Miron gra na nosie Łukaszence

W biały dzień na oczach zdumionych przechodniów na siedzibie władz Witebska Miron zamienił państwowy czerwono-zielony sztandar na znienawidzoną przez reżim Łukaszenki narodową biało-czerwono-białą flagę Białorusi.
Kim jest Miron, człowiek, który od 12 lat wywiesza na liniach elektrycznych, najwyższych budynkach, wieżach i innych - zdawałoby się niedostępnych - miejscach biało-czerwono-białe flagi białoruskie? Czasem pojawiają się na wysokości nawet stu metrów. Obok zawsze jest notatka podpisana "Miron", w której nawołuje on do walki z reżimem.

O Mironie usłyszano 27 lipca 1995 r. - w piątą rocznicę proklamowania niepodległości Białorusi. W miasteczku Lozno niedaleko granicy z Rosją na 40-metrowej wieży jednego z zakładów zawisła biało-czerwono-biała flaga. Dwa miesiące wcześniej prezydent Aleksander Łukaszenko odebrał tym barwom status flagi państwowej, przywracając czerwono-zielony sztandar Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej.

Przez kilka dni nikt nie odważył się wejść na wieżę. W końcu wśród milicjantów znalazł się śmiałek, który na szczycie obok flagi znalazł notatkę: "Białorusinie, powstań z kolan! Dosyć hańby! Trzeba przywrócić symbole narodowe »Pahonię « (Pogoń) i biało-czerwono-białą flagę".

- W tamtym czasie Łukaszenko rósł w siłę i rozpoczął się atak na białoruską kulturę. Karkołomne wyczyny Mirona dodawały nam otuchy - wspomina białoruski poeta i publicysta Juraś Pacupa.

Od tego czasu Miron wsławił się wieloma podobnymi wyczynami. Najgłośniejszy to zamiana w 1998 r. flagi na strzeżonej przez wzmocnione patrole milicyjne siedzibie władz obwodowych Witebska. Akcję sfilmowała rosyjska telewizja NTV. Milicja wszczęła postępowanie karne i zatrzymała Uładzimira Pleszczankę, szefa lokalnego Białoruskiego Frontu Narodowego, największej partii opozycyjnej.

Ale nie był to Miron. Gdy Pleszczanka siedział w kryminale, nad Witebskiem zawisały nowe flagi. Szczególnie brawurowym wyczynem było zawieszenie jej naprzeciwko budynku KGB.

- Co miesiąc Miron kilkakrotnie wywiesza flagi w Witebsku. Władze nie mogą sobie z nim poradzić - mówi nam Barys Hamajda z BFN, nieformalny rzecznik Mirona.

- Kim jest Miron? - pytam.

- To mocny facet, białoruski osiłek, który walczy o wolność ojczyzny. Piękna, legendarna postać. Tyle mogę powiedzieć.

Kilkakrotnie władze wszczynały postępowanie karne wobec "nieznanego sprawcy". Kilkakrotnie służby raportowały o aresztowaniu Mirona, ale on za każdym razem powracał. "Sowieckaja Biełorussija", organ administracji prezydenta, nazwał Mirona "postacią tajemniczą dokonującą zuchwałych czynów". Strażacy i alpiniści mają wielkie problemy ze zdjęciem flag wywieszanych w nocy.

Miron działa w Witebsku położonym na północnym wschodzie oraz okolicach miasta, ale biało-czerwono-białe flagi pojawiają się we wszystkich regionach. Wieszają je naśladowcy, którzy nie są już tak nieuchwytni jak Miron.

Pięć miesięcy więzienia dostał Zmicier Kaspierowicz z organizacji Młody Front, który chciał usunąć państwową flagę z budynku władz miejskich Mińska, ale zatrzymała go ochrona. Inni naśladowcy byli karani wysokimi grzywnami. Wciąż zjawiają się nowi.

- Brakuje nam bohaterów. Tajemniczy Miron staje się takim białoruskim bohaterem - mówi filozof Aleś Ancipienka. - Wśród młodzieży walczącej z reżimem jest naprawdę wielu bohaterów. To też efekt działalności Mirona.

Miron stał się natchnieniem dla artystów. "Więc drży kołchozowy tron/ i jego posłuszne otoczenie/ Gdy wywiesza Miron biało-czerwono-białą flagę"- napisał Ryhor Baradulin, uważany za największego żyjącego poetę Białorusi.

Malarz Aleś Maraczkin namalował obraz przedstawiający potężnego mężczyznę nocą wywieszającego flagę na liniach elektrycznych. Piosenkarz Zmicier Sidarowicz napisał o nim piosenkę.

Tydzień temu witebska milicja kolejny raz ogłosiła, że ma Mirona. Zatrzymany chłopak rzeczywiście próbował wywiesić flagę, ale nie miał przy sobie typowej dla Mirona notatki. Poza tym w 1995 r., gdy Miron po raz pierwszy wywiesił flagę, miał zaledwie 11 lat.

- Służby się przechwalają. Nigdy go nie złapią - mówi Hamajda.

Kilka dni temu Miron zawiesił kolejną flagę w Witebsku.