Cicha rekrutacja kadry do szkół. Zamiast jasnych zasad

Małgorzata Szlachetka
31.01.2012 , aktualizacja: 30.01.2012 18:10
A A A Drukuj
Lubelska giełda pracy dla nauczycieli to fenomen na światową skalę - wynika z niej, że żadna ze 160 placówek oświatowych w Lublinie nie szuka nauczycieli do pracy
Od czerwca 2010 roku dyrektorzy szkół umieścili na stronie internetowej giełdy pracy dla nauczycieli tylko dziesięć ofert
Fot. archiwum / AG
Od czerwca 2010 roku dyrektorzy szkół umieścili na stronie internetowej giełdy pracy dla nauczycieli tylko dziesięć ofert
Dzięki uruchomieniu lubelskiej giełdy pracy dla nauczycieli (nauczyciele.lublin.eu) polityka kadrowa w miejskiej oświacie miała być bardziej przejrzysta. Zamiast roznosić CV po dziesiątkach szkół nauczyciel dostał możliwość umieszczenia swojego ogłoszenia w internecie. Podobnie jak dyrektor szkoły szukający pracownika. Takie giełdy w innych miastach są bardzo popularne. Ale w Lublinie, o ile nauczyciele do giełdy szybko się przekonali, to bardziej oporni okazali się dyrektorzy.

W sierpniu 2010 roku, gdy lubelska giełda była nowością, na stronę kuratorium oświaty nauczyciele zalogowali się 1347, a dyrektorzy szkół 124 razy. - Możemy jedynie optymistycznie założyć, że dyrektorzy nie dawali ogłoszenia, bo znaleźli interesującą ich osobę spośród nauczycieli, którzy się ogłosili w giełdzie - mówił wówczas Grzegorz Hunicz, dyrektor miejskiego wydziału informatyki i telekomunikacji.

Jednak przez prawie dwa lata zmieniło się niewiele. Od czerwca 2010 r. do chwili obecnej dyrektorzy umieścili tylko dziesięć ofert, w tym dwie już w tym roku. Wczoraj na stronie lubelskiej giełdy propozycji pracy nie było żadnej.

Natomiast anonsów opublikowanych przez szukających pracy nauczycieli jest zatrzęsienie, w ciągu funkcjonowania portalu zostało opublikowanych ich aż 2,2 tys. O tym, że nauczyciele są zdesperowani i szukają jakiegokolwiek zatrudnienia, świadczy to, że większość w zakładce "typ szkoły" zaznaczała opcję "bez preferencji". Dyrektorzy szkół nie mają obowiązku przekazywania informacji o wakatach do miejskiego wydziału oświaty i wychowania. Jedyna możliwość to bezpośredni kontakt z każdą ze szkół.

Jak to wygląda z punktu widzenia nauczyciela? Polonistka z pięcioletnim stażem: - Przez kilka lat pracowałam na zastępstwo, miałam niepełny etat. W czerwcu nigdy nie wiedziałam, czy we wrześniu będę miała pracę. Dlatego nie pozostawało mi nic innego, jak roznoszenie CV po szkołach. Zależało mi, żeby przekazać ofertę w ręce dyrektora, ale nie zawsze takie spotkanie było możliwe. Po jakimś czasie byłam zmęczona i sfrustrowana brakiem efektów, bo nikt nigdy do mnie nie oddzwonił. Może dlatego, że byłam traktowana w tych szkołach jako osoba całkowicie nieznana. Stałej pracy w Lublinie nie dostałam, więc w końcu musiałam się wyprowadzić z miasta.

Piotr Burek, zastępca dyrektora wydziału oświaty w ratuszu, mówi, że sytuacja jest patowa: - Nie mamy administracyjnych możliwości wymuszenia obowiązku publikowania ofert o pracę na stronie internetowej giełdy dla nauczycieli. Oczywiście lepiej byłoby, żeby proces rekrutacji nauczycieli do szkół był bardziej przejrzysty i publiczny, ale wyrobienie dobrych nawyków jest najtrudniejsze.

Być może dyrektorzy szkół wolą bardziej tradycyjne metody poszukiwania pracownika, czyli przez urząd pracy? Sprawdzamy. Okazuje się, że w Miejskim Urzędzie Pracy w Lublinie jest tylko jedna oferta pracy dla nauczyciela, wpłynęła wczoraj.

- Rzeczywiście oferty pracy dla tej grupy zawodowej zdarzają się sporadycznie. Teraz jest ich jeszcze mniej, może to przez niż w szkołach - zastanawia się Monika Różycka-Górska, rzeczniczka prasowa MUP w Lublinie.

Piotr Burek: - Na przykład potrzeba zatrudnienia biologa pojawia się raz na kilkanaście lat. Dyrektor zawsze ma u siebie pełne segregatory podań i w każdej chwili może do nich sięgnąć. Zawsze może też zapytać innego dyrektora, czy kogoś nie poleca.

Marek Krukowski, dyrektor Gimnazjum nr 18, mówi, że internetową giełdę pracy traktuje jako "wentyl bezpieczeństwa". Udało mu się przez nią znaleźć już drugiego pracownika. - Nauczyciel informatyki zaczyna pracę po feriach. Swoją ofertę opublikował w 2010 roku, był zaskoczony, że ktoś do niego zadzwonił po takim czasie. Ale w pierwszej kolejności przeglądam papierowe CV, jakie nauczyciele przynoszą do sekretariatu szkoły. Na stronie giełdy pracy mogłoby być trochę więcej informacji, na przykład, czy nauczyciel prowadził kółka zainteresowań, albo zajmował się wolontariatem - mówi dyrektor Krukowski. I dodaje: - Zdarza mi się też podpytywać innych dyrektorów, czy ktoś szuka pracy. Ale nie zawsze polecona osoba się sprawdza.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (35)

  • voiceinthedesert1

    0

    Ja raczej dopatruję się czegoś bardziej złowrogiego (something more sinister). W ostatnich latach, szkoły polskie, po cichu i na wszystkich szczeblach, przestawiły się na system system, który od wielu dekad istnieje w Ameryce. Tamten system, jak sam tego doznałem i sprawdziłem, jest graniczący na sztaństwie w stylu Prentice Muforda (nie mówiąc jużo John Dewey i Dr. Spock). Nie ma tam żadnego problemu z "opublikowanie anonsów"., choć wprawdzie istnieje zakamuflowane kumoterstwo, zwłaszcza w postaci nepotyzmu. Problem amerykanski jest inny, jest natury "duchowej". Istnieje on na dwóch szczeblach: (1) kandydat "politycznie niepoprawny" nie dopuszczany jest nigdy do obowiązkowego rocznego kursu Szkoły Edukacji, wydającej prawo nauczania (tak zwane teacher's certificate); (2) jeśli kandydat jest dopuszczony, w przypadku "political incorrectness", jest prześwietlany podczas wymienionego kursu, i usuwany systematycznie, z "róznych" przyczyn.! Uważam, że jest to szataństwo, bo usuwa wszystkich, których sumienie zmusza, by być przeciw aborcji, homoseksualności, i usuwaniu Boga ze szkół i podręczników. Jak wspomniałem, sam tego doświadczyłem osobiście. Czy do Polski dotarło już to szataństwo? Trudno powiedzieć, bo nie mam kontaktu ze szkołami. Sygnalizuję tylko fakt, że dziś w świecie takie zło istnieje.

  • anton.k

    Oceniono 1 raz 1

    Przy rządach PO,takie rzeczy załatwia się również PO
    POwsku

  • ramram135

    Oceniono 1 raz 1

    System zarządzania jest do niczego.Wielu dyrektorów sobie nie radzi,a przy tym zachowuje się jak udzielni książęta. Państwa w Państwie. W wolnej Polsce jest jak za komuny, wystarcza że któryś pobawil się za komuny w konspirację i potem awans. Albo Kurator albo Dyrektor, albo z Kuratora na Dyrektora. W komunie też Komitety PZPR , decydowaly kto zostanie Dyrektorem. Przyniesieni w teczkach i prawie nikt nie patrzy im na ręce.To dopiero jest wolność, ale częściej PATOLOGIA !!!!!!!!!!!!!!!

  • nosferatu_mysli

    Oceniono 2 razy 0

    System zatrudniania nauczycieli jest chory.

    Dyrektor nie może zwolnić kogo chce, bo są miliony ograniczeń, od związków, które kryją swoich, poprzez społecznych inspektorów pracy (funkcja w szkole nie do ruszenia), aż do dziesiątek furtek w prawie do utrzymania posady. Dlatego odpada ten co nie ma pleców, a nie ten co źle uczy.

    Z zatrudnianiem jest podobnie, wygrywa nie najlepszy, ale ten kto ma plecy w wydziale lub jest znajomym dyrektora...

    Taka polityka prowadzi do wyjałowienia kadry, niestety...

  • wolnawola41

    Oceniono 6 razy 0

    Pragnę zwrócić uwagę szanownym dyskutantom, że tzw. "PRL" wybudował "ponad normę" 1000szkół na "1000-lecie panstwa" (!) Z racji "wolnościowej przebudowy", zostały one zlikwidowane (!)... Te, które jeszcze istnieją - połowa z nich - to już "święte szkoły" o wysokim standardzie "płatności" (za PRL, były darmowe!). Płatność, proszę nie mylić z wiedzą?!... I to by była "normalka"... Myślenie ma przyszłość...

    • jabystry

      0

      @wolnawola41
      "święte szkoły" o wysokim standardzie "płatności" (za PRL, były darmowe!)

      Wytłumacz to, proszę.

  • guru133

    0

    Skoro tyle szkół idzie do likwidacji, to dyrektorzy tych co pozostały mogą wśród nauczycieli wybierać jak w ulęgałkach i nie muszą się fatygować z zamieszczaniem gdziekolwiek ogłoszeń.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX