Kwaśniewski i Wałęsa piszą list w obronie kubańskiej opozycji

Mijają właśnie cztery lata od kiedy kubański reżim za jednym zamachem zamknął w więzieniach kilkudziesięciu przeciwników dyktatury
Ricardo Alarcon, przewodniczący kubańskiego parlamentu, oświadczył w czwartek, że dobrzejący po ciężkich operacjach Fidel Castro ma się coraz lepiej, w przyszłym roku wróci w pełni sił do władzy i zostanie ponownie wybrany na prezydenta.

Potwierdził to także wybitny pisarz, noblista i druh dyktatora Gabriel Garcia Marquez, który po długim spacerze z rekonwalescentem, orzekł, że 80-letni Castro jest znów tym samym starym Fidelem, prawdziwą siłą natury.

To niedobra wiadomość dla wszystkich Kubańczyków, a szczególnie zła dla więźniów politycznych oraz ich znękanych rodzin. W niedzielę 18 marca mijają cztery lata od wielkiej obławy, jaką Castro zarządził na Kubańczyków, którzy odważyli się publicznie sprzeciwiać dyktaturze.

W ciągu trzech dni bezpieka aresztowała wówczas 75 najbardziej znanych dysydentów, niezależnych dziennikarzy, obrońców praw człowieka, działaczy partii opozycyjnych, pisarzy i poetów. Miesiąc później, w serii błyskawicznych procesów pokazowych, wszyscy zostali skazani na wieloletnie więzienie. Najcięższy wyrok to 28 lat.

Wiosną 2003 r. na Kubie ruch opozycyjny wzbierał jak nigdy wcześniej. Oswaldo Paya zebrał pod żądaniem rozpisania plebiscytu w sprawie przywrócenia na Kubie podstawowych swobód demokratycznych 28 tys. podpisów, coraz więcej Kubańczyków publikowało poza cenzurą i pod własnym nazwiskiem doniesienia z Kuby, zakładano niezależne biblioteki, słano za granicę opozycyjne manifesty.

Nieprzyzwyczajony do sprzeciwu Castro miał prawo uważać, że się poddani bieszą, za co trzeba ich skarcić. Poróżniony demokratyczny świat zajmował się właśnie inwazją USA na Irak, Castro uznał więc, chwila jest dobra, by poddanych wziąć pod knut.

Niezupełnie mu się udało. Unia Europejska potępiła represje i w czerwcu 2003 r. ogłosiła sankcje dyplomatyczne. Zaczęła po raz pierwszy traktować nielicznych wolnych jeszcze dysydentów jak partnerów i zapraszać ich do ambasad.

Dyktator obraził się na UE, ale opozycja była Europie wdzięczna. Półtora roku później pod naciskiem lewicowego rządu Hiszpanii UE wycofała się z sankcji, ale wiele krajów wciąż jawnie wspiera dysydentów i krytykuje komunistyczną dyktaturę.

Damy w Bieli, czyli żony, matki i siostry skazańców, nadal domagają się wolności dla swych bliskich. Szesnaścioro z nich wyszło już z więzienia, ale jedynie warunkowo ze względu na stan zdrowia.

Damy w Bieli dostały europejską Nagrodę Praw Człowieka im. Andrieja Sacharowa, ale dyktator nie pozwolił im jechać do Strasburga po odbiór nagrody. W środę o pomoc w uwolnieniu dysydentów ponownie poprosiły Unię Europejską oraz Papieża Benedykta XVI.

Opór Kubańczyków nie zamarł, choć reżim zastygł, czekając na wieści o zdrowiu dyktatora. Ale głos demokratycznego świata słabnie.

Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski znowu upominają się o wolność dla Kuby. Jako pierwsi w Polsce publikujemy wspólny list byłych prezydentów RP.

List do kubańskich przyjaciół

Minęło blisko dwadzieścia lat, odkąd Polska powróciła do wielkiej rodziny krajów demokratycznych. Wydarzenia 1989 r. i zapoczątkowane wówczas dzieło transformacji ustrojowej naszej Ojczyzny przeszły do historii świata jako przykład pokojowej zmiany, która stała się pozytywnym wzorcem dla wielu innych narodów poszukujących nowej drogi.

Dziś my, ludzie wówczas zasiadający po przeciwnych stronach Okrągłego Stołu, jesteśmy z tych dokonań dumni i umocnieni w przekonaniu, że mieliśmy rację, przedkładając porozumienie na rzecz dobra i przyszłości Polski nad własny opór i obawy części naszych środowisk. Niech i te, wspólnie pisane słowa, ale przede wszystkim wolna i rozwijająca się Polska będą świadectwem zwycięstwa porozumienia nad konfliktem, dialogu nad kłótnią, dobra nad złem.

Pomyślność własnego kraju nie zdejmuje z nas moralnego obowiązku myślenia o tych zakątkach globu, które wciąż cierpią niedostatek wolności i chleba, gdzie bycie przeciwko jest zdradą racji stanu, a dobrobyt wciąż przywilejem jednostek. Dziś, w czwartą rocznicę kubańskiej "czarnej wiosny" - wydarzeń, które stanowiły kolejny cios wymierzony w środowiska demokratycznej opozycji na Kubie, kierujemy nasze pełne otuchy przesłanie przede wszystkim do tych cierpiących i upokorzonych, znanych i bezimiennych bohaterów, którzy wciąż o wolności mogą jedynie marzyć.

Ale czas zmiany jest blisko, tchnienie budzącej się na Kubie demokracji czujemy nawet tu, w Polsce oddalonej od was o wiele tysięcy kilometrów. Bądźcie wytrwali i solidarni, cierpliwi i niezłomni, gotowi do budowania wspólnej przyszłości wszystkich Kubańczyków, tak aby wasz piękny kraj stał się przyjaznym domem dla wszystkich waszych obywateli, tych, którzy dziś zamieszkują wyspę i tych, którzy zostali zmuszeni ją opuścić. W tym dziele będziemy was wspierać. Słowem i czynem.

Kubańskim władzom zaś przypominamy: czas tyranów i rządów opartych na przekonaniu o jedynie słusznej racji się kończy, a triumfalnego marszu demokracji nie da się zatrzymać. My w Polsce wiemy to być może lepiej niż inni.

I dlatego właśnie z dalekiej Warszawy apelujemy do waszej odpowiedzialności, patriotyzmu i umiłowania własnego narodu. Stoicie przed wielką szansą odbudowy demokracji na Kubie, szansą, której nie wolno wam zmarnować. Jeśli wybierzecie inną drogę, tym razem historia was nie uniewinni!

Aleksander Kwaśniewski i Lech Wałęsa

Zobacz także
  • Komunistyczna dyktatura zaciska sznur na szyi Kubańczyków
Skomentuj:
Kwaśniewski i Wałęsa piszą list w obronie kubańskiej opozycji
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje