Chiny: tybetański mnich spalił się w akcie protestu
15.08.2011
, aktualizacja: 15.08.2011 23:37
Tybetański uchodźca w Indiach przykleja zdjęcie 29-letniego mnicha Tsewanga Norbu, który spalił się w akcie protestu
29-letni tybetański mnich zmarł od poparzeń po tym, jak podpalił się dziś w klasztorze w Nyitso w autonomicznej prefekturze Tybetu Garze.
ZOBACZ TAKŻE
"The Voice of Tibet" nadające z Oslo radio tybetańskiej diaspory poinformowało, że Tsongwon Norbu popełnił samobójstwo w proteście przeciw chińskiemu zakazowi publicznych buddyjskich praktyk religijnych i celebrowania urodzin Dalajlamy XIV. Mnich napił się benzyny, oblał nią swoje szaty i podpalił się w miejscu publicznym.
Śmierć mnicha potwierdził recepcjonista z pobliskiego hotelu. - Widziałem mnicha leżącego na ziemi i płonącego. Zmarł tuż przed budynkiem rządowym - mówił świadek przez telefon agencji AFP.
Oficjalna agencja Xinhua podała, że powody samobójstwa mnicha są nieznane i wszczęto w tej sprawie śledztwo.
Chiny nękają Tybetańczyków
W marcu samospalenia dokonał tybetański mnich z klasztoru Kirti. Jego śmierć wywołała uliczne protesty mnichów i zwykłych ludzi. Wówczas władze w obawie przed eskalacją niepokojów wprowadziły godzinę policyjną, areszty domowe i blokady wokół regionu.
Przedstawiciele organizacji Wolny Tybet twierdzą, że i tym razem chiński reżim obawia się protestów. - W ciągu ostatnich kilku godzin odcięli połączenia telefoniczne i zamknęli kafejki internetowe, by nie pozwolić na rozprzestrzenianie się informacji o jego śmierci w Tybecie i na świecie - mówił członek organizacji.
Według radia chińska policja otoczyła klasztor i domaga się wydania ciała Norbu.
Śmierć mnicha potwierdził recepcjonista z pobliskiego hotelu. - Widziałem mnicha leżącego na ziemi i płonącego. Zmarł tuż przed budynkiem rządowym - mówił świadek przez telefon agencji AFP.
Oficjalna agencja Xinhua podała, że powody samobójstwa mnicha są nieznane i wszczęto w tej sprawie śledztwo.
Chiny nękają Tybetańczyków
W marcu samospalenia dokonał tybetański mnich z klasztoru Kirti. Jego śmierć wywołała uliczne protesty mnichów i zwykłych ludzi. Wówczas władze w obawie przed eskalacją niepokojów wprowadziły godzinę policyjną, areszty domowe i blokady wokół regionu.
Przedstawiciele organizacji Wolny Tybet twierdzą, że i tym razem chiński reżim obawia się protestów. - W ciągu ostatnich kilku godzin odcięli połączenia telefoniczne i zamknęli kafejki internetowe, by nie pozwolić na rozprzestrzenianie się informacji o jego śmierci w Tybecie i na świecie - mówił członek organizacji.
Według radia chińska policja otoczyła klasztor i domaga się wydania ciała Norbu.
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
16 głosów
Najczęściej czytane
- 1.Rodziny smoleńskie dostają rzeczy bliskich. "Otwarcie niebezpieczne"
- 2.Palikot w "GW": Tusk zalegalizuje marihuanę, a Gowina zastąpi Kaliszem
- 3.Fukuyama: Grecja wyjdzie ze strefy euro. I to nie będzie spokojny proces
- 4.UEFA fałszuje naszą historię. Lwów pod polską okupacją?
- 5.Kierowcy mogą już jeździć kolejnym odcinkiem A2. To całe 17,6 km
- 6.Łowcy zmarłych w szpitalu? "Pochówki skoczyły o kilkaset procent"
- 7."Moje paznokcie to nie twój interes!" - Saudyjka z kamerą stawia czoła policji religijnej [WIDEO]



więcej zdjęć

