W niemieckich parafiach brakuje księży. Chcą ściągać duchownych z Polski i Indii

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne (Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta /)

Niemieckie diecezje borykają się z dramatycznym brakiem księży. Pomóc mają m.in. księża "z importu", głównie z Indii i Polski.

Episkopat Niemiec i Centralny Komitet Niemieckich Katolików (ZdK) biją na alarm: diecezje coraz bardziej cierpią na brak księży. - Sytuacja jest bardzo dramatyczna - mówi Deutsche Welle Theodor Bolzenius, rzecznik prasowy ZdK. - W latach 60. ubiegłego stulecia wyświęcano w Niemczech jeszcze ponad pół tysiąca księży rocznie, teraz zaledwie kilkudziesięciu - wyjaśnia.

W 27 niemieckich diecezjach wyświęconych zostanie w tym roku 61 księży - wyliczyła Katolicka Agencja Informacyjna (KNA) na podstawie własnej ankiety. W ubiegłym roku święcenia przyjęło jeszcze 74, a w 1995 r. - 186. W dwóch diecezjach już w zeszłym roku nie wyświęcono ani jednego księdza.

- Dramatyczny trend dotyczy nawet najbardziej katolickich regionów: Zagłębia Ruhry, Trewiru czy Muenster - dodaje Bolzenius. Według danych Episkopatu liczba księży w Niemczech zmniejszyła się w ciągu ostatnich 20 lat o jedną czwartą. Teraz wynosi nieco ponad 13,5 tys. Przynależność do Kościoła katolickiego deklaruje zaś ok. 23,3 mln mieszkańców RFN.

Fuzje i maraton mszalny

Niedobór księży to obok braku środków finansowych i malejącej liczby wiernych jeden z powodów zamykania niemieckich kościołów. Od 2000 roku zlikwidowano ponad pół tysiąca świątyń i kaplic. Te, które zostały, integrowane są w ogromne wspólnoty składające się nawet z dziesięciu parafii. Dla księży oznacza to niedzielny maraton mszalny. - Na indywidualną pracę duszpasterską brakuje im czasu - zauważa Theodor Bolzenius. W diecezji trewirskiej w miejsce 887 parafii powstanie 35 wielkich wspólnot parafialnych.

- Powody łączenia parafii są złożone i zależne nie tylko od niedoboru kościelnego personelu - tłumaczy DW Sarah Meisenberg, rzeczniczka prasowa archidiecezji kolońskiej. Przyznaje jednak, że diecezje mają do czynienia z "poważnym wyzwaniem". Kolońska archidiecezja szacuje, że do 2030 roku liczba jej "etatowych" pracowników w parafiach, czyli księży, diakonów i zatrudnionych we wspólnotach referentów, zmniejszy się aż o połowę, do około 600 osób.

Księża z Indii i Polski

W rozwiązaniu problemów kadrowych pomóc mają po części "księża z importu", głównie z Indii i Polski, bo to właśnie z tych krajów pochodzi ponad połowa zagranicznych księży w Niemczech. Po nich prym wiodą Nigeryjczycy i Kongijczycy. Według danych Episkopatu w ubiegłym roku w Niemczech pracowało 2403 księży z zagranicy. Większość z nich najpóźniej po dziesięciu latach wraca do rodzinnego kraju.

Ich pobyt nie jest wyzbyty komplikacji: niewystarczająca znajomość języka, inne zwyczaje, różnice w mentalności. Niemieckim wiernym duchowni z Polski czy Indii są nieraz zbyt konserwatywni. - Ważne jest, by uznali nasze warunki życia społecznego - mówi Bolzenius. Chodzi m.in. o silny w Niemczech ekumenizm i struktury we wspólnotach wyznaniowych. Sam Centralny Komitet Niemieckich Katolików zrzesza przedstawicieli około 140 związków i organizacji. Wiele z nich działa w poszczególnych parafiach i chce kształtować w nich życie religijne.

- Proboszcz musi akceptować tę aktywność świeckich - mówi Bolzenius. Zwraca także uwagę na brak kontroli społecznej w praktykach kościelnych Niemców. - Nikogo nie interesuje, czy ktoś chodzi do kościoła, czy nie - podsumowuje rzecznik ZdK.

W archidiecezji kolońskiej wszyscy zagraniczni księża, którzy zostają na dłużej, muszą nie tylko zdobyć certyfikat z języka, ale i przejść trzyletnie kształcenie. W jego ramach kandydatom zostają przekazane obowiązujące w Niemczech "wyobrażenia i wartości", realizują dwa projekty katechetyczne, a na końcu przechodzą test predyspozycji zawodowych. - Zastrzegamy sobie prawo decyzji przeciwko danemu kandydatowi - mówi Sarah Meisenberg.

"Viri probati" - wyświęcanie na próbę

Kościół katolicki w Niemczech potrzebuje jeszcze innych rozwiązań. Nadzieją jest przełom w kwestii obowiązku celibatu i wyświęcanie na próbę "viri probati" - żonatych mężczyzn wielkiej wiary i nieskazitelnej moralności. Na takie rozwiązanie nalegają od pewnego czasu biskupi w regionie Amazonii. Papież Franciszek nie odniósł się jeszcze bezpośrednio do tej sugestii, ale w wywiadzie dla tygodnika "Die Zeit" przyznał, że trzeba myśleć o otwarciu urzędu kapłańskiego dla ""iri probati" w obliczu braku księży.

Do rewolucji może dojść jesienią 2019 r. w ramach synodu ds. Amazonii. Jeśli papież wyrazi zgodę na wyświęcanie na księży żonatych mężczyzn, precedens będą mogły wykorzystać i inne Kościoły lokalne.

Niemiecki Episkopat nie zajął jeszcze stanowiska w sprawie "viri probati", ale katolicy z ZdK domagają się już teraz, aby świeccy przejmowali kierowanie niemieckimi parafiami.

Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle


Komentarze (223)
W niemieckich parafiach brakuje księży. Chcą ściągać duchownych z Polski i Indii
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje