NY Times w internecie częściowo płatny. Koniec doktryny "darmowe jest dobre"?

Od dzisiaj artykuły na internetowej stronie jednego z największych dzienników w Stanach Zjednoczonych - "The New York Times" - będą odpłatne. Czy amerykański gigant wyznaczy nowy trend?
Już na początku zeszłego roku wiadomo było o planach wprowadzenia obowiązku odpłatności za artykuły publikowane na stronie "The New York Times". W 2010 roku Arthur Sulzberger Jr. wydawca dziennika i członek rady nadzorczej The New York Times Company mówił: - Nasz nowy model biznesowy jest przeznaczony wspieraniu wyjątkowego, profesjonalnego dziennikarstwa, jakim cechuje się NY Times.

Od tej pory na witrynie gazety swobodnie będzie można przeczytać 20 artykułów miesięcznie. Potem użytkownik będzie przekierowywany na stronę z możliwością subskrypcji - za 15 dol. użytkownik dostanie dostęp do artykułów na stronie oraz w wersji mobilnej serwisu, w ramach droższego pakietu - 20 dol. - uzyska dostęp do NYTimes.com na komputerze i iPadzie, a za 35 dol. pełny dostęp bez względu na rodzaj platformy, z której korzysta. Dodatkowo wydawca przygotował specjalną ofertę dla użytkowników przekierowanych na stronę gazety ze strony Google, Facebook i Twitter - tacy "specjalni" użytkownicy będą mogli przeczytać pięć artykułów dziennie za darmo.

Sulzberger Jr. zapewnił, że nie obawia się odwrócenia odbiorców od marki, ponieważ "są bardzo lojalni i wierzymy, że nasi czytelnicy zapłacą za zawartość online i usługi, jakie im zapewniamy".

Sukces czy początek końca?

Dzisiaj już wiemy, że model pobierania opłat przez "The New York Times" będzie bliski temu, jaki wprowadziły wcześniej "Financial Times" i "The Wall Street Journal", czyli "miękkiego" przejścia do odpłatności.

Zarówno John Ridding, prezes zarządu "FT", jak i Rupert Murdoch - właściciel "The Wall Street Journal", zdają się wierzyć w sukces takiej polityki prasy wobec użytkowników. - Dogłębnie wierzę, że czytelnicy są skłonni płacić za dziennikarstwo wysokiej jakości - mówił John Ridding jeszcze przed wprowadzeniem opłat w sieci.

Sukces końca ery darmowej treści w internecie zdaje się przyświecać przede wszystkim Rupertowi Murdochowi, właścicielowi "The Washington Post" i "The Times", które od kilku lat pobierają opłaty za treści na stronie internetowej. Dzięki tej konsekwentnej polityce "The Washington Post" mogło poszczycić się sukcesem - w połowie 2007 roku miało blisko milion prenumeratorów online. Jednak to, co sprawdziło się w przypadku dziennika ekonomicznego, może okazać się zabójcze dla prasy szerszego odbioru - udziały w rynku witryny dziennika "The Times" drastycznie spadły po wprowadzeniu przez niego opłat.

Witryna "The New York Times" do tej pory miała średnio 30 mln unikalnych wejść miesięcznie.

"Przekrój" - pionier?

W Polsce odpłatność za treści w internecie jako pierwsze czasopismo wprowadza "Przekrój". W zeszłym tygodniu uruchomiona została platforma multimedialna działająca przez stronę internetową tygodnika oraz w wersji na iPada.

Dzięki prenumeracie online użytkownicy będą mieli dostęp do filmów pełnometrażowych, odcinków trzech różnych seriali, tekstów i rysunków z pisma oraz treści z miesięcznika "Sukces" (należącego do tego samego właściciela, co "Przekrój" - Grzegorza Hajdarowicza).

Za dostęp tygodniowy do "Przekroju" na iPadzie trzeba zapłacić 79 eurocentów, za roczny - 24,99 euro, dostęp do strony internetowej zaś odpowiednio: 3,69 zł za tydzień, 30,75 zł za kwartał i 99 zł za rok.

Według szacunków Hajdarowicza za półtora roku platforma będzie miała co najmniej 70 tys. prenumeratorów miesięcznie. Sam właściciel "Przekroju" i "Sukcesu" przyznaje, że jego zdaniem przyszłość to tablety, nie zamierza jednak zrezygnować z papierowych wydań gazet.

W 2010 roku średnia sprzedaż tygodnika w papierze wyniosła ponad 45 tys. egzemplarzy.

Więcej o: