych poglądów i odróżnienia się od swego największego rywala Vaclava Havla. Stanowisko w kwestii UE wyraził, zakazując wywieszenia na Zamku Praskim jej flagi. Zaproponował jej rozwiązanie i powołanie do życia czegoś na kształt europejskiego mini-ONZ. Był przeciw przyjęciu konstytucji europejskiej i nie wziął udziału w podpisaniu traktatu lizbońskiego. Na członków zarządu Czeskiego Banku Narodowego powołał zażartych przeciwników euro.

Ekologia to dla niego pseudonauka, globalne ocieplenie to bzdura, organizacje pozarządowe zaś walczące o prawa człowieka (czyli "NGOizm") uznaje za równie niebezpieczne dla świata jak komunizm. Klaus jest wszędzie, jeździ po kraju, otwiera wystawy, publikuje w gazetach, wygłasza wykłady. Czechy, niegdyś kraj Vaclava Havla, stają się krajem Vaclava Klausa.

Autor jest redaktorem "Lidovych Novin"

Tłum. Renata Rusin-Dybalska