W stolicy Tunezji, Tunisie, obradowali przedstawiciele ponad 60 krajów i organizacji, w tym szefowa amerykańskiej dyplomacji Hillary Clinton i francuski minister spraw zagranicznych Alain Juppe. Polskiej delegacji przewodniczył wiceminister spraw zagranicznych Jerzy Pomianowski. Konferencja odbyła się bez przedstawicieli Rosji i Chin, które udzieliły wsparcia reżimowi prezydenta Syrii Baszara el-Asada.
Zebrani zaapelowali do Syrii o "natychmiastowe zaprzestanie wszelkiej przemocy" w celu umożliwienia dostępu do pomocy humanitarnej. Zobowiązali się też do podjęcia działań na rzecz wzmocnienia sankcji wobec reżimu, w tym bojkotu syryjskiej ropy naftowej, zakazu podróży i sankcji finansowych dla Asada i jego otoczenia.
"Ta konferencja nie spełnia aspiracji Syrii" W dokumencie, cytowanym przez agencję AFP, napisano też, że grupa "przyjmuje do wiadomości wniosek Ligi Arabskiej w Radzie Bezpieczeństwa ONZ w sprawie utworzenia wspólnej formacji arabskiej i ONZ-owskiej, a także zobowiązuje się do omówienia warunków rozmieszczenia takich sił".
Agencja AP zwraca uwagę, że mimo deklarowanej jedności, która miała przekonać Asada, że koniec jego 40-letnich rządów jest nieuchronny, widać było podziały. Jeszcze przed ogłoszeniem deklaracji szef zrzeszającej opozycję Narodowej Rady Syryjskiej (NRS) Burhan Ghaljun wyraził rozczarowanie ustaleniami. - Ta konferencja nie spełnia aspiracji Syryjczyków - powiedział Ghaljun Reuterowi.
USA oferuje 10 mln na pomoc humanitarną W czasie konferencji Juppe i Clinton wezwali wspólnotę międzynarodową do surowszego traktowania Damaszku. - Nadszedł czas, by cały świat wprowadził zakaz podróżowania dla wysokich rangą przedstawicieli reżimu, zamroził ich aktywa, bojkotował syryjską ropę naftową, zawiesił inwestycje (w Syrii) oraz rozważył zamknięcie ambasad i konsulatów - przekonywała szefowa amerykańskiej dyplomacji.
Clinton ostrzegła także, że Damaszek "zapłaci wysoką cenę, jeśli w dalszym ciągu będzie ignorował głos społeczności międzynarodowej i gwałcił prawa człowieka". Zaoferowała ponadto 10 milionów dolarów na pomoc humanitarną dla Syrii.
"Rosja i Chiny w opozycji do arabskiej wiosny" Clinton odniosła się także do sprzeciwu Rosji i Chin wobec nakładania sankcji na reżim Baszara el-Asada, nazywając ich stanowisko "odrażającym". W rozmowie z dziennikarzami oświadczyła: - Musimy wspólnie pracować nad zmianą ich pozycji. Chiny i Rosja muszą zrozumieć, że zachowując się w ten sposób, nie tylko stają w opozycji do Syryjczyków, ale i całej arabskiej wiosny.