Fot. Youtube/La Repubblica TVWłosi świętują odejście Berlusconiego
Radujący się z odejścia Silvio Berlusconiego młodzi ludzie przez całą noc bawili się przed prywatną rezydencją byłego szefa włoskiego rządu w Rzymie. Także w innych punktach miasta trwały imprezy. Ludzie śpiewali, tańczyli, strzelały korki od szampana. Ostatni raz Włosi tak się cieszyli ze zdobycia mistrzostwa świata w piłce nożnej w 2006 roku - podkreślają komentatorzy. Ale nastrój fiesty może szybko prysnąć - nowy rząd czekają bolesne reformy.
Fot. Youtube/La Repubblica TV
"Porażka" - głosi napis na plakacie stylizowanym na okładkę "Time'a"
Fot. Youtube/La Repubblica TV
Po dymisji Berlusconiego strzeliły korki od szampana
Śpiewy, tańce i zabawa do rana - tak wielu Włochów uczciło wczoraj koniec rządów Silvio Berlusconiego. 75-letni premier Włoch podał się do dymisji po przyjęciu przez parlament ostatecznego brzmienia ustawy stabilizacyjnej, mającej na celu wyprowadzenie kraju z kryzysu. Na tę chwilę czekały setki ludzi, które zgromadziły się przed Kancelarią Premiera w Palazzo Chigi, przed jego prywatną rezydencją w Palazzo Grazioli i przed Kwirynałem, dokąd Berlusconi przybył, by złożyć dymisję na ręce prezydenta Giorgio Napolitano. Po ogłoszeniu dymisji na ulicach Rzymu strzeliły korki od szampana. Ludzie tańczyli i skandowali nieprzychylne odchodzącemu premierowi hasła.
Impreza trwała przez całą noc m.in. przed prywatną rzymską rezydencją Berlusconiego. Młodzież śpiewała, tańczyła i wznosiła toasty winem musującym. Podobne zabawy pod gołym niebem odbyły się - wszędzie pod czujnym okiem wzmożonych sił policji- także w innych punktach Wiecznego Miasta. Spontaniczną zabawą zakończył się m.in. wieczorny wiec przed Kwirynałem. Wiele osób udało się stamtąd prosto pod prywatną rezydencję byłego już premiera - Palazzo Grazioli niedaleko Placu Weneckiego - zapowiadając - jak to ujęli - jej "pokojowe oblężenie".
Wiele ulic miasta zostało w nocy zamkniętych z powodu happeningów i hucznego świętowania z okazji dymisji szefa rządu. Przed siedzibą Berlusconiego dominowali jego przeciwnicy, ale nie brakowało też jego zwolenników - były premier wciąż cieszy się popularnością znacznej części włoskiego społeczeństwa. Wczoraj jednak na ulicach dominowała radość z jego upadku. Komentatorzy zgodnie podkreślają, że ostatnio tak radosne, spontanicznie organizowane zabawy uliczne z udziałem wiwatujących tłumów odbyły się we włoskiej stolicy w 2006 roku, gdy włoscy piłkarze wygrali Mundial. Tym razem świętowali odejście człowieka, który niepodzielnie królował na włoskiej scenie politycznej przez 18 lat. Ponad 9 lat stał na czele trzech rządów. Odszedł nie przez skandale obyczajowe z udziałem prostytutek ani przez kilka toczących się jednocześnie procesów, ale przez rozłam w jego partii, Lud Wolności. Po odejściu z niej grupy polityków Berlusconi stracił większość w parlamencie.
Tymczasem trwają działania zmierzające do wyłonienia nowego włoskiego rządu. Już dziś prezydent Włoch Giorgio Napolitano przeprowadzi z przedstawicielami ugrupowań dotychczasowej koalicji i opozycji negocjacje ws. utworzenia nowego rządu. Po nich Napolitano prawdopodobnie jeszcze w dziś lub najpóźniej w poniedziałek powierzy misję utworzenia nowego gabinetu poważanemu w Europie 68-letniemu ekonomiście Mario Montiemu, byłemu komisarzowi Unii Europejskiej. Nieoficjalnie wiadomo, że w rządzie Montiego zasiadać będzie 12 ministrów, przede wszystkim ekspertów, a nie polityków. Na razie jako niemal pewny kandydat na szefa jednego z resortów - finansów lub spraw zagranicznych - wymieniany jest były premier Giuliano Amato.
chleba i igrzysk .... 2 tysiące lat... i nic się nie zmieniło :) Jak się poczyta książki Prof. Krawczuka o Starożytnym Rzymie, człowiek dochodzi do wniosku, że to wszystko już było. A więc jednak historia kołem się toczy oraz to, że historia nas uczy, że niczego nas nie nauczyła.