Sieńko doniesienia o amfetaminie potwierdził w rozmowie z białoruską sekcją Radia Swoboda.
Radia Swoboda donosi również, że celnicy w pakiecie znaleźli haszysz.
Sieńko podkreślił, że nie ma żadnej sprawy dotyczącej Andżeliki Borys. Według niego prezes ZPB była sprawdzana, jak każdy, bo celnicy mają prawo kontrolować wybrane osoby przekraczające granicę, gdy istnieją uzasadnione podstawy.
Jednak według informacji uzyskanych przez "GW" wszczęto w tej sprawie dochodzenie karne z paragrafu, za który zazwyczaj grozi na Białorusi osiem lat ciężkiego łagru. Dochodzenie prowadzi Komitet Bezpieczeństwa Państwowego czyli tajna
policja polityczna.
Borys w niedzielę wieczorem w drodze powrotnej z Wilna była przetrzymywana kilka godzin na granicy. Podczas kontroli samochodu celnicy wyjęli z zewnętrznego lusterka niewielki pakunek, w którym znajdował się podejrzany proszek.
Borys, a wraz z nią kierowca i właściciel samochodu, którym jechała, Andrzej Lisowski oraz szefowa ZPB w Baranowiczach Teresa Sielewończyk zostali poddani rewizji osobistej. Zawieziono ich do Grodna na badania toksykologiczne. Całą trójkę wypuszczono do domu dopiero w nocy. Zapowiedziano im, że zostaną wezwani w najbliższym czasie.
Borys jest przekonana, że podejrzany pakunek został podrzucony. Incydent ocenia jako prowokację.
- To uderzenie w ZPB i Polaków na Białorusi. Są to brutalne metody terrorystyczne - skomentowała. Jej zdaniem celem prowokacji jest zniszczenie związku.
- Dwa dni myśleli i nie zdołali uzgodnić informacji - powiedziała.
Podkreśliła, że właściciel samochodu, Andrzej Lisowski, jest od 15 lat w ZPB, cały czas jej towarzyszy, był już aresztowany i niejednokrotnie przesłuchiwany. - Biją we mnie, uderzając w zaufanych ludzi - oceniła.
Wacław Radziwinowicz ("GW"): Kolejna prowokacja Historia z podrzuceniem narkotyków do samochodu, którym jechała Borys jest kolejną prowokacją wobec niej samej i białoruskich Polaków. Panią Borys już wielokrotnie próbowano wrobić w sprawy karne, m.in. rzekomą defraudację, pobicie i używanie gróźb karalnych. Od momentu kiedy wbrew Aleksandrowi Łukaszence białoruscy Polacy wybrali ją szefową swojego Związku była już 79 razy wyzwana i przesłuchiwana przez milicję, prokuraturę i KGB.