Niemiecki Jochen-Konrad Fromme poseł o przesiedleniach

Deputowany CDU do Bundestagu Jochen-Konrad Fromme porównał w wywiadzie dla ?Rzeczpospolitej? przesiedlenie Niemców w latach 40. do zbrodni III Rzeszy
"Sprawców było dwóch: Hitler i Polska" - cytuje "Rzeczpospolita". I komentuje: "To kolejny przykład, jak pod powierzchnią oficjalnych deklaracji o partnerstwie, postępuje rewidowanie wizji wydarzeń sprzed ponad 60 lat".

Fromme w wywiadzie odrzucił również układ poczdamski, który ustanowił granicę na Odrze i Nysie. "Moim zdaniem to protokół z określonych negocjacji. Nie mogę sobie wyobrazić, aby Amerykanie wyrazili zgodę na porozumienie zawierające postanowienia sprzeczne z prawem międzynarodowym. Chodzi oczywiście o przymusowe przesiedlenia Niemców i innych narodów" - mówił Fromme.

O polsko niemieckim-traktacie z 1991 r. regulującym kwestie granic mówił, że wypędzeni przyjęli go do wiadomości, ale nie mogą go "popierać czynnie".

Fromme twierdzi też, że Polska powinna była pozwolić po wojnie Niemcom zostać. "Zbrodnie nazistowskie nie mogą usprawiedliwiać bezprawia po wojnie. Tylko przez przyjęcie takiej zasady można zapobiec powtórzeniu się podobnych sytuacji" - wyjaśnia.

Sam Fromme oświadczył wczoraj PAP, że "Rzeczpospolita" zmanipulowała tytuł wywiadu i zamieściła inną wersję tekstu niż ta, którą deputowany autoryzował.

- W żadnym momencie podczas wywiadu i nigdy dotychczas nie porównywałem ani nie zrównywałem krzywdy wypędzenia Niemców ze zbrodniami hitlerowskich Niemiec. Nic nie jest mi bardziej obce. Zbrodnie Trzeciej Rzeszy, a szczególnie Holocaust, w wyniku których w dużym stopniu ucierpiała także Polska, są niepowtarzalne w historii i nie można ich z niczym porównywać .



Dla "Gazety"

Ruprecht Polenz

poseł CDU, przewodniczący komisji ds. zagranicznych w Bundestagu

Wypowiedź Konrada Frommego oceniam jako błąd, szczególnie że wywołuje w Polsce oburzenie i niepotrzebną dyskusję. Nie jest to pierwsze zadrażnienie w naszych stosunkach, będą zapewne następne.

Uważam, że stosunki polsko-niemieckie powinny przypominać jazdę samochodem. Trzeba czasem spojrzeć do tyłu, w lusterka, ale trzeba nieustannie patrzeć w przód, bo inaczej dojdzie do kraksy. Polska i Niemcy muszą się do siebie zbliżać. Europa pilnie potrzebuje polsko-niemieckiej współpracy, choćby w polityce energetycznej czy unijnej polityce wschodniej.

O przeszłości nie wolno zapominać. Dla mnie, dla mojej partii jest jasne, że to, co się stało po 1945 r., było efektem napaści nazistowskich Niemiec na Polskę. Efektem zbrodniczej wojny, którą wywołał Hitler. Nie można tego kwestionować.

Nikt przy zdrowych zmysłach nie wzywa w Niemczech do rewizji granic czy odszkodowań za pozostawione w Polsce przez wypędzonych mienie.

Jeśli chodzi o polsko-niemieckie dyskusje, to jestem optymistą. W latach 20. i 30. XX wieku Francuzi i Niemcy mówili o sobie jak o odwiecznych wrogach. Dziś żyjemy w przyjaźni. Polska jest dla Niemiec "Francją na Wschodzie", dlatego chcemy, by pojednanie z Polakami przyniosło takie same efekty.

Not. bart



Komentarz

Bartosz T. Wieliński

Wypowiedź Frommego jest żałosna i skandaliczna. Ale nie upoważnia do wniosków, że w niemieckiej polityce pojawił się "nowy ton". Tym bardziej dlatego, że Fromme to prowincjonalny polityk spod Salzgitter - gracz trzeciej, jeśli nie czwartej ligi.

Równie marginalną rolę pełni grupa robocza "Wypędzeni, Uciekinierzy, Przesiedleńcy", której Fromme przewodniczy. Choć grupa liczy sobie 38 deputowanych (na 598 posłów Bundestagu), to wśród jej członków nie ma znaczących niemieckich polityków.

Przez Bundestag w ostatnim półwieczu przewinęło się wielu podobnych prawdziwych i farbowanych wypędzonych. Po 1990 r. nie mieli żadnego wpływu na rządy: Kohl podpisywał z Polską traktaty, Schröder oficjalnie zrzekł się roszczeń wysiedlonych Niemców. A przeciętny Niemiec w ogóle ich nie zna.

"Rzeczpospolita" o tym zapomniała. Co więcej, nie sprostowała słów Frommego o odszkodowaniach dla przesiedlonych Niemców. Deputowany mówił z nadzieją, że "obecny gabinet się w tej sprawie nie wypowiadał". Otóż rząd Angeli Merkel wypowiadał się już kilkakrotnie, zapowiadając, że roszczenia Niemców odrzuca.