Skomentuj:
Komentarze (35)
-
Ja raczej dopatruję się czegoś bardziej złowrogiego (something more sinister). W ostatnich latach, szkoły polskie, po cichu i na wszystkich szczeblach, przestawiły się na system system, który od wielu dekad istnieje w Ameryce. Tamten system, jak sam tego doznałem i sprawdziłem, jest graniczący na sztaństwie w stylu Prentice Muforda (nie mówiąc jużo John Dewey i Dr. Spock). Nie ma tam żadnego problemu z "opublikowanie anonsów"., choć wprawdzie istnieje zakamuflowane kumoterstwo, zwłaszcza w postaci nepotyzmu. Problem amerykanski jest inny, jest natury "duchowej". Istnieje on na dwóch szczeblach: (1) kandydat "politycznie niepoprawny" nie dopuszczany jest nigdy do obowiązkowego rocznego kursu Szkoły Edukacji, wydającej prawo nauczania (tak zwane teacher's certificate); (2) jeśli kandydat jest dopuszczony, w przypadku "political incorrectness", jest prześwietlany podczas wymienionego kursu, i usuwany systematycznie, z "róznych" przyczyn.! Uważam, że jest to szataństwo, bo usuwa wszystkich, których sumienie zmusza, by być przeciw aborcji, homoseksualności, i usuwaniu Boga ze szkół i podręczników. Jak wspomniałem, sam tego doświadczyłem osobiście. Czy do Polski dotarło już to szataństwo? Trudno powiedzieć, bo nie mam kontaktu ze szkołami. Sygnalizuję tylko fakt, że dziś w świecie takie zło istnieje.
-
Przy rządach PO,takie rzeczy załatwia się również PO
POwsku -
System zarządzania jest do niczego.Wielu dyrektorów sobie nie radzi,a przy tym zachowuje się jak udzielni książęta. Państwa w Państwie. W wolnej Polsce jest jak za komuny, wystarcza że któryś pobawil się za komuny w konspirację i potem awans. Albo Kurator albo Dyrektor, albo z Kuratora na Dyrektora. W komunie też Komitety PZPR , decydowaly kto zostanie Dyrektorem. Przyniesieni w teczkach i prawie nikt nie patrzy im na ręce.To dopiero jest wolność, ale częściej PATOLOGIA !!!!!!!!!!!!!!!
-
System zatrudniania nauczycieli jest chory.
Dyrektor nie może zwolnić kogo chce, bo są miliony ograniczeń, od związków, które kryją swoich, poprzez społecznych inspektorów pracy (funkcja w szkole nie do ruszenia), aż do dziesiątek furtek w prawie do utrzymania posady. Dlatego odpada ten co nie ma pleców, a nie ten co źle uczy.
Z zatrudnianiem jest podobnie, wygrywa nie najlepszy, ale ten kto ma plecy w wydziale lub jest znajomym dyrektora...
Taka polityka prowadzi do wyjałowienia kadry, niestety... -
Skoro tyle szkół idzie do likwidacji, to dyrektorzy tych co pozostały mogą wśród nauczycieli wybierać jak w ulęgałkach i nie muszą się fatygować z zamieszczaniem gdziekolwiek ogłoszeń.
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX





