Kapelan Costa Concordii: Kapitan ściskał mnie i płakał jak dziecko

mig
21.01.2012 , aktualizacja: 21.01.2012 09:14
A A A Drukuj
Ekipy telewizyjne filmują wrak Fot. PAUL HANNA REUTERS Ekipy telewizyjne filmują wrak "Costa Concordii"
Ojciec Raffaele Malena był jednym z ostatnich pasażerów Costa Concordii, który zszedł z tonącego statku. Godzinę po jego przybyciu na ląd pojawił się kapitan Francesco Schettino. - Rozmawiałem z nim. Płakał jak dziecko - powiedział ksiądz francuskiemu magazynowi Famille Chretienne. Duchowny stanowczo bronił załogi Costa Concordii. - Ci chłopcy to bohaterowie - podkreślił.
Kapitan Costa Concordii, Francesco Schettino
Fot. AP/Alessandro La Rocca
Kapitan Costa Concordii, Francesco Schettino
Dziura w kadłubie statku Costa Concordia
Fot. AP
Dziura w kadłubie statku Costa Concordia
- Zszedłem ze statku po drabince linowej. Podjęła mnie mała łódź ratunkowa - tak ksiądz Malena opisał w magazynie "Famille Chretienne" (Rodzina Chrześcijańska - red.) zejście z pokładu tonącej Costa Concordii. Kapelan wycieczkowca po wyjściu na brzeg zajął się rannymi pasażerami. Godzinę po tym, jak trafił na ląd, czyli w środku nocy, nagle pojawił się kapitan statku. Oskarżony później o spowodowanie katastrofy i uznany przez włoską prasę za tchórza, który opuścił statek zanim zeszli z niego ostatni pasażerowie, kapitan przez prawie kwadrans ściskał księdza i "płakał jak dziecko".

Kapelan "Costa Concordii" broni załogi statku

Włoski duchowny w rozmowie z francuskim magazynem gorąco bronił załogi statku. - Oczywiście, to przykład ludzkiego błędu - nie powinniśmy byli podpłynąć tak blisko wyspy - mówił o przyczynach katastrofy luksusowego wycieczkowca. Zastrzegł, że nie będzie wydawał sądów, a ocenę pozostawi ekspertom. Podkreślał jednak, że medialne doniesienia o tym, że załoga była niekompetentna i nie umiała pomóc przerażonym pasażerom dostać się do łodzi ratunkowych, to nieprawda.

- Ci chłopcy, moi chłopcy, to nie zwykli bohaterowie. To superbohaterowie. Wiedzieli, że mogą umrzeć, ale nie porzucili swoich obowiązków - chwalił załogę ojciec Malena. - Oni się bali. Grożono im. Mówili ludziom, żeby nie wchodzili na te łodzie ratunkowe, które były już przepełnione, ale ludzie i tak się tam wciskali - opowiadał o przebiegu ewakuacji z tonącego statku. - Prasa może rzucać na nich tyle błota, ile chce. Ale nie może powiedzieć, że oni nie byli przeszkoleni i nie pracowali.

"Mówili: Zginiemy. Zajrzałem do kaplicy. Prosiłem o cud"

Ksiądz Malena opisał też wydarzenia zaraz po uderzeniu w skały. Wracał właśnie do swojej kabiny po kolacji, gdy nagle "poczuł potężne uderzenie i usłyszał hałas". - Upadłem na ziemię, statek przechylił się na bok, wysiadł prąd - relacjonuje ksiądz. Chwilę później statek gwałtownie skręcił. To kapitan rzucił kotwicę, która - zahaczywszy o dno - umożliwiła pływającemu kolosowi szybki obrót. - Niektórzy, co uważają się za ekspertów, mówią że popełnił błąd, inni, że zrobił słusznie - statek skręcił i nie uderzyliśmy w (kolejne - red.) skały - opowiadał ksiądz.

Później w maszynowni zobaczył kilku członków załogi. Wciąż pracowali. - Powiedzieli mi: "Zginiemy. Mamy 70-metrową dziurę w kadłubie. Tkwi w niej skała" - opowiadał ksiądz. Jak podkreślił, zdążył zajrzeć do pokładowej kaplicy i chwilę się pomodlić. - Prosiłem o cud - powiedział prosto ksiądz.

Katastrofa Costa Concordii. Winny kapitan?

Luksusowy statek wycieczkowy Costa Concordia uderzył w nocy z 13 na 14 stycznia w podwodne skały nieopodal włoskiego portu Livorno. Do zderzenia doszło o godz. 21.42. Przez kilkudziesięciometrową dziurę do kadłuba jednostki błyskawicznie wdarła się woda. Podczas ewakuacji nieprzeszkoleni wcześniej pasażerowie wpadli w panikę, popychali się i tratowali. W katastrofie zginęło co najmniej 11 osób, a 21 uznaje się za zaginione.

Po katastrofie prokuratura postawiła zarzuty kapitanowi Francesco Schettino. Dowodzony przez niego statek "podpłynął zbyt blisko" wyspy Giglio i uderzył o skałę, która wbiła się w jego lewy bok. Wskutek uderzenia jednostka "przechyliła się i nabrała mnóstwo wody w ciągu dwóch-trzech minut". Kapitan został aresztowany w atmosferze skandalu - według ustaleń śledztwa miał wraz z niektórymi członkami załogi uciec ze statku, zanim opuścili go ostatni pasażerowie. Zgodnie z prawem morza i morskim zwyczajem kapitan w razie niebezpieczeństwa schodzi z pokładu ostatni. Później na jaw wyszły inne szczegóły, m.in. obecność tajemniczej kobiety na mostku kapitańskim w chwili, gdy statek uderzył w skały.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 5
  • 7
  • 4
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (97)

  • kibic_rudego

    Oceniono 1 raz 1

    zamiast ściskać się z księdzem
    i płakać jak dziecko
    mógł facio uważać gdzie płynie

  • sid_6.8

    Oceniono 2 razy 2

    Cudów nie ma ...

  • mecenasa

    Oceniono 1 raz 1

    prasa kreuje swiat; jakis tam pismak zaczal i wszyscy mu wtoruja, a nikt z nich nie wie naprawde co i dlaczego.
    Niewielu redaktorow wie gdzie jest grodz albo stewa, a wydaja opinie o doswiadczonym kapitanie.

    • mariolablondi

      Oceniono 5 razy 1

      @mecenasa
      Widzisz jestes typowym polaczkiem mędrkującym, na wszystkim sie znającym, a w sumie nic nie wiesz i nigdzie nie byłeś.O dżentelmenach nic nie słyszałeś ? ,ale za granica doceniają polskie kobiety.Tylko spocone polaczki ze śmierdzącymi skarpetkami maja sie za dar boży

    • podpol

      Oceniono 1 raz 1

      @mariolablondi
      A co to ma do rzeczy, że zagranica docenia polskie kobiety.. Chyba coś cię pomieszało pod deklem.

  • mariolablondi

    Oceniono 6 razy -4

    Ci Italianie ! Oni są tacy romantyczni.Ja kiedyś z jednym bardzo przystojnym kapitanem, to przetańczyłam cała noc.Pokazywał mi krzyż południa .Nie to co Polacy ze swoimi maluchami ,czy jak tam.Ciągle rozmawiają o samochodach ,nie wiedza jak się z dama obejść.

    • mecenasa

      Oceniono 3 razy 1

      @mariolablondi
      czy to myslaca blondynka? Da ta "dama" czy nie da? Romantycznie.
      Czy ta tance byly na poludniowej polkuli/tam gdzie widac krzyz poludnia/ czy mezczyzna byl tak romantyczny, ze wszedzie
      byly krzyze? Polacy niedobrzy. A ile lat temu rozmawiali o maluchach? A moze "po maluszku"?
      Trzymajcie sie z daleka od dam, bo one nie lubia sluchac o maluchach!

    • zomozadwa

      Oceniono 1 raz 1

      @mariolablondi
      a potem ty mu pokazałaś krzyż od południa? :-D

    • oremus

      0

      @mariolablondi

      I Polacy płacą za mało...

      Szkoda, prawda?

      :)))

  • 33qq

    Oceniono 2 razy 0

    mam nadzieję, że modlił się do Właściwej Osoby!

  • wamowiec65

    Oceniono 1 raz 1

    Ciekawe jaki język owa Mołdawianka preferowała , może francuski?Ponoć znała pięć.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX