- Te masy śmieci mogą zawierać dosłownie wszystko, co pływa - tłumaczy Curtis Ebbesmeyer z Peninsula College, którego cytuje portal huffingtonpost - Mogą to być kawałki domów łodzie, części statków, meble, samochody, a nawet - o zgrozo - ludzkie szczątki - ostrzega.
Te tony śmieci pływają po Pacyfiku od czasu
trzęsienia ziemi, które miało miejsce w Japonii w marcu ubiegłego roku i powstałej po nim fali tsunami. Pierwsze kawałki dotarły do wybrzeża
USA pod koniec 2011 r., ale naukowcy spodziewają się większego uderzenia niespodziewanych gości przez cały bieżący rok.
Zobacz jak przepływa ogromna plama śmieci z Japonii do obu Ameryk: "To może by po prostu wszystko" Choć agencja ds. ochrony środowiska wraz ze strażą przybrzeżną starają się monitorować problem, to sami przyznają, że tak naprawdę o skali tego zjawiska niewiele im wiadomo. - Nie wiemy jak wielka jest powierzchnia, na której pływają śmieci, jak głęboko sięgają w głąb morza. Wiemy tylko, że śmieci zajmują ogromną przestrzeń i że znajdują się tam rzeczy, których zwykle nie spotyka się w wodzie: samochody,
domy, budki telefoniczne. To może by po prostu wszystko - mówi telewizji ABC-7 News Jared Blumenfeld, dyrektor agencji ds. ochrony środowiska. Do tego sprawa jest precedensowa i nie wiadomo, ile z tych rzeczy i kiedy dotrze do brzegu.
Wiadomo jedynie, że śmieci nie powinny zawierać w sobie radioaktywnych odpadów z elektrowni w Fukushimie. Przeprowadzono już pierwsze badania.
Śmieci płyną szybciej niż się spodziewano Już zaraz po trzęsieniu ziemi i tsunami
spekulowano gdzie popłyną pozostałości zabudowy północno-wschodniego wybrzeża wyspy Honsiu. Mówiono, że w ciągu roku dotrą na
Hawaje, a w ciągu trzech następnych lat zanieczyszczą plaże Kalifornii, Alaski, a także kanadyjskiej Kolumbii Brytyjskiej i meksykańskiej Kalifornii Dolnej. Jednak
już po dziewięciu miesiącach mieszkańcy Kolumbii Brytyjskiej zaczęli na swoich plażach znajdować szczoteczki do zębów, skarpetki, butelki wody z japońskimi napisami.
Skończą na Hawajach? Według naukowców śmieci połączą się z tzw. wielką pacyficzną plamą śmieci, czyli sztuczną wyspą powstałą z odpadków stłoczonych przez prądy morskie. Potem jednak będą się od niej oddzielać. Prawdopodobnie w ciągu pięciu lat znów przypłyną na Hawaje. Większość odpadków pochodzących z "wielkiej pacyficznej plamy śmieci" kończy właśnie na tamtejszych rafach i plażach.
Już przed japońskim tsunami oceany były wielkim wysypiskiem odpadów pochodzących z rzek, plaż oraz platform naftowych i gazowych, a także wyrzuconych ze statków.