Śmierć w moskiewskim areszcie. "Jak więzień Oświęcimia"
28.12.2011
, aktualizacja: 28.12.2011 18:50
Kolejna szokująca śmierć w rosyjskim więzieniu. Obrońcy praw człowieka domagają się śledztwa w sprawie śmierci 27-letniego Romana Fomkina. Karmiony psychotropami chłopak nie przeżył moskiewskiego aresztu. Przed śmiercią ważył 40 kilo.
ZOBACZ TAKŻE
- Śmierć w Rosji Putina. "Sprawiedliwość dla Siergieja" [FILM i WYWIAD] (23-12-11, 15:30)
- Rosja: Pożar atomowego okrętu podwodnego. Trzeba było go podtopić (29-12-11, 16:57)
- Zmarły w więzieniu prawnik pisał: Gdy mnie tu wsadzali byłem zdrowy (20-11-09, 14:26)
Według oficjalnych informacji 27-latek, oskarżony o pobicie, zmarł w wyniku zatrucia. Jednak z relacji jego matki wynika, że w przypadku uwięzionego doszło do szokujących zaniedbań służby więziennej. - Nie poznałam syna, gdy zobaczyłam go w szpitalu. Wyglądał jak ofiara Oświęcimia - mówi portalowi Lifenews matka chłopaka.
Psychotropy w Butyrkach
Wiadomo, że Fomkin trafił do aresztu w lipcu. Wkrótce przewieziono go do szpitala więzienia śledczego w Butyrkach, jednego z najcięższych zakładów karnych b. ZSRR. Prawdopodobnie chorował psychicznie. W szpitalu Romie podawano leki psychotropowe na schizofrenię. Matka chłopaka wielokrotnie pisała wnioski, by syn mógł przebywać w areszcie domowym. Bezskutecznie.
Reanimacja. A sąd swoje
23 października Romana przewieziono do szpitala miejskiego z diagnozą: zatrucie środkami psychotropowymi. Trafił na miesiąc na reanimację. Gdy lekarze walczyli o życie chłopaka, sąd przedłużył mu tymczasowy areszt. Pod koniec listopada trafił na oddział szpitalny więzienia Matrosskaja Tiszina (to w tym zakładzie zginął prawnik Siergiej Magnicki). Pierwszego grudnia 27-latek znowu trafił do cywilnego szpitala. Tym razem w stanie śpiączki.
Miał 172 centymetry wzrostu i ważył 40 kilogramów
- Więzienni lekarze powiedzieli, że Roma sam wziął silny neuroleptyk Aminazin, ale nie powiedzieli jak mógł on trafić do rąk osadzonego w celi więźnia. Miał 172 centymetry wzrostu i ważył 40 kilogramów - matka zmarłego więźnia płacze.
7 grudnia Roma znów trafia do celi. - Prosiłam, bym sama mogła się nim zajmować: "Pozwólcie przynajmniej będę go karmić, a na noc pójdę. Postawcie i dziesięciu strażników wokół mnie" - opowiada matka. Władze więzienia odmówiły.
Reanimacja ponownie
Na reanimację do normalnego szpitala Fomkin wraca bardzo szybko. Po dwóch dniach. Lekarze zobaczyli szkielet obciągnięty skórą. - Byłam u niego następnego dnia, był szoku, zarośnięty, wyglądał jak staruszek - opowiada matka. Po sześciu dniach Fomkin już nie żył.
- Wyglądał jak więzień obozu koncentracyjnego - potwierdza Walentin Bogdan, obrońca praw człowieka z fundacji "W obronie praw więźniów", która o sprawie zawiadomiła prokuraturę. - Służba więzienna umywa ręce, bo chłopak zmarł w cywilnym szpitalu i nie zamierzają za nic odpowiadać - relacjonuje Walentin Bogdan.
"Był niepotrzebny"
Matka chłopaka jest przekonana, że za śmierć odpowiadają władze więzienia. - Lekarze ze szpitala miejskiego byli przekonani, że załatwili go w Matrosskoj Tiszinie. W więzieniu nikt się nim nie zajmował, nikt go nie karmił. Po prostu był niepotrzebny - mówi matka.
Psychotropy w Butyrkach
Wiadomo, że Fomkin trafił do aresztu w lipcu. Wkrótce przewieziono go do szpitala więzienia śledczego w Butyrkach, jednego z najcięższych zakładów karnych b. ZSRR. Prawdopodobnie chorował psychicznie. W szpitalu Romie podawano leki psychotropowe na schizofrenię. Matka chłopaka wielokrotnie pisała wnioski, by syn mógł przebywać w areszcie domowym. Bezskutecznie.
Reanimacja. A sąd swoje
23 października Romana przewieziono do szpitala miejskiego z diagnozą: zatrucie środkami psychotropowymi. Trafił na miesiąc na reanimację. Gdy lekarze walczyli o życie chłopaka, sąd przedłużył mu tymczasowy areszt. Pod koniec listopada trafił na oddział szpitalny więzienia Matrosskaja Tiszina (to w tym zakładzie zginął prawnik Siergiej Magnicki). Pierwszego grudnia 27-latek znowu trafił do cywilnego szpitala. Tym razem w stanie śpiączki.
Miał 172 centymetry wzrostu i ważył 40 kilogramów
- Więzienni lekarze powiedzieli, że Roma sam wziął silny neuroleptyk Aminazin, ale nie powiedzieli jak mógł on trafić do rąk osadzonego w celi więźnia. Miał 172 centymetry wzrostu i ważył 40 kilogramów - matka zmarłego więźnia płacze.
7 grudnia Roma znów trafia do celi. - Prosiłam, bym sama mogła się nim zajmować: "Pozwólcie przynajmniej będę go karmić, a na noc pójdę. Postawcie i dziesięciu strażników wokół mnie" - opowiada matka. Władze więzienia odmówiły.
Reanimacja ponownie
Na reanimację do normalnego szpitala Fomkin wraca bardzo szybko. Po dwóch dniach. Lekarze zobaczyli szkielet obciągnięty skórą. - Byłam u niego następnego dnia, był szoku, zarośnięty, wyglądał jak staruszek - opowiada matka. Po sześciu dniach Fomkin już nie żył.
- Wyglądał jak więzień obozu koncentracyjnego - potwierdza Walentin Bogdan, obrońca praw człowieka z fundacji "W obronie praw więźniów", która o sprawie zawiadomiła prokuraturę. - Służba więzienna umywa ręce, bo chłopak zmarł w cywilnym szpitalu i nie zamierzają za nic odpowiadać - relacjonuje Walentin Bogdan.
"Był niepotrzebny"
Matka chłopaka jest przekonana, że za śmierć odpowiadają władze więzienia. - Lekarze ze szpitala miejskiego byli przekonani, że załatwili go w Matrosskoj Tiszinie. W więzieniu nikt się nim nie zajmował, nikt go nie karmił. Po prostu był niepotrzebny - mówi matka.
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
35 głosów
Najczęściej czytane
- 1.Polskie dworce jak lotniska. Co zobaczą kibice na Euro 2012 [ZDJĘCIA]
- 2.Jacek Bochenek nie żyje. Dziennikarz TVP miał 48 lat
- 3.Będzie trudniej wziąć ślub kościelny. Specjalne ankiety, dłuższy kurs
- 4.Dzielny student uratował kobietę tonącą w Wiśle
- 5."Staruchowi" postawiono zarzut handlu narkotykami. Szefa kiboli Legii aresztowano na trzy miesiące
- 6.Komorowski u Lisa: Choćby mnie pan pokroił, nie wyrzeknę się przyjaźni z Niesiołowskim
- 7.Ojciec zabił dwie córki i siebie. Policjanci wstrząśnięci

Najważniejsze Informacje dnia codziennie w Twojej skrzynce
Przykładowy newsletter







