"Guardian": Polacy odkrywają utracone żydowskie dziedzictwo

"Guardian" kontynuuje swój cykl artykułów o Polsce. Brytyjska gazeta pisze o "żydowskim renesansie" w naszym kraju. "Polacy odkrywają utracone żydowskie dziedzictwo, a antysemityzm zmniejsza się. Żydowskość jest w Polsce cool" - piszą autorzy.
W "żydowskim sercu Krakowa", na Kazimierzu, znaki odrodzenia widać wszędzie - piszą reporterzy "Guardiana". I opisują restauracje z hebrajskimi napisami, odbudowaną synagogę na Miodowej, żydowskie przedszkole i Centrum Społeczności Żydowskiej (CSŻ), "gdzie młodzi ludzie wpadają na szabasowy posiłek". Na dowód odrodzenia żydowskości w "mieście leżącym najbliżej Auschwitz" podają krakowski Festiwal Kultury Żydowskiej. To miejsce, gdzie "Polacy odkrywają swoje utracone żydowskie dziedzictwo" - piszą. I kreślą obraz Kazimierza jako "zaniedbanej przez lata komunizmu żydowskiej dzielnicy, która stała się jednym z najbardziej popularnych miejsc w Krakowie". "Chodniki pełne kawiarnianych stolików z mnożących się kafejek, ulice pełne barów, butików z modną odzieżą z drugiej ręki i małych galerii sztuki" - relacjonują.

Krakowskie odrodzenie żydowskie

- Zaczęło się od zainteresowania nie-Żydów kulturą żydowską. Teraz jesteśmy w drugiej fazie - kiedy ludzie z żydowskimi korzeniami angażują się w społeczność żydowską - mówi "Guardianowi" Jonathan Ornstein, dyrektor CSŻ. - Od kilku lat mówi się o renesansie żydowskiej kultury, zwłaszcza w Krakowie - dodaje. I opisuje historie ludzi, którzy trafili do Centrum, m.in. pewnego mężczyzny, który odkrył żydowskie pochodzenie matki. Urodzona w krakowskim getcie w czasie wojny kobieta przez całe życie ukrywała swoje korzenie. Potem we dwójkę odkryli, że ojciec mężczyzny również był Żydem.

Jako czynnik, który zapoczątkował odrodzenie żydowskiego Krakowa, reporterzy "Guardiana" wskazują Festiwal Kultury Żydowskiej, który "patrzy w obie strony" - prezentując zarówno muzykę klezmerską i stare żydowskie kino, jak i nowoczesną awangardę twórców wywodzących się z żydowskiej społeczności. Rozmówca "Guardiana", dyrektor festiwalu Janusz Makuch podkreśla, że żydowska kultura mieszała się z polską. Z kolei członek zespołów Cracow Klezmer Band i Bester Quartet Jarosław Bester stwierdza, że stara się tworzyć muzykę w takim kształcie, jaki miałaby muzyka klezmerska, gdyby nie II wojna światowa.

Bycie Żydem w Polsce jest cool"

"Żydowskość została zaadoptowana jako coś, co się sprzedaje, jako oznaka bycia cool, czasem aż do niesmaku" - pisze "Guardian". Przykład? Przerobione dla potrzeb turystów wózki golfowe z szyldami wycieczek: "Auschwitz, fabryka Schindlera, dzielnica żydowska". I "fałszywe żydowskie restauracje" z reprodukcjami stron Tory na ścianach. Ale sami polscy Żydzi w rozmowie z brytyjską gazetą nie narzekają.

- To, że dziś nazywasz w Polsce restaurację "żydowską" i jest to czynnik, który przyciąga ludzi, samo w sobie jest pozytywną rzeczą - mówi "Guardianowi" Ornstein. - Wspaniałą rzeczą jest, że mamy tu społeczność, która rośnie, w której panuje optymizm, która czuje się bezpieczna. To zupełnie inny kierunek, niż w wielu społeczeństwach żydowskich w Europie - dodaje.

Antysemityzm jest coraz mniejszy. "Zasługa JP II"

Antysemityzm w Polsce jest mniejszy we wszystkich grupach wiekowych - podkreśla w swoim materiale "Guardian". I przywołuje polski sondaż, z którego wynika, że mniej niż 6 proc. naszych obywateli uważa, że Żydzi są "wpływową mniejszością" w Polsce. W 2002 r. było to 20 proc. osób. Brytyjska gazeta cytuje naczelnego rabina Polski, Michaela Schudricha, który podkreśla, że "wszystkim umyka to, co myśli pozostałe 80 proc". - Czy tym ludziom jest obojętne, czy raczej są oburzeni na to, co myśli te 20 proc? - pyta Schudrich. Rabin podkreśla też, jak wiele dla zwalczania antysemityzmu zrobił Jan Paweł II - Więcej, niż ktokolwiek przez ostatnie 2000 lat. Wzmocnił tych ludzi z katolickiego głównego nurtu, którzy nie zgadzają się na obojętność wobec antysemityzmu - mówi rabin. Jak twierdzi, widzi powolną, subtelną, ale znaczącą zmianę w relacjach między Żydami a resztą polskiego społeczeństwa. Podkreśla też, że Jan Tomasz Gross, autor kontrowersyjnej książki "Złote żniwa" o Polakach rozkopujących masowe groby wokół obozów koncentracyjnych w poszukiwaniu kosztowności, "pisze by prowokować, a nie uczyć". - I czy czynili tak, bo ofiary były Żydami, czy dlatego, że naziści zniszczyli wszelkie poczucie moralności? Nie wiem - podkreśla Schudrich.

"Niech czytają to ci, co mają Polaków za antysemitów"

"Polska przed wojną była domem dla drugiej największej społeczności żydowskiej na świecie. Każde odrodzenie to słabe echo tego, co było tu kiedyś, ale jest ono źródłem wielkiej dumy dla miasta, które ma 700 lat żydowskiej historii" - pisze "Guardian". I cytuje szefa festiwalu żydowskiej kultury: - Tu, w Krakowie, wszystko przed wojną się mieszało - mówi Janusz Makuch. - To próbuję odkryć i to próbuję zachować - kończy.

"Guardian, wróciliście do domu. Ten artykuł powinni przeczytać wszyscy internetowi komentatorzy na tej stronie, którzy tak długo rozsiewali wokół stereotyp Polaków - antysemitów" - komentuje internautka "marma77". To jeden z wielu podobnych głosów w żywej dyskusji, która rozwinęła się pod tekstem.

Więcej o: