Białoruś: Kandydat na prezydenta skazany na pięć lat kolonii karnej

rik, jg, PAP, IAR
14.05.2011 , aktualizacja: 14.05.2011 20:52
A A A Drukuj
Andrej Sannikau na sali rozpraw sądu w Mińsku Fot. Sergei Grits AP Andrej Sannikau na sali rozpraw sądu w Mińsku
Okrzykami "Wolności!" i płaczem przyjęli w sobotę wyrok pięciu lat kolonii karnej dla białoruskiego opozycjonisty Andreja Sannikaua jego bliscy i sympatycy. Teść Sannikaua, dramaturg Uładzimir Chalip, uważa, że "proces był całkowicie sfałszowany".
Andrej Sannikau został pobity w czasie manifestacji
Fot. Uladz Hrydzin AP
Andrej Sannikau został pobity w czasie manifestacji
Sąd skazał dziś Sannikaua za organizację masowych zamieszek 19 grudnia, w wieczór po wyborach prezydenckich. Wraz z byłym kandydatem na prezydenta skazano czterech młodych uczestników demonstracji na kary od trzech do 3,5 roku kolonii karnej o zaostrzonym reżimie. Sąd uznał ich za winnych udziału w masowych zamieszkach.

Sąd uznał, że Sannikau organizował masowe zamieszki w wieczór po wyborach, kiedy w centrum Mińska odbyła się wielotysięczna manifestacja opozycji.

Sąd wydał też wyroki kolonii karnej o zaostrzonym reżimie na młodych uczestników demonstracji sądzonych razem z Sannikauem. Działacz kampanii "Mów Prawdę!" Aleh Hniedczyk został skazany na 3,5 roku. Pozostali trzej otrzymali wyroki po trzy lata. Są to: student Fiodar Mirzajanau, aktywista opozycyjnego Młodego Frontu Uładzimir Jaromienak i najmłodszy ze skazanych, 19-letni Ilja Wasiljewicz.

"Dziękuję ci, synku"

Zdaniem matki Sannikaua, jego adwokaci "zanegowali dosłownie każdy zarzut, przekonująco, powołując się na artykuły prawa. Jeśli nie udowodniono mu, że jest winny, jak można dawać taki wyrok? Straszono mnie, że wyrok będzie wysoki, ale mimo to myślałam, że w sądzie jest sprawiedliwość (...), myślałam, że on będzie uniewinniony" - mówiła Ałła Sannikawa dziennikarzom po wyjściu z sali sądowej.

"Dzisiaj wszyscy przekonaliśmy się, że ten proces był całkowicie sfałszowany. Nic nie zostało udowodnione w sposób wystarczająco obiektywny. Wyrok w wielu fragmentach prawie dosłownie powtarza te zarzuty, z którymi na początku procesu wystąpił prokurator. (...) To wszystko oznacza tylko jedno: te wyroki były napisane z góry" - ocenił Uładzimir Chalip.

Matka Fiodara Mirzajanaua, 20-letniego studenta, skazanego na trzy lata, zwracając się do dziennikarzy, mówiła o swoim synu: "Dziękuję ci, synku. Jeździłam pociągiem, patrzyłam w okno i spokojnie zajmowałam się nauką i twórczością. Ale teraz dzięki tobie zobaczyłam, że Białorusią rządzi bezprawie, że nie ma wolności. Mam obowiązek żądać tej wolności. Dziękuję, że poszedłeś na demonstrację za mnie i za ojca. Następnym razem pójdę razem z tobą!"

Dodała, że syn zburzył jej stereotypowe o wyobrażenie o opozycji. "To prezydent zrobił tak, że zwykły naród uważa, że opozycja to wojna, to pieniądze. A opozycja to miłość do ojczyzny, to ofiarność, realna pomoc" - mówiła Ludmiła Mirzajanawa, wskazując, że pomogli jej obrońcy praw człowieka i opozycyjne organizacje.

Podkreśliła, że koledzy syna ze studiów codziennie przychodzili na rozprawy. "To jest wyczyn. W naszym kraju można zostać usuniętym ze studiów i z pracy w jednej chwili. (...) Przed każdą rozprawą musieliście przedstawić dokumenty, byliście filmowani na wideo, mogli na was złożyć doniesienie. Dziękuję za poparcie" - mówiła.

Prokurator: "Sprowokował tłum"

Prokurator żądał kary siedmiu lat dla Sannikaua. Według prokuratora organizował on masowe zamieszki - jak władze nazywają największy od lat wiec opozycji, gdy 19 grudnia ponad 20 tys. osób wyszło na ulice Mińska, by zaprotestować przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich. Prokurator zarzucił politykowi wezwanie ludzi na niedozwolone zgromadzenie, wygłaszanie "zmyślonych twierdzeń o niedemokratyczności wyborów" oraz to, że "sprowokował tłum, podchodząc dwukrotnie do budynku rządu".

Obrońca: "Jego żona i dziecko żyją w strachu i izolacji"

Adwokatka Sannikaua przypomniała, że urodzony w 1954 r. polityk był w przeszłości wiceszefem MSZ Białorusi i jako dyplomata uczestnikiem rozmów na temat problemów bezpieczeństwa i rozbrojenia. Jako rażącą sprzeczność oceniła fakt, że człowiek o wielkim autorytecie zawodowym, zdolny do zajmowania się problemami w skali międzynarodowej, o dobrej reputacji, znajduje się na ławie oskarżonych. - Wolą sądu i śledczych rodzina Sannikaua znalazła się w strasznej sytuacji psychologicznej, jego żona i dziecko żyją w strachu i izolacji - dodała prawniczka.

Ałła Sannikaua: "Decyzję podjął nasz najważniejszy polityk"

Andrej Sannikau jest pierwszym byłym kandydatem na urząd prezydenta z ubiegłorocznej kampanii wyborczej, skazanym na pobyt w zakładzie karnym. Jego matka, Ałła Sannikaua, mówi, że taki wyrok jest przestępstwem i sugeruje, że za decyzją sądu stoi prezydent Aleksander Łukaszenka. - Uważam, że decyzję podjął nie sędzia i nie prokurator, a nasz najważniejszy polityk. On tu o wszystkim decyduje - mówi Ałła Sannikaua.

Na ławie oskarżonych w innym sądzie zasiadła również żona Andreja Sannikaua i znana dziennikarka Irina Chalip. Prokurator zażądał dla niej 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu. Andrej Sannikau i Irina Chalip mają kilkuletniego syna, którego wychowują obecnie dziadkowie.

W sądach trwają rozprawy jeszcze kilku grup opozycyjnych polityków oraz trwają przygotowania do kolejnych sądów. Na ławie oskarżonych zasiadło, oprócz Sannikaua, jeszcze czterech byłych kandydatów na urząd prezydenta: Uładzimir Niaklajeu, Mikoła Statkiewicz, Źmitry Wus i Wital Rymaszeuski.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (180)

  • villk

    0

    WOLNOSC dla Białorusi ....!

  • podpol

    0

    krys_76 podzielam ten pogląd. Jeżeli jest kilkadziesiąt tysięcy niezadowolonych, bo nie da sie kombinować tak jak u nas, to co pozostałe kilkadziesiąt milionów powinno się im podporządkować. Społeczeństwo Białorusi dało odpór tym cwaniakom w ostatnich wyborach. Kto i na jakiej podstawie może twierdzić ze były sfałszowane. A co się u nas działo po wyborze legalnego prezydenta Kwaśniewskiego; Jaką rozpętano propagandę. DLA NICH WIĘKSZOŚĆ SIĘ NIE LICZYŁA. A ostatnie wybory prezycenckie, co mówiła opozycja. To sie nazywa demokracja, że tylko moje zdanie się liczy.

  • krys_76

    0

    Just read "Shock Doctrine" by Naomi Klein to understand what's going on and what is Sikorski doing . This is a very important, vital mission for the American-Israeli agent. Those convicted by the courts (no shot without trial, as it is done in the U.S.) ... They are "cattle" and trash paid with the money distributed by U.S. corporations, any opposition. They wanted to do there such a post-feudal shit as it is in Poland. And Mr. President Lukaszenka and upholding the strong state is a big problem for them. In Belarus, unlike the Polish, Belorus experts design and workersmanufacture their own cars, airplanes, washing machines and refrigerators. Industry was not stolen and sold for briberies paid to politicians of all teams. Unemployment is virtually nonexistent. Young people starting work get flats from the State and the special service doesn`t assasinate people without a trial. Sometimes they only lock them a few weeks on bread and water and it`s proper because otherwise there would be such a swamp as in Poland. Amen.

  • krys_76

    0

    Wystrczy przeczytać "Doktrynę Szoku" żeby zrozumieć o co chodzi Sikorskiemu. To dla amerykańsko-izraelskiego agenta bardzo ważna, życiowa misja. A ci skazani przez sądy (nie zastrzeleni bez wyroku, jak to się robi w USA)... To bydło i hołota opłacana z pieniędzy rozdawanych przez amerykańskie koncerny a nie żadna opozycja. Chcieli by tam zrobić taki post-feudalny syf jak jest w Polsce. A Pan Prezydent stojący na straży silnego państwa jest dla nich problemem. Na Białorusi, w przeciwieństwie do Polski projektuje się i produkuje własne samochody, samoloty, pralki i lodówki. Przemysł nie został rozkradziony i sprzedany za grosze dzięki łapókom dawanym politykom wszystkich ekip. Bezrobocie praktycznie nie istnieje. Młodzi ludzie rozpoczynający pracę dostają mieszkania od Państwa i służby specjalne na pewno nie dokunują egzekucji bez sądu i procesu. Co najwyżej któregoś zamkną na kilka tygodni o chlebie i wodzie i prawidłowo bo z bydełkiem trzeba krótko, inaczej doszłoby do takiego bagna jak w Polsce. Amen .

  • elzbieta09

    0

    Na Białorusi jak u nas po Grudniu 1970 i Radomiu 1976. A może i trochę jak po 13 grudnia 1981? Jeśli to ostatnie, system na Białorusi nie przetrwa długo.

  • grizli-2

    Oceniono 1 raz 1

    A co robi USA po likwidacji Ben Ladena - chyba nie mają pracy - DO ROBOTY W BIAŁORUSI !!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX