Komenda "Ewakuacja" po 50 min. Ujawniono film z mostka kapitańskiego "Costa Concordii"

mig, PAP
11.02.2012 , aktualizacja: 11.02.2012 11:26
A A A Drukuj
Kadr z filmu z mostka kapitańskiego fot. TG5/Youtube Kadr z filmu z mostka kapitańskiego "Costa Concordii"
Światła monitorów rozświetlają pogrążony w półmroku mostek kapitański. W sterówce "Costa Concordii" jest kilkanaście osób. Jedni spokojni, wręcz flegmatyczni. Inni zdenerwowani. A kapitan Schettino stoi na uboczu i rozmawia przez telefon. Pada pytanie "Co robimy?". Dopiero po 50 minutach pada komenda: Opuścić statek. Nieznany dotąd film z chwili katastrofy włoskiego wycieczkowca pokazuje, że kapitan nie dowodził statkiem, a pasażerowie nie czekali na decyzję załogi.
Kadr z filmu z
fot. TG5/Youtube
Kadr z filmu z "Costa Concordii"
Kadr z filmu z
fot. TG5/Youtube
Kadr z filmu z "Costa Concordii"
Kadr z filmu z mostka kapitańskiego
fot. TG5/Youtube
Kadr z filmu z mostka kapitańskiego "Costa Concordii"


Nagranie, wykonane na mostku kapitańskim statku Costa Concordia w pierwszych kilkudziesięciu minutach po tym, jak uderzył on o skałę, wywołało we Włoszech burzę. Po emisji filmu w piątkowy wieczór w głównym wydaniu dziennika w stacji Canale 5 okazało się, że nie widziała go nawet...prokuratura. Włoscy śledczy chcą teraz przeanalizować film, który ujawnił, jaki chaos panował na mostku kapitańskim luksusowego statku i jak długo zwlekano z podjęciem decyzji o ewakuacji po tym, jak 13 stycznia uderzył on o skały u wybrzeży wyspy Giglio w Toskanii.

Prokuratura: "Ten film to dla nas nowość"

- To nowość także dla nas. Ja też zobaczyłem ten film po raz pierwszy. Przesłuchaliśmy wszystkich, którzy byli wtedy w centralnym punkcie dowodzenia statkiem i nikt nie powiedział nam o istnieniu takiego nagrania - przyznał prokurator Francesco Verusio, kierujący dochodzeniem w sprawie katastrofy statku. Wszystko wskazuje na to, że film, dokumentujący zachowanie kapitana Francesco Schettino oraz całego dowództwa wycieczkowca, odpowie na wiele pytań na temat procesu podejmowania decyzji od chwili katastrofy i odpowiedzialności poszczególnych osób za ogromne opóźnienie w ogłoszeniu alarmu i ewakuacji. Być może wskaże również nowe wątki i kolejne osoby, które należy przesłuchać.

Jak kapitan Schettino dowodził statkiem po katastrofie?

Na nagraniu widać kilkanaście osób, poruszających się chaotycznie po centrum dowodzenia, mówiących spokojnym lub bardziej zdenerwowanym głosem o uderzeniu w skałę, o awarii silników i wodzie, wdzierającej się do pomieszczeń. Po dłuższym czasie słychać prośbę, skierowaną zapewne do pobliskiego kapitanatu, o szybkie przysłanie holowników. Przede wszystkim film może się jednak okazać koronnym dowodem przeciw kapitanowi Schetttino. Na nagraniu widać, że w krytycznych chwilach kapitan nie dowodził statkiem, nie podejmował decyzji i nie kierował akcją ratunkową. Schettino stoi na uboczu i rozmawia przez telefon. Ktoś mówi do niego: "Panie kapitanie, pasażerowie zaczynają sami schodzić do łodzi ratunkowych". "Dobra" - odpowiada kapitan.

Kapitan zwleka, a ludzie sami schodzą do łodzi ratunkowych

Kolejne sekwencje pokazują trwającą dyskusję na temat odległości statku od brzegu. "Dryfujemy ku lądowi, ile metrów mamy?" - pyta jeden z oficerów. "Sto" - brzmi odpowiedź. Zapada decyzja, by zbliżyć statek jak najbardziej do brzegu i zarzucić kotwicę. "Potem zobaczymy" - mówi jeden z mężczyzn. Z każdą chwilą rośnie nerwowość i powtarzane jest pytanie: "Co robimy?". Decyzja o ewakuacji z przechylającego się statku zapada dopiero po 50 minutach. Potem kamerzysta wychodzi na pokład. A tam okazuje się, że ludzie nie mieli zamiaru czekać, aż dowództwo Costa Concordii podejmie decyzję, i sami zaczęli opuszczać łodzie ratunkowe na wodę.

Media podkreślają, że prowadzący dochodzenie zechcą zidentyfikować głosy z nagrania, ustalić, kto podejmował poszczególne decyzje i porównać zarejestrowane wypowiedzi ze złożonymi w prokuraturze zeznaniami dotyczącymi działań podjętych na mostku kapitańskim w pierwszej godzinie po uderzeniu o skały. Prokuratura zarzuca kapitanowi statku doprowadzenie do katastrofy w rezultacie jego decyzji o zbyt bliskim podpłynięciu do wyspy Giglio i opuszczenie statku w chwili, gdy trwała na nim ewakuacja.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 4
  • 1
  • 3
  • 1
  • 6
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (39)

  • doomsday

    0

    Telewizja TG5 pokazała w sobotę wieczorem nowy film z pokładu statku:

    video.repubblica.it/dossier/naufragio-giglio-costa-concordia/esclusivo-tg5-concordia-i-momenti-concitati-della-fuga-dalla-nave/87884?video
    Widać na nim chaos panujący w trakcie ewakuacji pasażerów. Wydaje się, ze członkowie załogi nie włosi nie byli przeszkoleni w procedurach alarmowych i cała akcja była wielką improwizacją, chodzi tu zwłaszcza o spuszczanie szalup. Na filmie widać, że niektórzy pasażerowie nie zdaja sobie sprawy z powagi sytuacji i niebezpieczeństwa w jakim się znależli, wygłupiajac sie przed kamerą.

  • gazetaplum

    0

    1) 20.45 zderzenie ze skałą i uszkodzenie kadłuba.
    2) 21 10 zwrot o 180 stopni
    3) 22 .00 koniec podejścia do wyspy.
    Źródło wikipedia.
    Minęło 1h 45 min, aby mogła być podjęta ewakuacja.
    Ten filmik, gdyby podana była godzina kręcenia jest koronnym dowodem profesjonalizmu kapitana i załogi zajętej przybijaniem do wyspy..
    Rozpoczęcie przygotowania do ewakuacji, a nie ewakuacji- po 50 min, świadczyć może, że statek nie był jeszcze nieruchomy. Czekano na zatrzymanie statku..(ewakuacja w ruchu była by zbrodnią)
    ( nie neguję potrzeby wyjaśnienia dlaczego statek uderzył w skałę).
    Ale dalsza akcja ratunkowa była prowadzona dobrze.
    Chyba tylko zbyt blisko podpłynął wyspy by ratować uszkodzony statek, na mieliznę . By statek mógł stanowić dowód. Ale i by go ratować.
    Armator woli jednak statek zatopić i wszystkie dowody. Tak jak rejestrator,który szczególnym zbiegiem okazał się niesprawny.

  • atibalo

    Oceniono 5 razy -3

    Zdewastowano pomnik Kuklińskiego ...... BEZ KOMENTARZY ....
    Dziennikarzyna wciska kit i pisze peany pochwalne zdrajcy Kuklińskiemu .
    Może nie wszyscy wiedzą że Kukliński w 1947 R wstąpił na ochotnika do
    LWP służąc Sowieckiemu Okupantowi i przygotowywał Stan Wojenny .
    SKUTECZNIE .....co pokazała historia .

    • drdr2

      Oceniono 2 razy 2

      @atibalo
      zdecyduj się, albo służył sowieckiemu okupantowi albo był zdrajcą. Poza tym masz jakiś nabożny stosunek do okupantów pisząc ich dużą literą

    • gazetaplum

      0

      @drdr2
      Nie ma sprzeczności. Zdradził ruskich. Zdrada jest poważnym oskarżeniem i zawsze budzi kontrowersje.
      Trudny wybór. Wyjścia z sytuacji bez wyjścia.

  • gazetaplum

    Oceniono 1 raz -1

    Na 400m statku nie da się samemu ocenić sytuacji. Trzeba opierać się na relacjach setek ludzi.-podwładnych i innych. Rolą dowódcy jest podjęcie decyzji niezagrażającej 4000 osób. Tu nie ma miejsca na szarżowanie i osobiste męstwo . (zasadą jest minimalizacja strat)
    Kapitan nie rozmawiał z kochanką przy przyciemnionych światłach., Jak to sugeruje gazeta.

  • neonzamachowiec

    Oceniono 2 razy 0

    W temacie poniżej, o schronie z czasów I wojny światowej, KRETYN któremu wydaje się, że jest dziennikarzem napisał:
    "Tunel mógł pomieścić 500 ludzi. Miał ogrzewanie, telefon, prąd, wodę i łóżka. Ale gdy 18 marca 1918 r. Francuzi uderzyli na niemieckie pozycje w Alzacji w okolicach Carspach, przysypany schron stał się grobem dla kilkudziesięciu żołnierzy WEHRMACHTU.

    Tymczasem...
    Wehrmacht – całość sił zbrojnych III Rzeszy Niemieckiej z wyłączeniem Waffen-SS, utworzona 16 marca 1935 ustawą o powszechnym obowiązku służby wojskowej, która stanowiła jednostronne zerwanie klauzul militarnych traktatu wersalskiego (1919)[1].
    Wehrmacht został utworzony w miejsce zawodowej Reichswehry
    Zlikwidować GW.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX