Francuski dziennikarz zginął w Syrii. "Reżim popełnia zbrodnie"

mig, PAP, AFP
11.01.2012 , aktualizacja: 11.01.2012 17:28
A A A Drukuj
Zabity w Syrii dziennikarz Gilles Jacquier Fot. AP Zabity w Syrii dziennikarz Gilles Jacquier
Francuski dziennikarz telewizji France 2 - Gilles Jacquier zginął w Syrii. W ataku w mieście Hims na zachodzie kraju śmierć poniosło 8 osób, a 25 zostało rannych. W Syrii od 10 miesięcy trwa konflikt między autorytarnym prezydentem Baszarem el-Asadem, a opozycją, która chce jego ustąpienia. Reżim często używa siły.
Zabity w Syrii dziennikarz Gilles Jacquier
Fot. HANDOUT Reuters
Zabity w Syrii dziennikarz Gilles Jacquier
"Telewizja France 2 z ogromnym smutkiem informuje o śmierci reportera Gillesa Jacquiera w Hims" - głosi oświadczenie kanału. France 2 nie podała szczegółów śmierci dziennikarza. Jacquier, który wcześniej pracował m.in. w Iraku i w Afganistanie, był zaproszony do Syrii przez rząd - napisała francuska stacja. Jacquier to pierwszy zagraniczny reporter, który zginął w ciągu 10 miesięcy konfliktu. W ataku ranny został jeszcze dziennikarz z Holandii.

Syria wyrzuciła za granicę większość dziennikarzy obcych mediów niedługo po tym, jak w marcu 2011 r. rozpoczęły się demonstracje przeciwko rządom prezydenta Baszara el-Asada. Kiedy do kraju wpuszczono obserwatorów Ligi Arabskiej, zezwolono też na wjazd większej liczby dziennikarzy.

Prezydent Syrii: Pokonamy spisek. Nadchodzi jego koniec

Tymczasem prezydent Baszar el-Asad, który rzadko występuje publicznie, spotkał się ze swymi zwolennikami w centrum Damaszku. - Jestem jednym z was - powiedział do tłumu. Zapewnił, że władze uporają się z antyrządową rewoltą, którą tłumią już od 10 miesięcy. - Chciałem być z wami, by czerpać od was siłę w obliczu tego, na co narażona jest Syria - powiedział Asad. - Bez wątpienia pokonamy spisek. Nadchodzi jego koniec - dodał.

"Spisek" to trwające od 10 miesięcy demonstracje, a potem partyzancka walka przeciwko autorytarnej władzy urzędującego prezydenta. Jeden z obserwatorów Ligi Arabskiej, których zadaniem jest ocena sytuacji w Syrii, opuścił ten kraj, a całą misję nazwał farsą. Algierczyk Anwar Malik powiedział arabskim mediom, że zrezygnował z udziału w misji, ponieważ w Syrii widział "katastrofę humanitarną" i czuł, że jego pobyt służy interesom władz.

"Reżim popełnia serię zbrodni przeciwko swoim obywatelom"

- Reżim nie popełnia jednej zbrodni wojennej, lecz serię zbrodni przeciwko swoim obywatelom - mówił. - Snajperzy są wszędzie i strzelają do cywilów. Ludzie są porywani, więźniowie torturowani i żaden nie został uwolniony - relacjonował. Według niego osoby, które według władz zostały zwolnione, to przypadkowi ludzie porywani na ulicach, przetrzymywani przez kilka dni, a następnie wypuszczani "by wyglądali na prawdziwych więźniów", zaś syryjskie siły bezpieczeństwa nie wycofały czołgów z miast, jak twierdziły, lecz ukryły je, a następnie ponownie je rozmieściły.

- Reżim nie spełnił naszych próśb. Próbowali nas zmylić i odciągać od tego, co naprawdę się dzieje - podsumował obserwator Ligi.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 5
  • 5
  • 4
  • 2
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów