Azyl w Holandii dla irańskich gejów

Homoseksualiści, którzy uciekli z Iranu do Holandii, ponad rok walczyli z rządem, który chciał ich odesłać z powrotem. Wygrali i dostaną prawo stałego pobytu.
- Nie poczuję się winna, jeśli umrą - tymi słowami piękna i elegancka Rita Verdonk, holenderska minister ds. imigracji, skwitowała półtora roku temu strajk głodowy pięciu irańskich gejów, którzy protestowali przeciwko wydaleniu ich do ojczyzny. To ona podjęła wówczas decyzję o deportacji i do środy walczyła o jej wykonanie. Uznała, że jeśli się podda, przestanie być wiarygodna jako autorka twardej i przynoszącej jej dużą popularność polityki imigracyjnej: zaostrzenie warunków przyznawania azylu, masowe wydalenie 26 tys. nielegalnych imigrantów i testy na holenderskość dla każdego, kto chce się osiedlić w kraju tulipanów.

To między innymi za sprawą Verdonk Holandia z najbardziej tolerancyjnego społeczeństwa stała się najbardziej w Europie zamknięta dla "obcych". Okrzyknięta "Żelazną Ritą" minister mówiła przestraszonemu falą imigracji i zmęczonemu poprawnością polityczną społeczeństwu to, co chciało usłyszeć - że imigranci muszą dostosować się do holenderskich zasad i wartości, a jak nie, to powinni wracać do siebie.

Przeciwnicy pytali, czy do tych zasad zalicza też wysyłanie homoseksualistów do kraju, w którym grozi im kara śmierci, a w najlepszym razie tortury.

Po raz pierwszy deportację gejów wstrzymało - dosłownie w ostatniej chwili - ścięcie w Iranie 19 lipca 2005 r. dwóch homoseksualistów. 18- i 16-latek zostali skazani za gwałt i rozbój, ale organizacje praw człowieka dowiodły, że była to tylko przykrywka, a powodem była ich orientacja seksualna. Za tzw. uprawianie sodomii grozi w Iranie kara śmierci, za samo flirtowanie z osobą tej samej płci - sto batów.

Rita Verdonk przesunęła deportację o pół roku i zgodziła się ponownie zbadać sprawę traktowania homoseksualistów przez władze irańskie. W marcu br. ogłosiła, powołując się na zapewnienia Teheranu, że geje i lesbijki nie są w Iranie prześladowani, dopóki żyją w ukryciu, więc nie ma przeszkód do deportacji. Organizacje praw człowieka ujawniły, że jeden z podlegających nakazowi deportacji gejów ma w Iranie wyrok śmierci za homoseksualizm. Sondaże wskazywały, że większość Holendrów uważa, że Verdonk przesadziła, na ulice wyszły demonstracje i przeciwko pani minister zbuntowały się dwie partie tworzące koalicję rządową oraz część posłów jej własnego ugrupowania - liberałów.

"Żelazna Rita" znów się cofnęła i zawiesiła decyzję o wydaleniu na kolejne pół roku. Zdaniem większości komentatorów dlatego, że walczyła wówczas o przywództwo w partii liberalnej i chciała pokazać nieco łagodniejsze oblicze. Przegrała i karta odwróciła się od uznawanej jeszcze niedawno za holenderską Margaret Thatcher pani minister.

Gdy sześć miesięcy minęło Rita Verdonk nawet nie podjęła kolejnej próby wydalenia gejów. W środę zdecydowała, że uchodźcy z Iranu starający się o azyl z powodu orientacji seksualnej mogą od razu dostać prawo stałego pobytu. Ugięła się też w kwestii ochrzczonych Irańczyków, których swego czasu też chciała wydalać, choć i im w islamskiej ojczyźnie grozi śmierć. Dostaną tymczasowe prawo pobytu.

- Za miesiąc wybory i partia liberalna, chcąc zdobyć głosy umiarkowanych wyborców, musiała pohamować swoją minister - mówi "Gazecie" Herman Vuijsje, socjolog. - Pokazuje to również, że jest granica poparcia dla ksenofobicznych rozwiązań i że społeczeństwo holenderskie nie chce zrywać z tolerancją.

Niespodziewanie jednak śladami Holandii chce iść Szwecja. Pod koniec września rząd w Sztokholmie przyzwolił na deportowanie starających się o azyl homoseksualistów i nakazał wydalenie pierwszego - geja z Iranu. Ten się odwołał i sprawa jest teraz w sądzie apelacyjnym.