Według pierwszych wyników za wejściem do UE głosowało 67 proc. Przeciwko głosowało 32,72 proc. uczestników referendum. Frekwencja w dzisiejszym referendum była bardzo niska. Do godziny 16. wynosiła zaledwie 33 procent. Głosowanie trwało do godziny 19.
Minister spraw zagranicznych i europejskich Chorwacji Vesna Pusić powiedziała dziennikarzom, że jest to jasne przesłanie dla przywódców Chorwacji i dla Europy. Podkreśliła też, że wynik jest lepszy od oczekiwanego.
Traktat Akcesyjny z Chorwacją muszą teraz ratyfikować wszystkie kraje członkowskie Unii. Gdy to się stanie, w połowie przyszłego roku Zagrzeb oficjalnie stanie się 28. unijną stolicą i drugim po Słowenii krajem byłej Jugosławii, który stanie się członkiem Unii Europejskiej.
Oficjalne wyniki referendum powinny być znane w najbliższych godzinach.
Wzrosła liczba eurosceptyków Publikowane jeszcze przed referendum sondaże dawały zwolennikom Unii 55-60-procentowe poparcie. W obliczu tak niewielkiej przewagi euroentuzjastów, w Chorwacji do ostatnich chwili trwała kampania na rzecz akcesji.
Chorwacki prezydent Ivo Josipović jeszcze w trakcie głosowania wyrażał przekonanie, że jego rodacy poprą starania o wejście do Unii. - Spodziewam się, że powiemy wejściu do Unii "tak" i będziemy kontynuować nasz rozwój - powiedział w kilka chwil po oddaniu głosu w referendum.
Zwolenników akcesji Chorwacji jest jednak znacznie mniej niż jeszcze 10 lat temu. Jednym z powodów jest kryzys ekonomiczny w Europie. - Unia Europejska po prostu się wali i wszyscy chcą z niej uciekać. Tak jest w Austrii czy Wielkiej Brytani. Dlaczego więc
Chorwacja ma przystępować do tak słabej organizacji - pyta jedna z organizatorek kampanii "Nie w referendum" Martina Mijić. Część Chorwatów obawia się także utraty przez kraj suwerenności po wejściu do Unii.