Chodzi o cofnięcie przez bank premii 650 pracownikom, którzy manipulowali m.in. przy sprzedaży kart kredytowych. Pracownicy twierdzą, że wykorzystywali różne sposoby na podwyższenie sprzedaży, gdyż działali po presją przełożonych. Chcieli uniknąć szykan z ich strony oraz uzyskać premie. Sprawę tę, opisaną wcześniej przez "Puls Biznesu" przypomniała w czwartek "Gazeta Wyborcza".
"Wydaliśmy dyspozycję kontroli w banku Millennium. Inspektorzy sprawdzą, czy działania banku wobec pracowników były zgodne z prawem" - powiedziała PAP Rutkowska. Dodała, że jak dotąd w warszawskim okręgu PIP nie wpłynęła skarga pracowników w tej sprawie.
"Pracownicy mogą składać skargi do PIP. Roszczeń na tle niewypłaconych premii regulaminowych można dochodzić przed sądem pracy, ale także mogą być one powodem skarg do inspekcji" - powiedziała Rutkowska.
Podkreśliła, że inspekcja pracy gwarantuje anonimowość pracownikom, którzy złożą skargę (jeśli sobie tego zażyczą). "Pracodawca na pewno nie dowie się, który z pracowników podpisał się pod skargą" - zapewnia rzeczniczka.
Rzecznik prasowy banku Millennium Wojciech Kaczorowski powiedział w rozmowie z PAP, że bank nie ma informacji ani o pozwach pracowników do sądu pracy, ani o skargach do PIP.
"Wszystkie sytuacje wątpliwe były badane w trybie indywidualnym. Podstawą ukarania pracowników było stwierdzenie faktu, że działali nieetycznie albo niezgodnie z normami przyjętymi przez bank" - wyjaśnił Kaczorowski.
Sprawą działań pracowników Millennium wobec klientów nie zamierza się na razie zajmować Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
"Jeżeli mamy do czynienia z osobami, które w celu osiągnięcia lepszego wyniku finansowego, czy uznania w oczach przełożonego, pracują w nieetyczny sposób, to raczej jest to sprawa etyki zawodowej w tej instytucji" - powiedziała PAP rzecznik prasowa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Małgorzata Cieloch.
"Gdyby istniały podejrzenia, że bank celowo wprowadzał konsumentów w błąd, szkolił swoich pracowników w tym celu, czy przygotowywał dla nich specjalne materiały, to leżałoby to w kompetencjach UOKiK. Mielibyśmy podstawy, by zająć się sprawą" - dodała.
W urzędzie Komisji Nadzoru Finansowego dowiedzieliśmy się, że do KNF zgłaszają się poszkodowani klienci różnych banków. Nie trafiają tam natomiast skargi pracowników tych instytucji.
"Wszelkie nieprawidłowości w podmiotach nadzorowanych - naruszenie przepisów, wprowadzenie w błąd, niewłaściwa praktyka - są dla nas ważnym sygnałem, świadczącym o jakości prowadzenia działalności przez bank i podstawą do interwencji" - powiedziała PAP Marta Chmielewska-Racławska z Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego