Francuski dziennikarz zginął w Syrii. "Reżim popełnia zbrodnie"
11.01.2012
, aktualizacja: 11.01.2012 17:28
Francuski dziennikarz telewizji France 2 - Gilles Jacquier zginął w Syrii. W ataku w mieście Hims na zachodzie kraju śmierć poniosło 8 osób, a 25 zostało rannych. W Syrii od 10 miesięcy trwa konflikt między autorytarnym prezydentem Baszarem el-Asadem, a opozycją, która chce jego ustąpienia. Reżim często używa siły.
ZOBACZ TAKŻE
- Syryjskie władze znalazły ciało zabitej dziennikarki. To Polacy przekażą je USA (02-03-12, 06:43)
- Armia nasila ofensywę wokół stolicy Syrii, są zabici (29-01-12, 16:07)
- Liga Arabska zawiesza misję obserwacyjną w Syrii (28-01-12, 20:48)
- Rosja chroni reżim w Syrii i broni Iranu: Jesteśmy przeciw sankcjom - niezależnie od sytuacji (11-01-12, 18:49)
- Syria może stać się polem walki o dominację na Bliskim Wschodzie (27-11-11, 11:26)
- Bóg, Syria, demokracja. Gdański fotograf na rewolucji (02-04-11, 09:00)
- Syria: strzały i dym nad miastem Hama (28-12-11, 14:14)
- Syria: Dziesiątki tysięcy protestują w Hims podczas wizyty obserwatorów (27-12-11, 12:54)
"Telewizja France 2 z ogromnym smutkiem informuje o śmierci reportera Gillesa Jacquiera w Hims" - głosi oświadczenie kanału. France 2 nie podała szczegółów śmierci dziennikarza. Jacquier, który wcześniej pracował m.in. w Iraku i w Afganistanie, był zaproszony do Syrii przez rząd - napisała francuska stacja. Jacquier to pierwszy zagraniczny reporter, który zginął w ciągu 10 miesięcy konfliktu. W ataku ranny został jeszcze dziennikarz z Holandii.
Syria wyrzuciła za granicę większość dziennikarzy obcych mediów niedługo po tym, jak w marcu 2011 r. rozpoczęły się demonstracje przeciwko rządom prezydenta Baszara el-Asada. Kiedy do kraju wpuszczono obserwatorów Ligi Arabskiej, zezwolono też na wjazd większej liczby dziennikarzy.
Prezydent Syrii: Pokonamy spisek. Nadchodzi jego koniec
Tymczasem prezydent Baszar el-Asad, który rzadko występuje publicznie, spotkał się ze swymi zwolennikami w centrum Damaszku. - Jestem jednym z was - powiedział do tłumu. Zapewnił, że władze uporają się z antyrządową rewoltą, którą tłumią już od 10 miesięcy. - Chciałem być z wami, by czerpać od was siłę w obliczu tego, na co narażona jest Syria - powiedział Asad. - Bez wątpienia pokonamy spisek. Nadchodzi jego koniec - dodał.
"Spisek" to trwające od 10 miesięcy demonstracje, a potem partyzancka walka przeciwko autorytarnej władzy urzędującego prezydenta. Jeden z obserwatorów Ligi Arabskiej, których zadaniem jest ocena sytuacji w Syrii, opuścił ten kraj, a całą misję nazwał farsą. Algierczyk Anwar Malik powiedział arabskim mediom, że zrezygnował z udziału w misji, ponieważ w Syrii widział "katastrofę humanitarną" i czuł, że jego pobyt służy interesom władz.
"Reżim popełnia serię zbrodni przeciwko swoim obywatelom"
- Reżim nie popełnia jednej zbrodni wojennej, lecz serię zbrodni przeciwko swoim obywatelom - mówił. - Snajperzy są wszędzie i strzelają do cywilów. Ludzie są porywani, więźniowie torturowani i żaden nie został uwolniony - relacjonował. Według niego osoby, które według władz zostały zwolnione, to przypadkowi ludzie porywani na ulicach, przetrzymywani przez kilka dni, a następnie wypuszczani "by wyglądali na prawdziwych więźniów", zaś syryjskie siły bezpieczeństwa nie wycofały czołgów z miast, jak twierdziły, lecz ukryły je, a następnie ponownie je rozmieściły.
- Reżim nie spełnił naszych próśb. Próbowali nas zmylić i odciągać od tego, co naprawdę się dzieje - podsumował obserwator Ligi.
Syria wyrzuciła za granicę większość dziennikarzy obcych mediów niedługo po tym, jak w marcu 2011 r. rozpoczęły się demonstracje przeciwko rządom prezydenta Baszara el-Asada. Kiedy do kraju wpuszczono obserwatorów Ligi Arabskiej, zezwolono też na wjazd większej liczby dziennikarzy.
Prezydent Syrii: Pokonamy spisek. Nadchodzi jego koniec
Tymczasem prezydent Baszar el-Asad, który rzadko występuje publicznie, spotkał się ze swymi zwolennikami w centrum Damaszku. - Jestem jednym z was - powiedział do tłumu. Zapewnił, że władze uporają się z antyrządową rewoltą, którą tłumią już od 10 miesięcy. - Chciałem być z wami, by czerpać od was siłę w obliczu tego, na co narażona jest Syria - powiedział Asad. - Bez wątpienia pokonamy spisek. Nadchodzi jego koniec - dodał.
"Spisek" to trwające od 10 miesięcy demonstracje, a potem partyzancka walka przeciwko autorytarnej władzy urzędującego prezydenta. Jeden z obserwatorów Ligi Arabskiej, których zadaniem jest ocena sytuacji w Syrii, opuścił ten kraj, a całą misję nazwał farsą. Algierczyk Anwar Malik powiedział arabskim mediom, że zrezygnował z udziału w misji, ponieważ w Syrii widział "katastrofę humanitarną" i czuł, że jego pobyt służy interesom władz.
"Reżim popełnia serię zbrodni przeciwko swoim obywatelom"
- Reżim nie popełnia jednej zbrodni wojennej, lecz serię zbrodni przeciwko swoim obywatelom - mówił. - Snajperzy są wszędzie i strzelają do cywilów. Ludzie są porywani, więźniowie torturowani i żaden nie został uwolniony - relacjonował. Według niego osoby, które według władz zostały zwolnione, to przypadkowi ludzie porywani na ulicach, przetrzymywani przez kilka dni, a następnie wypuszczani "by wyglądali na prawdziwych więźniów", zaś syryjskie siły bezpieczeństwa nie wycofały czołgów z miast, jak twierdziły, lecz ukryły je, a następnie ponownie je rozmieściły.
- Reżim nie spełnił naszych próśb. Próbowali nas zmylić i odciągać od tego, co naprawdę się dzieje - podsumował obserwator Ligi.
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane
- 1.Polskie dworce jak lotniska. Co zobaczą kibice na Euro 2012 [ZDJĘCIA]
- 2.Jacek Bochenek nie żyje. Dziennikarz TVP miał 48 lat
- 3.Będzie trudniej wziąć ślub kościelny. Specjalne ankiety, dłuższy kurs
- 4.Dzielny student uratował kobietę tonącą w Wiśle
- 5."Staruchowi" postawiono zarzut handlu narkotykami. Szefa kiboli Legii aresztowano na trzy miesiące
- 6.Komorowski u Lisa: Choćby mnie pan pokroił, nie wyrzeknę się przyjaźni z Niesiołowskim
- 7.Ojciec zabił dwie córki i siebie. Policjanci wstrząśnięci

Najważniejsze Informacje dnia codziennie w Twojej skrzynce
Przykładowy newsletter



więcej zdjęć

