Spór w zarządzie Presspubliki. "Rząd naciska na redakcję"

"Pomysł dwóch członków zarządu, reprezentujących Skarb Państwa, żeby przepraszać czytelników "Rzeczpospolitej" za słowa pana Brauna, świadczy o ich niedojrzałości i braku zrozumienia, w zarządzie jakiej firmy się znaleźli" - pisze dzisiaj w "Rz" jej naczelny Paweł Lisicki. Komentuje w ten sposób dwugłos zarządu Presspubliki ws. wywiadu z Grzegorzem Braunem, który ukazał się w dzienniku.
"Przepraszamy (...) za opublikowanie (...) wywiadu z p. Grzegorzem Braunem" - napisali wczoraj w liście do rektora KUL ks. prof. Stanisława Wilki Maciej Łętowski i Artur Sierant, wiceprezesi zarządu Presspubliki, wydawcy "Rzeczpospolitej". W rozmowie z gazetą Braun powtórzył swoje słowa z kontrowersyjnego spotkania na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, że "Józef Życiński podający się za biskupa to łajdak, kłamca".

Na list członków zarządu wydawcy "Rz" już wczoraj zdążył odpowiedzieć jego prezes - Paweł Bień. "List wysłany przez panów Macieja Łętowskiego oraz Artura Sieranta do Księdza Profesora Stanisława Wilka jest wyrazem ich prywatnych opinii. Pozostaje pytanie czy wysłanie takiego listu bez porozumienia z pozostałymi członkami zarządu, reprezentującymi większościowego udziałowca jest w zgodzie z dobrymi obyczajami jakie powinny panować w spółkach prawa handlowego".



Lisicki: "Rząd naciska na redakcję"

Dzisiaj redaktor naczelny "Rzeczpospolitej" zabrał głos na jej łamach. Paweł Lisicki w obszernym komentarzu skrytykował stanowisko Łętowskiego i Sieranta, nazywając ich zachowanie "modelem polskim wolności prasy". "(...) ów polski model polega na tym, że to rząd i jego ministrowie zamierzają kontrolować treści gazetowe. Piękna to idea i byłoby dobrze, gdyby Donald Tusk, który wkrótce obejmie przewodnictwo w Unii, mógł się nią publicznie pochwalić przed innymi przywódcami. Byłoby dobrze, gdyby i to rządowe osiągnięcie - zachowanie udziałów państwa w prywatnej gazecie oraz wykorzystywanie tej sytuacji własnościowej do nacisków na redakcję - stało się wkładem w unijną prezydencję" - pisze Lisicki.

Dodaje, że polski rząd "jest przecież jedynym gabinetem w Unii, który ma udziały w gazecie, mianuje do jej zarządu swych przedstawicieli, którzy publicznie i potajemnie atakują gazetę, którą współwydają. Znajdując poklask u konkurencji".

Naczelny "Rzeczpospolitej" dodaje, że dla Brauna nie ma usprawiedliwienia, jednak ma on prawo do obrony, a czytelnicy dziennika - do poznania sprawy z KUL z pierwszej ręki.

Kliknij, by zobaczyć zdjęcia

Więcej o: