Rodziny ofiar z Virginia Tech: Zabójca w mediach atakuje nas po raz drugi

Rodziny ofiar szaleńca z politechniki Virginia Tech są zbulwersowany tym, jak media relacjonują tragedię. Podobnie mówią władze uniwersytetu i studenci, którzy przeżyli strzelaninę. Według nich media powinny koncentrować się na ofiarach, a nie chorych zdjęciach, listach i sztukach teatralnych autorstwa Cho Sueng-Huia. - To drugi atak na nas i na nasze dzieci - mówi ojciec jednej z zabitych studentek.
Bliscy ofiar protestują przeciwko reklamowaniu zabójcy - wideo

Masowe zabójstwa rozpalają wyobraźnię widzów na całym świecie. Wielu z najsłynniejszych amerykańskich morderców wprost mówiło, że zabijało dla sławy. Ofiary i ich rodziny są spychane w cień. Uwaga całego świata koncentruje się na mordercy, na tym kim był, jak wyglądał, co nim kierowało.

Kiedy stacja NBC wyemitowała fragmenty nagrań zabójcy z Virginia Tech, media na całym świecie od razu je nagłośniły. Wszędzie można było zobaczyć jak wściekły szaleniec opowiada o swej krzywdzie i zemście jaką zaplanował. Już wcześniej w internecie można było przeczytać sztuki teatralne autorstwa Koreańczyka. Bardzo szybko pojawiły się w mediach ich tłumaczenia, także na język polski.

Takie nastawienie mediów do tragedii oburzyło rodziny ofiar. - To drugi atak na nas i na nasze dzieci - powiedział Peter Read, ojciec jednej z zabitych studentek. - Proszę, żebyście skoncentrowali się na tym co najważniejsze, na tych wspaniałych, aktywnych młodych ludziach, którzy wnosili w świat wiele dobrego - zaapelował.

Podobnie wypowiedział się Ken Stanton, doktorant z Virginia Tech. - Mdli mnie od tego. Nigdzie nie można już przed nim uciec. Kiedy tylko widzę telewizor, mogę być pewien, że on na mnie tam czeka - mówi. Stanton zapowiedział, że będzie zgłaszał się do każdego programu telewizyjnego, tylko po to, by odbierać czas antenowy szaleńcowi. - Każda minuta, która będzie moja, będzie jedną minutą mniej dla niego - podkreśla.

Również władze politechniki nie kryją żalu wobec mediów. - Po raz drugi wielu z nas staje się ofiarami - powiedział CNN profesor Richard Shyrock.

Uczelnia całą swoją uwagę skupia na tych, których najbardziej dotknęła tragedia. Zapowiedziano już, że ofiarom zostaną pośmiertnie przyznane stopnie naukowe, o które starali się podczas studiów. Opieką otoczono wszystkich studentów. Mogą wybrać czy chcą skończyć semestr w planowym terminie, czy odłożyć to na później.

Nie zapomniano także o rannych. Wczoraj pod oknami szpitala, w którym przebywają pojawiła się orkiestra z uczelni. Odegrano hymn Virginia Tech, a także inne melodie. Według CNN ranni studenci wyglądali z okien uczelni, a wielu z nich płakało.

Gniew rodzin ofiar skupił się przede wszystkim na stacji NBC, do której morderca wysłał list i nagranie. Telewizja zdecydowała się wyemitować większość materiałów. Jak mówią sami przedstawiciele stacji, wielu bliskich i znajomych ofiar postanowiło wtedy odwołać umówione już wywiady i przestać udzielać jakichkolwiek informacji stacji. NBC zdecydowała się jednak relacjonować masakrę w oparciu o wszelkie dostępne materiały. W publicznym oświadczeniu stwierdzono, że pełna wiedza o mordercy pozwoli odpowiedzieć na "wiele kluczowych pytań".

Przed trudnym wyborem stanęli także redaktorzy uczelnianej gazety "Collegiate Times". Niektórzy z nich znali ofiary. - Naszym głównym zadaniem jest dostarczanie informacji - mówi Robert Bowman z redakcji. - Naprawdę trudno jest wybrać co pokazać, a czego nie pokazywać - powiedział telewizji CNN.