To miała być debata, która uczyni z Newta Gingricha solidnego kandydata do wygrania kolejnych głosowań - w tym tego na Florydzie 31 stycznia. Poprzednie dwie debaty w Południowej Karolinie zagwarantowały byłemu spikerowi Izby Reprezentantów zdecydowane zwycięstwo w Stanie Palmy. Tym razem polityk jednak nie miał tyle szczęścia.
Gingrich postawił w czwartkowym spotkaniu na te same sztuczki, które zagwarantowały mu poprzednią wygraną - frontalnie zaatakował moderatora debaty, frontalnie zaatakował Mitta Romney'a, pozwolił swoim przeciwnikom wzajemnie się pogrążać, a sam karmił się entuzjazmem sali. Wszystko zdało się na nic. Jak skwitowali amerykańscy komentatorzy - Gingrich zwyczajnie miał gorszy dzień. W przeciwieństwie do byłego gubernatora Massachusetts, który do tej debaty CNN przygotował się bardzo dokładnie.
Debata Republikanów według "The Huffington Post" "Niewybaczalna, niedopuszczalna retoryka"Mormoński polityk skutecznie obronił się przed oskarżeniami Gingricha, który twierdził, że Romney jest najbardziej "antyimigracyjnym" ze wszystkich kandydatów Partii Republikańskiej (GOP). Były gubernator niedawno wzywał do ścigania i deportacji nielegalnych imigrantów, co na Florydzie mogło się okazać dla niego poważnym problemem - 13 proc. populacji tego stanu to Latynosi, o których głosy chcą zawalczyć w tych wyborach Republikanie.
Dlatego na zarzut Gingricha Romney zareagował dość gwałtownie. - To jest po prostu niewybaczalne! Nie jestem w żadnym razie antyimigracyjny. Mój ojciec urodził się w Meksyku. Żona mojego ojca urodziła się w Walii. To jest niedopuszczalna retoryka, która od długiego już czasu charakteryzuje amerykańską politykę - mówił z oburzeniem polityk.
"A pan wie, co ma pan w swoim portfolio?"Romney odpowiedział kontrą i przypomniał o związkach Gingricha z bankiem Freddie Mac, który jest jedną z instytucji obwinianych za wywołanie kryzysu finansowego w 2008 roku. Były spiker Izby Reprezentantów w przeszłości za słone honorarium udzielał bankowi konsultacji. - Jest oczywiste, że promował on Freddie Mac za 1,6 miliona dolarów - wytknął mu Romney.
Gingrich próbował się ratować, tłumacząc, że nigdy nie lobbował na rzecz banku, a tylko był jego konsultantem. Następnie oskarżył swojego przeciwnika o to, że sam się przecież wzbogacił na inwestycjach na rynku finansowym - w tym m.in. w akcie Freddie Mac. Romney nie pozostał mu dłużny. - Wszystkimi moimi inwestycjami zawiaduje zarząd powierniczy i nie ma tam inwestycji w akcje, tylko w obligacje i fundusze zbiorowe - wyjaśnił. - A czy pan wie, co ma pan w swoim portfolio? Może znajdą się tam jakieś udziały Freddie Mac? - rzucił.
"Lepiej zrezygnować z tematu..."Na sali rozległy się burzliwe oklaski, a Gingrich nic na tę insynuację nie odpowiedział. Według komentatorów w tym momencie stało się ewidentne, że polityk do debaty nie przygotował się należycie i tym samym ją przegrał.
Tymczasem Romney kontynuował swój wywód, krytykując dalej Gingricha za jego wypowiedź o tym, że "ma konto w banku szwajcarskim". Były gubernator stwierdził, że wcale się tego nie wstydzi, bo niczego "nie odziedziczył, tylko zarobił". Dodał, że jego przeciwnik, wytykając mu zagraniczne lokaty, w istocie krytykuje sam kapitalizm. W tym momencie Gingrich skapitulował, stwierdzając: - Lepiej zrezygnować z tego tematu.
To Floryda przechyli szalę zwycięstwa?Pozostała dwójka kandydatów do nominacji prezydenckiej Republikanów, Rick Santorum i Ron Paul, robiła w trakcie debaty raczej za tło. Żadne z sondaży nie dają im szansę na wygraną. Ostatnie badania wskazują natomiast, że po spadku poparcia dla Romney'a w wyniku kampanii w Karolinie Południowej, były gubernator teraz odrabia straty, a Newt Gingrich regularnie traci na popularności.
Obaj politycy mają na swoim koncie po jednym wygranym głosowaniu. Ewentualna wygrana na Florydzie najprawdopodobniej przechyli szalę zwycięstwa na korzyść jednego z nich.