"Po zdjęciu obciętej głowy żubra wiedziałem, że będzie katastrofa". Niemcy łagodzą konflikt

Gdy żubr z Polski zabłąkał się do Brandenburgii, niemieccy myśliwi zastrzelili go i odcięli mu łeb. Incydent ten ma wszelkie przesłanki ku temu, by rozpętać kryzys polityczny - pisze "Sueddeutsche Zeitung".

Historia mogłaby być banalna, gdyby nie chodziło o objętego ścisłą ochroną żubra - do tego o "żubra wędrowniczka", który miesiącami spokojnie przemierzał Polskę, by wreszcie na swoje nieszczęście przepłynąć Odrę i w połowie września paść ofiarą nadgorliwych niemieckich myśliwych.

Tę niemiłą historię, znaną już w Polsce i w Niemczech, a zwłaszcza na polsko-niemieckim pograniczu, opisuje w reportażu "Zwierzęcy konflikt" monachijski dziennik "Sueddeutsche Zeitung". Nie chodzi przy tym tylko o sąsiedzki konflikt: "dla niemiecko-polskich stosunków to katastrofa" - cytuje gazeta Manfreda Kuerzera, lokalnego polityka z przygranicznej miejscowości Lebus, która w ostatnich trzech tygodniach zyskała tak złą sławę, że "ludzie wolą już tam milczeć, żeby nie narobić jeszcze więcej bałaganu".

"Po drugiej stronie, dokładnie naprzeciw miasteczka Lebus nad Odrą, w środku wału przeciwpowodziowego, stoi transparent z jasnego płótna. (.) Żubr jest zwierzęciem objętym ochroną> - głosi tekst po niemiecku, a na samym dole widnieje napis mordercy>" - pisze autorka reportażu Renate Meinhof. I wyjaśnia, co się stało.

Król lasów

"Tak, naprawdę, w Polsce są jeszcze żubry, potężne prawoły, które każą człowiekowi myśleć o prehistorycznych malowidłach jaskiniowych. W Polsce żubr jest uważany za króla lasów. Jeden z nich wędrował od dobrego roku przez zachód kraju, tarzał się w lasach, człapał po nadodrzańskich wsiach i ludzie cieszyli się, kiedy udało im się zrobić zdjęcie albo nagrać wideo. Niektórzy mówili na niego żubr wędrowniczek>. To, że po niemieckiej stronie nikt o nim nie wiedział, nie świadczy akurat o tym, że wymiana między Polakami i Niemcami na tak zwanym pograniczu jest szczególnie żywa" - konstatuje SZ.

13 września żubr przepłynął Odrę i wypadki potoczyły się błyskawicznie. Zobaczył go na łące niemiecki emeryt Wolfgang H.: "Pojawiło się coś ze świata, który już nie istnieje" - skomentował. Komentarz autorki reportażu: "Może świat, który już nie istnieje, jest jeszcze Polakom bliższy niż Niemcom".

"Obraz żądnego krwi Niemca"

Wolfgang H. pobiegł do rolnika, ten zadzwonił na policję, policja zawiadomiła panią burmistrz, burmistrz dyrektora urzędu i straż pożarną. Żubr wędrował tymczasem wzdłuż ogrodzonego pastwiska. Nadchodził już zmierzch, kiedy ściągnięto dwóch myśliwych, którzy nie mieli odpowiedniej broni do uśpienia wędrowniczka. A że obawiano się, że wejdzie on do miasta, gdzie będzie "zagrożeniem dla zdrowia i życia", dyrektor urzędu podjął decyzję o jego zastrzeleniu. Dwie minuty przed godziną dwudziestą myśliwi zastrzelili żubra i poćwiartowali.

"Telewizja pokazała wiadro pełne jelit i głowę z rogami na wózku widłowym. Spiker powiedział, że głowa powinna trafić do lokalnego muzeum jako trofeum, a następna okazja do grilla na pewno się jeszcze nadarzy" - pisze SZ. "Brzmiało to ot tak, mimochodem, ale w Polsce obrazy te i słowa spikera rozpętały huragan, zwłaszcza w sieciach społecznościowych. Żubr wędrowniczek jest tym, który wydobywa teraz z historycznej pamięci obraz żądnego krwi Niemca" - komentuje dalej gazeta.

Autorka reportażu zauważa, że oczywiście kto może, próbuje teraz naprawić błąd, pojawiły się dementi, przeprosiny, włączył się brandenburski parlament, ale "szkody zostały wyrządzone".

Dwaj protagoniści reportażu, radny Lebus Manfred Kuerzer i myśliwy Frank Guderian, "wstydzą się, stoją na brzegu Odry, patrzą na transparent z napisem mordercy> i zastanawiają, dlaczego tak mało znają ludzi stamtąd. - Jeżeli się nawzajem nie zna, nie mówi językiem sąsiada, łatwo twierdzić coś złego" - mówi Frank Guderian. Manfred Kuerzer uśmiecha się: "cóż, Polska jest jeszcze bardziej podzielona niż my" - podsumowuje.

"Trzeba rozmawiać"

Lokalni politycy robią teraz wszystko, by uratować sytuację. Wysłali do Polski list z przeprosinami, wkrótce ma się odbyć spotkanie polskich i niemieckich strażaków, żeby "omówić fachowe tematy". Przez Odrę i Nysę przechodzą też łosie i wilki. "Trzeba z sobą rozmawiać" - cytuje SZ starostę powiatu marchijsko-odrzańskiego Gernota Schmidta: "Kiedy zobaczyłem zdjęcia obciętej głowy żubra, wiedziałem, że będzie katastrofa. Powiedziałbym, że praca mediów nie była optymalna i teraz mamy konflikt na skalę polityki zagranicznej".

Monachijski dziennik przytacza też słowa nauczycielki i ekolożki Ewy Drewniak z Owczar, położonej na północ od Lebus wioski po polskiej stronie Odry. SZ wytłuszcza je jako charakterystyczne dla wzajemnych relacji, zwłaszcza na polsko-niemieckim pograniczu: "Dla nas Polaków zdjęcia wywożonej głowy żubra były szokujące. Nie mam nic przeciwko Niemcom, ale ich zachowania w tej sytuacji nie zrozumiałam".

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

Więcej o:
Komentarze (331)
Żubr zastrzelony za Odrą. "Po zdjęciu jego obciętej głowy wiedziałem, że będzie katastrofa"
Zaloguj się
  • siwywaldi

    Oceniono 72 razy 40

    Komorowski strzela do zajęcy - SKANDAL !!!
    Niemcy strzelają do POLSKIEGO (i dumnego) żubra - SKANDAL !!!

    Szyszko strzela do wypuszczanych z klatek bażantów, a kapelan jego myśliwych dusi sznurkiem postrzelonego rysia - HURRA !!!

  • jaclew71

    Oceniono 57 razy 39

    Bezsprzecznie przykra to sytuacja. Szkoda zwierzęcia. Jak każdego zresztą. Tych zabijanych w Polsce również.
    Niemniej jednak nie zapominajmy że mamy w naszym oku belkę - szyszko się nazywa - i również chwali się swoimi trofeami.
    Niestety konflikt z Niemcami jest dla dobrej zmiany potrzebny więc możemy się spodziewać że rzeczony żubr niebawem będzie nazywany naszym ambasadorem i nie daj boże żeby nie stał się takim naszym arcyksięciem Ferdynandem ... z początków XX wieku. :(

  • kemor234

    Oceniono 45 razy 27

    Oj tam, oj tam. Mogą se przyjechać i bez przeszkód postrzelać do żubrów.
    szyszko już to załatwił.

  • siwywaldi

    Oceniono 41 razy 25

    Główny problem leży chyba w tym, że ten bohaterski i dumny żubr POLEGŁ od niemieckiej kuli...

    Bo w Puszczy Noteckiej był jedynie ostrzał sanitarny, podobnie jak sanitarna wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej :-))

  • jokemaker

    Oceniono 32 razy 20

    Niemcy nie znali procedur. Strzelanie do żubrów powinno odbywać się dopiero po uprzedniej wizycie w stodole Szyszki.

  • justas32

    Oceniono 24 razy 18

    Już wiem czemu Jarosław nie przekracza granic państwa. Jeszcze by go za barana wzięli ...

  • real.avalanche

    Oceniono 32 razy 18

    A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a Szyszki w oku swoim nie dostrzegasz?
    Hmm, chyba wiem dlaczego. To jak z kobietami. Nie będzie Niemiec ani inny pohaniec/Saracen polskich kobiet i żubrów p***, yyy, używał.

  • def11

    Oceniono 31 razy 17

    Problem w tym, że zastrzelili go za darmo,kasa nie zasiliła prawego i sprawiedliwego korytka, a Szyszko prowizji nie dostał :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX